Skip links

Urodziny grupy “Dom w stylu Montessori” i WIELKI KONKURS URODZINOWY

Kiedy rok temu dołączałam do przypadkowo znalezionych w Internecie warsztatów „Pokój dziecka w stylu Montessori” i co się z tym wiąże bardzo kameralnej grupy na Facebook’u „Dom w stylu Montessori” nie przypuszczałam, jakie konsekwencje to za sobą poniesie i jak ta sytuacja się rozwinie.

Ta kameralna grupka zaczęła się bardzo szybko rozwijać, zaproponowałam więc założycielce Kasi Frenczak-Sito, że pomogę jej to ogarniać, a razem ze mną do drużyny dołączyła również Natalia Nowak… machina rozkręcała się nadal, do administratorek dołączyły z czasem Kasia Chlebica i Jadwiga Ludwina.
Jaki jest bilans po roku? Grupa liczy ponad 31 tysięcy członków (to więcej niż np. mieszkańców Augustowa!), ponad 1000 osób skończyło nasze kursy, a przede wszystkim całe mnóstwo rodziców zmieniło swoje przestrzenie i sposób myślenia. Montessori już nie jest dziwnym, zagadkowym tworem, wiedza na ten temat poszerza się z dnia na dzień, a najbardziej zyskują na tym… DZIECI 😀

W tym miejscu chciałam przede wszystkim podziękować Kasi F-S, bo bez niej nic takiego by się nie wydarzyło! To ona pchnęła tę kulę śniegową i to jej zawdzięczamy tak wiele 🙂 Oczywiście podziękowania należą się również pozostałym administratorkom Natalii, Kasi Ch. i Jadwidze, które włożyły ogrom pracy, czasu i przede wszystkim serca w grupę! Grupę, na której nie zawsze jest różowo, gdzie często nasze nerwy i cierpliwość wystawiane są na próbę… Jednak patrząc na to wszystko z dystansu mamy pewność, że warto! Warto działać i robić to dla nas wszystkich i przede wszystkim dla dzieci! Warto tworzyć miejsce, które naprawdę wspiera rodziców i wprowadza realne zmiany w domach i głowach 🙂

Jednak nasza praca byłaby niczym gdyby nie WY! „Bez Was nie byłoby nas” i robienie tego wszystkiego nie miałoby najmniejszego sensu. Tak naprawdę to Wy, członkinie i członkowie grupy ją tworzycie i kreujecie i za to bardzo Wam dziękujemy! 🙂

Doceniając Wasz wysiłek i zaangażowanie chciałybyśmy obdarować Was prezentami!

Bo co to za urodziny bez prezentów?? A tych prezentów jest naprawdę mnóstwo! Choć wiadomo, nie starczy dla wszystkich więc zapraszamy do konkursu! Pokaż nam, co zmieniło się w Twoim domu dzięki grupie.

Jakie zmiany zaszły w Twoim domu dzięki grupie „Dom w stylu Montessori”?

Forma odpowiedzi w pełni dowolna, mogą to być zdjęcia, opis, grafika, komiks… cokolwiek przyjdzie Ci do głowy! 🙂

Kliknij “Biorę udział!” i zostaw swoje dane, żebyśmy mogły się z Tobą skontaktować. W komentarzu pod postem zamieść swoją odpowiedź – skontaktujemy się ze zwycięzcami, a wszystkim prześlemy na maila mały upominek 🙂 Koniecznie napisz w jakim wieku masz dzieci, żebyśmy mogły dobrać dla Was odpowiednie prezenty 🙂

 

Lista naszych wspaniałych sponsorów i nagród

Zachęcam do zaglądania na strony sponsorów, bo znajdziecie tam również oferty przygotowane specjalnie z myślą o członkach grupy DWSM.

KUKUMAG

Kukumag powstał z miłości do naturalnych materiałów i rękodzieła jako odpowiedź na potrzeby czytelników bloga. To, co dla nas ważne to design, bezpieczeństwo i wysoka jakość. Kasia –  architektka, fascynatka Montessori, minimalizmu i tworzenia oraz Paweł – inżynier, złota rączka. Projektując meble zawsze kierujemy się przede wszystkim ergonomią i wygodą dzieci, a jako rodzice trójki maluchów doskonale rozumiemy ich potrzeby.

Zapraszamy na stronę

Krzesełko

Do wyboru dowolne krzesełko z asortymentu sklepu – MiniMaxi lub Medium – w kolorze naturalnym, białym lub szarym. Które będzie najlepiej pasowało do Waszego wnętrza?

konkurs montessori konkurs montessori

 

GOOD WOOD

Wierzymy, że mądre wspieranie rozwoju dziecka zamierzonego przez naturę jest najlepszą rzeczą, jaką można mu podarować. Dlatego powstało GOOD WOOD.

Pragniemy, aby nasze produkty odpowiadały potrzebom świadomych rodziców, którzy dbają o prawidłowy rozwój dziecka, jego bezpieczne i estetyczne otoczenie oraz cenią sobie prostotę i funkcjonalność. Stawiamy na bezpieczeństwo, naturalne materiały, prostą formę, ale przede wszystkim doskonałą zabawę dla dzieci i dorosłych.
Stymulowanie motoryki dziecka, wspieranie jego kreatywności, aktywne spędzanie czasu – to  jest to, na czym nam zależy!

To wszystko kryje się w nazwie firmy. GOOD – bo dobre, czyli bezpieczne i proste. WOOD -bo drzewo to naturalne tworzywo emanujące ciepłem, pozytywną energią.

Zapraszamy na stronę.

Bujak

STUKA PUKA

Stuka Puka to marka łącząca w sobie unikalny design, walory edukacyjne, naturalne materiały i ręczne wykonanie.
Przykładamy wagę do każdego projektu, konsultując się ze specjalistami z danych dziedzin. Nasze produkty, wykonane są z najlepszych materiałów, ręcznie wykończone i bezpieczne dla najmłodszych. Uważamy, że nauka przez zabawę to najlepszy sposób by trafić do umysłów naszych odbiorców.
Wykonujemy produkty dla domu, dla dzieci oraz biżuterię i akcesoria.

Zapraszamy na stronę

Puzzle drewniane co z drzewa

konkurs montessori

 Puzzle drewniane wiejskie życie

konkurs montessori

 Dwustronne „kamyki” do nauki liczenia

konkurs montessori

Książeczka drewniana zwierzęta wiejskie

 konkurs montessori

Koń na patyku galopem

konkurs montessori

Tablica korkowo-kredowa

 konkurs montessori

Tangram drewniany to go

 konkurs montessori

BLUE SKY 

Właścicielem firmy Blue-Sky jest Grzegorz Gadomski. Wszystkie pomoce, które ma w ofercie wykonuje samodzielnie. Pomoce projektuje sam, inspirując się różnymi pomocami rozwojowymi, w tym pomocami Montessori. Tworzy współpracując z Klientami. Połączył swój zawód z pasją. Ręcznie wykonane przedmioty charakteryzują się większą trwałością i mają w sobie “to coś”. Przy pracy zwraca szczególną uwagę na staranność wykonania i bezpieczeństwo. Sam jest ojcem więc wie, że estetyka wykonania jest bardzo ważna.

Zapraszamy na stronę

http://blue-sky.shoplo.com/

Układanki lewopółkulowe, wkręcane – 3 szt.

Układanki rozwijające lewą półkulę mózgu odpowiedzialną m.in. za rozwój mowy.

Zestaw zawiera:

– 10 x schemat do odwzorowywania

– zestaw kart trójdzielnych do nauki kolorów (układanki będą w wersji kolorystycznej takiej jak na zdjęciu.

WOOD MAKER

Za dnia student budownictwa, jednak po godzinach staje się Woodmakerem. Jakub Januszyk – człowiek o wielu zdolnościach, a przede wszystkim wielkiej pasji do drewna. Tworzy zabawki edukacyjne zgodnie z założeniami Marii Montenssori oraz inne pomoce dydaktyczne. Wspomaga również szkoły i przedszkola wyposażając je w podnóżki dla dzieci, klocki itp. Wszystko co tworzy jest wykonywane ze szczególną starannością, a każdy klient jest traktowany indywidualnie.

Zapraszamy na stronę

Różowa wieża

 konkurs montessori

Brązowe schody

 konkurs montessori

Czerwone belki ze stojakiem

konkurs montessori

MATY MONTESSORI

Z miłości, radości i poczucia spełnienia, które odczuwamy towarzysząc naszym dzieciom w ich drodze rozwoju, zrodził się pomysł… Postanowiliśmy podzielić się naszą wrażliwością z ludźmi, którzy czują podobnie. Robimy to projektując wspaniałe pomoce edukacyjne, spełniające kryteria metody Montessori. Są piękne, bezpieczne, wykonane z materiałów wysokiej jakości, potwierdzonej badaniami – nasze edukacyjne maty podłogowe – Maty Montessori.

Dla wszystkich uczestników konkursu, specjalna niespodzianka – czytaj więcej tutaj…

Zapraszamy na stronę

Kolekcja specjalna mat Montessori – 2 szt.

6 różnych mat, w skład zestawu wchodzą Mapa Świata, obie wersje Układu Słonecznego oraz 3 wersje Mapy Polski.

 konkurs montessori

KABUM

Siedem lat temu urodziła się nasza pierwsza córka, po jakimś czasie szybko zorientowaliśmy się, jak trudno jest naleźć ciekawe zabawki. Po dwóch latach, stworzyliśmy sklep Kabum.pl – zabawki z pomysłem, nawiązując do idei metody M. Montessori oraz podejścia DIY. Chcieliśmy pokazać rodzicom alternatywę dla tradycyjnego podejścia do otoczenia dziecka. Wtedy jeszcze obie koncepcje nie były w Polsce tak rozpoznawalne jak obecnie i nie wiedzieliśmy ilu rodziców myśli o wychowaniu podobnie jak my. Dzisiaj zapleczem naszego zespołu jest w sumie ośmioro dzieci oraz zaangażowanie naszych klientów w tworzenie sklepu. Nasze zabawki mają niezbędne atesty, certyfikaty i są bezpieczne dla maluchów. Dbamy o jakość i staramy się, aby cena była dostępna również dla amatorów edukacji domowej. Kabum!

Zapraszamy na stronę

Klocki sensoryczne

Zestaw 16 dużych drewnianych klocków, które mają kolorowe okienka wykonane z akrylu. A w środku: koraliki, kolorowy piasek i wodę z brokatem! Klocki są w 4 różnych kształtach: półkole, kwadrat, trójkąt i prostokąt. Postaw je na okno i zobacz jak pięknie przechodzi przez nie światło!

konkurs montessori

KUIKI

Kuiki to rodzinka, która w wolnym czasie w przy domowym warsztaciku wykonuje drewniane pomoce edukacyjne. Wszystkie produkty wykonujemy własnoręcznie z naturalnych materiałów. Dbamy o detale by zadowolić naszych wymagających klientów, a dzieciom dać w pełni bezpieczne pomoce, które sprostają najtrudniejszym zadaniom.

Zapraszamy na stronę

Tabliczki matematyczne

Pomoc zawiera 11 żłobionych tabliczek, pasujące do nich cyfry z dziesiątka oraz 55 kołeczków do wkładania w dziurki. Wszystko umieszczone w skrzyneczce.
Podczas zabawy dziecko poznaje kształt cyfr dopasowując je do odpowiednich żłobień, kojarzy cyfrę z liczbą kołeczków, przelicza, szereguje, porządkuje, ćwiczy motorykę małą.

konkurs montessori

Ruchomy alfabet

Zawiera małe i wielkie pisane litery. Są podzielone kolorami na czerwone-samogłoski oraz niebieskie-spółgłoski. Pomoc dedykowana dzieciom, które pragną poznać litery i układać proste wyrazy.

konkurs montessori

Alfabet z łącznikami 

Zawiera 32 pisane litery z łącznikami. Alfabet jest podzielony na kolory czerwone- samogłoski oraz niebieskie – spółgłoski. Alfabet przygotowuje dziecko do nauki pisania.

konkurs montessori

TOUCH WOOD

Touch Wood to młoda polska marka drewnianych minimalistycznych zabawek. Wszystkie produkty zostały zaprojektowane i ręcznie wykonane przez mamę i tatę.

Bo drewno ma w sobie to coś — smak, zapach, ciepło, fakturę — czego nie zastąpi żaden inny materiał. Touch Wood (dosłownie „dotknij drewna”) i odkryj je jeszcze raz.

Zapraszamy na stronę

Przeplatanka

konkurs montessori

Gryzak

 konkurs montessori

Auto

RUTYNEK

Małgorzata Hajnysz  – mama półtorarocznej Julki i sześcioletniego Ignasia. Pomaga pracującym mamom w zarządzaniu czasem, efektywnej organizacji obowiązków domowych a także sprawnej komunikacji z dziećmi. Wspiera je w świadomych wyborach i znalezieniu czasu na wszystko, co w życiu ważne.

Autorka kart obowiązków dla dzieci RUTYNEK, które poprzez zabawę pomagają maluchom w wykonywaniu codziennych czynności tj. ścielenie łóżka, ubieranie się czy mycie zębów. Przy tym dzieci wyrabiają w sobie dobre nawyki, stają się samodzielne i z uśmiechem na twarzy wykonują swoje obowiązki, a rodzice zyskują cenny czas i energię, tracony wcześniej na ciągłe upominanie swoich pociech i w końcu mogą odetchnąć z ulgą.

Zapraszamy na stronę

Karty Rutynek – 3 komplety

konkurs montessori

RÓŻOWA WIEŻA

Różowa Wieża to marka, która powstała z potrzeby i pasji. Tworzymy karty edukacyjne zgodne z pedagogiką Montessori, które wspierają naturalny rozwój dzieci i odpowiadają na ich potrzeby. Nasze karty wyróżnia prostota i estetyka wykonania. Karty służą do rozszerzania słownictwa, pomagają w nauce nazewnictwa i identyfikacji, a jednocześnie pozwalają wykorzystać fazę intensywnego rozwoju mowy charakterystyczną dla dzieci w wieku przedszkolnym. Polecamy je dla dzieci w wieku 2-6 lat: młodszym dzieciom służą do rozwijania i utrwalania słownictwa, dla starszych są wsparciem w nauce czytania.

Zapraszamy na stronę

Wybrany zestaw kart Różowa Wieża – 3 komplety

konkurs montessori

WOOFE

WOOFE – czyli Kala szyje i nie tylko – to mała firma, którą kilka miesięcy temu założyłam z pasji tworzenia, szycia i projektowania pomocy dydaktycznych i zabawek dla niemowląt i dla starszych dzieci. Od 10 lat jestem certyfikowanym nauczycielem Montessori. Staram się by moje prace wpisywały się w nurt tej pedagogiki.

Zapraszamy na stronę

Zestaw startowy Montessori dla niemowląt

Dyski, mały cylinder z dzwonkiem, sztanga, piłka takane.

konkurs montessori

Mały zestaw dla najmłodszych

Metkowiec + grzechotka króliczek

konkurs montessori

ALCHEMIA SZNURKA

Alchemia Sznurka powstała z potrzeby serca. Gdy na świat miał przyjść mój wyczekany wnuk odrodziła się moja pasja do szydełkowania i robienia na drutach. Pierwsze przedmioty powstały z myślą o nim i dla niego. Wyjątkowość tych rzeczy i ich odmienność od tego, co można znaleźć w sklepach sprawiły, że moje wyroby były atrakcyjne dla wielu znajomych. Za namową córki zaczęłam działać dla większego grona odbiorców oraz powiększać i urozmaicać asortyment. Staram się tworzyć przedmioty na zamówienie, wtedy jestem w stanie zaspokoić potrzeby Klienta. To, co nas wyróżnia to staranność wykonania, wykorzystanie jak najbardziej naturalnych i dobrych jakościowo materiałów oraz indywidualne podejście do Klienta. Zależy nam na budowaniu relacji z osobą, która zaufa nam i złoży u nas zamówienie.

Zapraszamy na stronę

Zestaw szydełkowy piłka Takane oraz koszyczek – 3 sztuki.

konkurs montessori

 

W sumie 34 piękne prezenty dla Was! Już się nie mogę doczekać Waszych odpowiedzi 😀

 

Biorę udział!
 

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
208 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
magdacer

U nas zmiany dopiero zachodzą . Uświadomiłam sobie jak ważne jest podążanie za dzieckiem i wspieranie jego rozwoju. Mam więcej odwagi w realizacji tych założeń. W związki z tym na naszym balkonie powstaje ( jutro rozpoczynamy prace przygotowawcze )ogródek w którym na wiosnę moi chłopcy będą sądzić i siać ulubione warzywa. Plac zabaw ze scianka wspinaczkowa i błotna kuchnia juz jest. A to dopiero początek moich pomysłów.

Karolina Mizdal

Metoda Marii Montessori była mi znana zanim powstała ta grupa i starałam się ją wcielać w życie ale czasami wszystko wymyka się spod kontroli i tu przychodzi z pomocą grupa ” Dom w stylu Montessori”. wystarczy zajrzeć na grupę i przypomnieć sobie w jaki sposób rozmieścić zabawki/pomoce, żeby nie pomijać żadnej części domu przygotowując przestrzeń dziecku oraz żeby pilnować minimalizmu w zabawkach. dziękuję grupo 🙂

DianaW

O Montessori słyszałam trochę w ciąży, trochę na początku macierzyństwa, ale nie zgłębialam tematu. Dopiero 1,5 roku temu poszukując żłobka dla córki zaczęłam się tym bardziej interesować. Rok temu córka poszła do placówki z filozofią M.M. I dopiero wtedy zobaczyłam jak to dobrze na nią działa. Trafiłam niedługo później na bloga i grupę kukumag <3
Grupa pokazała mi że wcale nie trzeba dużo wysiłku aby wprowadzić zmiany, wręcz lenistwo rodziców jest wskazane (niech dziecko samo się ubiera, karmi, myje, nakrywa do stołu, itd). To tu odkryłam learning tower – nasz hit (dziadek sceptycznie podchodził do tematu ale wykonał, z reszta dziadkowi podsunelam też pomysł tablicy manipulacyjnej, która wykonał. Zaznaczam że dziadek zadna złota raczką nie jest).
Zaczęłam też robić pomoce, które czasem się na grupie pojawiają.
Jestem zachwycona rozwojem mojego dziecka. Ostatnio wieku 2 lat (23m) została przyjęta do przedszkola ponieważ jest tak ogarnięta. Fakt czasem mnie denerwuje "ja sama", ale jak pomyśle że mam 2latke, która sama skorzysta z nocnika, zrobi sobie kanapke (połowę masła zjadajac przed położeniem na chleb), ubierze się i rozbierze w dużej części sama itd. to warto było!
Bardzo cieszy mnie też to że nie lubi plastikowych grających zabawek (bawi się Max 2-3 min).

W zeszły weekend zaczęła się u nas faza "A dlaczego?" Także coś czuje że w weekend będę przeszukiwać grupę aby znaleźć pomysły na zabawy dla ciekawskich 🙂

Paulina Wereszko

W zeszłym roku moja córka zaczęła uczęszczać do przedszkola Montessori, a ja zafascynowana tym miejscem, ludźmi i atmosferą zaczęłam poszukiwać coraz więcej informacji w literaturze i internecie na temat metody Marii Montessori. Tak trafiłam do grupy na fb i zdecydowałam się wziąć udział w kursie. Bardzo się cieszę z podjęcia tej decyzji i wyboru rozszerzonej wersji VIP dzięki której uczestnik miał dostęp do większej ilości materiałów i możliwość wymiany wiadomości z Kasią. Czas kursu był bardzo emocjonujący. Z wielkim przejęciem czekałam na kolejne lekcje, oglądałam wieczorem filmy, wymieniałam się spostrzeżeniami z mężem i z dziewczynami z grupy. Projekt Montessori objął znacznie więcej niż zmiany w mieszkaniu. Najpierw zrobiliśmy remont kuchni i pokoju dzieci. Jeszcze kilka rzeczy trzeba dopracować, ale wiemy już jak to zrobić.
Kolejna zmiana, to moja edukacja. Skończyłam kurs dla nauczycieli wspierających w klasie Montessori, a młodsze dziecko rozpoczęło żłobek Montessori ☺️ Wkręciliśmy się na całego. Mamy szczęśliwe dzieci, które lubią i potrafią same się bawić, aktywnie uczestniczą w szykowaniu posiłków. Chcą i lubią sprzątać razem z rodzicami.
Dziękuję Wam za tę kroplę, która wydrążyła skałę.
Pozdrawiam,
Paulina

Alicja ONONGO M'BIKANI

Jesteście niesamowite!!!!…jak wszystkie Babki;)…Wielkie dzięki za wasze serce i otwartość!

Justy Na

comment image .

Mam dwójkę maluchów 3,5 i roczniaka do grupy dołączyłam nie tak dawno ale Montessori interesowałam się wcześniej .To co mogę powiedzieć o zmianach u nas na pewno zmieniło się moje podejście do DOMU .Dom jako przestrzeń życia mojej rodziny jest w głowie a nie na mojej głowie 🙂 radość tworzenia(sami również robimy meble ) bycia razem w wielu sytuacjach wzajemne wsparcie i pomoc najbliższych w nauce życia pozwala nam na odkrywanie świata powoli i z empatią do otoczenia.Wszędzie widzimy możliwości stworzenia czegoś ciekawego jako przykład posłużę się krótką historią pewnej myszki która przypomina mi moją córkę. Pozdrawiam serdecznie i życzę kolejnych wspaniałych lat w tworzeniu strony 🙂

Kasia Słowińska

Nasz syn ma 2 lata. Pół roku temu dołączyłam do Waszej grupy. I nasze mieszkanie zmieniło się nie do poznania. Są to niewielkie 2 pokoje. W jednym stało wielkie łóżko, na którym spaliśmy w trójkę, plus szafa, komoda i półka na książki. Drugi, a la salon, z mnóstwem książek, stołem, witryną, komodą i kanapą. Wszędzie były dziecięce zabawki. Dosłownie wszędzie. Obecnie wyrzuciliśmy z “sypialnianego” pokoju wielkie łóżko, syn zyskał tam mnóstwo miejsca. Zakupiliśmy mu pojedyncze łóżko, na którym śpi samodzielnie od pierwszego dnia :). Syn kocha muzykę, dlatego w jednym koszu znajdują się zabawki muzyczne, typu drewniane grzechotki, piszczałki (zalecenie logopedy, żeby uczył się dmuchać), kastaniety, cymbałki. Ignaś uwielbia też książki, dlatego zostały one wystawione na półeczce okładką z przodu i na jego wysokości. Ma też kącik czytelniczy, w którym najczęściej przebywa. Zrobiliśmy mu również kącik “małego malarza” – stół i krzesło na odpowiedniej wysokości, szafka z farbami, brystolami, wszelkimi przyborami do tworzenia. Farby poszły w ruch 🙂 co wieczór tworzymy coś nowego. Zaczęłam również obserwować syna bardziej wnikliwie, widzę na co w danym momencie jest wrażliwy i staram mu się pomagać w rozwoju tego wybranego obszaru (tworzymy sami karty trójdzielne, cieszymy się obecną porą roku, zbierając jej plony). Widzę też którymi zabawkami czy pomocami jest w danym momencie zainteresowany i chowam do pudełka te, których nie używa już np. tydzień. Wyciągam je za jakiś czas, żeby sprawdzić, czy są mu potrzebne, czy chce z nich korzystać. Wcześniej selekcji nie dokonywałam żadnej i dlatego też dużo czasu potrzebowałam na sprzątanie. Teraz, każda rzecz ma swoje miejsce. Wiem o tym ja, mąż, niania…a co najważniejsze…wie o tym Ignaś:)
A co się zmieniło w kuchni? Dziadkowie wspólnymi siłami zrobili nam kitchen helper – cudowna sprawa. Syn samodzielnie sobie go przesuwa, wchodzi na niego, pomaga mi rozbełtać jajko na placki, gniecie banana. Codziennie uczy się czegoś nowego.
Z salonu zniknął telewizor – mieliśmy go od grudnia, ale i tak zajmował za dużo czasu. No i zdarzało się puszczać Ignasiowi bajki. Teraz cieszymy się sobą, a nie patrzymy w szklany ekran. Z salonu zniknęły również Ignasia zabawki. Jego pokój stał się tak przytulny, że nie chce z niego wychodzić 🙂 I właśnie za te wszystkie zmiany dziękuję grupie i Marii Montessori:)!!

Barbara Bg

Pozbyłam się wielkiego stolika, komody, 2 regałów na książki które były ogromne, zawiozłam mnóstwo zabawek na zbiórkę zabawek, zawieźliśmy koce, pościel oraz karmę dla zwierząt do schroniska z 2,5 letnia córeczka, pozbyłam się 50% butów, torebek, kilka worków ubrań poszło, wyrzucilismy ogromny drapak dla kotów i zdemontowalksmy Polki pod sufitem by miec więcej czasu dla siebie a nie sporządzania, kupiliśmy mniejszy telewizor, gramofon i mnóstwo bajek do na płytach do słuchania i śpiewania, przekonałam się do kwiatów w mieszkaniu, w między czasie mąż zrobił łóżko córce piętrowe – na pietrze jest baza do zabaw z klapa otwierana, okienkiem, tak się rozkręcił ze powstał tez podest do balansowania zawieszany pod sufitem, huśtawka, i wyrzuciliśmy szafy z przedpokoju i kuchni i mąż zrobił na wymiar by pochować i posegregować rzeczy. Uporządkowałam osobno baterie, świeczki, kable, płyty, dużo by jeszcze pisać ale mieszkanie tak się zmieniło ze mąż jak mnie nie ma potrafi znaleźć to czego szuka. Największa zmiana zaszła w nas bo jeszcze bardziej cenimy sobie nasze towarzystwo i wspieramy jeden drugiego w swoich pomysłach. Za zmiana w mieszkaniu i głowie zaszly tez zmiany w odżywianiu, nagradzaniu córki i jest dużo więcej rozmów. Tak naprawdę dzięki córce mogliśmy z mężem uprościć nasze życie by żyło nam się szczęśliwiej i wygodniej 🙂 ps. Wczoraj mąż rozłożył narożnik i powstała kanapa na 2osoby i druga mniejsza kanapa dużo niższa dla córki 🙂 zmiany są fajne 🙂

Izabela Dubec

Proszę załącz zdjęcia dzieł męża!!! Mój właśnie zbiera się do projektów i bardzo nam się przyda inspiracja! Pozdrawiam!

Barbara Bg

comment imagecomment imagecomment imagecomment image

Izabela Dubec

Dzięki serdeczne!!! 🙂

Barbara Bg

comment image

Barbara Bg

comment image

Barbara Bg

Żeby nie było oczywiście sporo pracy jeszcze przed nami. W weekend kupiliśmy mała komodę do salonu z metalu – może nie montessori ale jest to 1/3 wielkości poprzedniej bo zrezygnowaliśmy z telewizji i tylko na gramofon i wzmacniacz potrzebna no o na konsole męża ;), córka zachwycona bo już wiszą na niej obrazki i mnóstwo magnesów. W salonie powstały strefy jak u córki: strefa na jedzenie ze stołem, na prace z sekretarzykiem na laptopa i krzesłem, strefa niemowlaka z mobilne z sufitu – w garażu mam skore z barana i mąż już miesiąc mi ja przynosi 🙁 chyba dziś sama jej poszukam bo przy starszej córce się sprawdziła idealnie na podłogę. Coprawda materaca nie ma córka i nie miała na podłodze ale była poducha indyjska metr na metr która w salonie pełniła funkcje właśnie materaca i córka na niej jak się zmęczyła to padała i miała drzemki – było jej dobrze tylko trochę głupio przed znajomymi bo mówili ze to dziwne a teraz wiem ze dobrze ze zaufałam instynktowi 🙂 przy drugiej córce tez kupię taka poduchę bo poprzednia wyrzuciłam po 2 latach. Wiem ze jeszcze garaż został do uporządkowania wg montessori, mam pomysł na strych rodziców…i po powrocie do prach zrobię rewolucje na biurku 🙂

Ewelina Rozmus

comment image

Dzięki grupie “Dom w stylu Montessori” odzyskałam swój dom, spokój i porządek. Kiedyś królował w nim minimalizm. Gdy na świecie pojawił się syn, wszystko wymknęło się spod kontroli – rodzina zaczęła nas zasypywać “prezentami”, a ja bezmyślnie z nich korzystałam, nie zastanawiając się, jaki wpływ będą miały na moje dziecko. A ono było – patrząc z perspektywy czasu – bardzo wrażliwe na bodźce, których dostarczały mu multifunkcyjne, grające zabawki, kolorowe puzzle piankowe, nieuporządkowana przestrzeń itp.

Drugi raz nie popełnię tego błędu, więc w oczekiwaniu na drugie dziecko zrobiłam już kurs “Przyjazna i rozwojowa przestrzeń od urodzenia”, który uporządkował moje plany. Tym razem od początku będzie po naszemu – nasz dom będziemy urządzać my i wierzę, że taki dom dużo nam wszystkim ułatwi, nawet jeśli urodzę kolejnego “hajnida”.

Pierworodny korzysta z dobrodziejstw grupy od skończenia przez niego roczku, bo to wtedy została założona ta grupa. Dała mi ona motywację do wyrzucenia/sprzedania/oddania rzeczy, których nie chciałam w swoim domu – do wzięcia sprawy w swoje ręce. Mój dom stał się jeszcze bardziej przyjazny i otwarty na małe dziecko. Bo przed pojawieniem się grupy już coś samo zaczęło we mnie kiełkować – dawałam dziecku dużo samodzielności, wolności, choćby przez BLW, położenie bidonu z wodą w dostępnym dla niego miejscu czy oddanie bidetu w jego posiadanie, ale grupa jeszcze bardziej mnie zainspirowała, wiele nauczyła i bardziej otworzyła na projektowanie rozwiązań do naszego domu – wreszcie wzięłam sprawy w swoje ręce. Teraz nasz dom stał się właśnie NASZYM domem. Jeśli dostaniemy nieudany “prezent”, nie czujemy się zobowiązani do użytkowania go, tylko jestem w stanie go nawet sprzedać, żeby kupić coś w naszym stylu.

Mój dwuletni syn ma obecnie swoją przestrzeń właściwie w każdej części domu: w kuchni, jadalni, przedpokoju, łazience, garderobie, kącik zabaw i biblioteczkę w salonie oraz swój własny pokój. Wbrew pozorom nie kosztowało mnie to wiele pieniędzy ani wysiłku, a dom nie jest zagracony. I jest to tak wkomponowane w przestrzeń, że jego “dziecięce” rzeczy pasują do naszych dorosłych – wszystko jest spójne. Zresztą od roku już nie ma na przykład swoich naczyń, tylko korzysta z porcelany i nie wygląda na to, żebym mu odbierała w ten sposób dzieciństwo. Syn zyskał dużo samodzielności i wolności, a ja zyskałam małego pomocnika. Zmiany zaszły nie tylko w moim domu, ale przede wszystkim we mnie i dziecku. Dziękuję za tę grupę!

Joasia Osowska

Do roku dołączyłam zaraz na początku – niesamowite, że to już minął rok!!!…;)
Od kilku lat pracuję – wcześniej w żłobku, obecnie w przedszkolu – prowadzonym w duchu Montessori.Od półtora roku jestem również szczęśliwą mamą córeczki – Kalinki. Staram się, żeby sama Maria Montessori gdyby było to możliwe czułaby się dobrze w naszym mieszkaniu. Do “ideału” brakuje mi bardzo, bardzo dużo. Codziennie staram się dokształcać… książki, artykuły, a najwspanialsza jest codzienna obserwacja dzieci w czasie pracy z pomocami 🙂 Uwielbiam patrzeć jak z nimi pracują! Sama chce się uczyć i dążyć do względnie pojętej doskonałości. W następnym roku wybieram się na studia podyplomowe – wychowanie przedszkolne M. Montessori w przedszkolu, bo wiedzy nigdy dość! Zwłaszcza dobrej wiedzy!

Dziękuję, że jesteście! comment image

Sylwia Gre

Co mogę powiedzieć nagle mieszkanie zmieniło sue w piękna otwarta przestrzeń wypełniona cudownie pachnącymi drewnianymi pomocami, białymi ścianami na których wiszą fotografie dziadka ze zwierzątkami :)syn uwielbia swój pokój w stonowanych kolorach pełen pięknych książek , oraz miekkiego materacyka do czytania 🙂 kochamy spędzać czas w naszym mieszkaniu dzięki blogowi 🙂 metoda Marii Montessori cudowny sposób na życie 🙂

Mag Juk

No jak zobaczyłam słowo komiks, to nie mogłam sobie darować – w końcu kącik plastyczny synka kusił mnie już od jakiegoś czasu 😉

Wybaczcie koślawość kreski, bo rysownikiem to ja jednak nie jestem 😉

Mag Juk

No jak zobaczyłam słowo komiks, to nie mogłam sobie darować – w końcu kącik plastyczny synka kusił mnie już od jakiegoś czasu 😉

Wybaczcie koślawość kreski, bo rysownikiem to ja jednak nie jestem 😉comment image

Gonia

Świetny!

Mag Juk

Oooo dziękuję 🙂 <3

Magda

bawi się w stylu Montessori – muszę zapamiętać 😉

ela cha

Dzięki grupie powoli dokonuje zmian w naszym otoczeniu ale także w sobie. Największa zmiana to SPOKÓJ 🙂 wiem co robić, w jaka pójść stronę.. synek (14m) jest wymagającym dzieckiem a dzięki grupie nauczyłam się za nim podążać. Ze spokojem. I radością 🙂
Zmiany w otoczeniu sprawiły, ze
przestałam czuć się jak strażnik. Teraz towarzyszę.
Wszystkiego najlepszego montessoriańskiego dla całej grupy! 🙂

Natalia Bartoszewska

Mam 1.5 rocznego synka, do grupy dolaczylam jakos w grudniu, wiec jestem dobrych kilka miesiecy. Jest to kopalnia wiedzy! Niesamowite jest to, jak czlonkowie dziela sie pomyslami, wiekszosc z usmiechem pomaga, doradza, dzieli sie swoja wiedza. Grupa jest dla mnie inspiracja, ciesze sie niesamowicie, ze moge byc z Wami i dzielic sie troskami zycia codziennego. Jak dolaczalam do grupy, bylo 12 tys czlonkow 😉 z kazdym dniem liczba rosla, jestem tez osoba z zewnatrz obserwujaca spelnienie marzenia Kasi, otwarcie wlasnego sklepu. Filozofia Montressori towarzyszy mi w zyciu codziennym,pomimo ze zglebiam wiedze juz wiele miesiecy, ten temat mi sie nigdy nie nudzi. Chlone wiedze jak gabka. Podjelam decyzje o malym przemeblowaniu w pokoju, synek dostanir wieksze pomieszczenie i swoje zabawki, wieksza przestrzen 😉 a do planowania ulozenia pokojj skorzystam z plannera ktory Kasia opowiedziala na kursie.
Grupe cenie sobie takze dlatego, ze pomimo ze wiele osob nie korzysta z funlcji lupki i pisze to samo zapytanie co jakis czas, ka to akurat lubie bo mi sie utrwalaja schematy i odpowiedzi 😉 tak wiele pomyslow nieraz ulatnia sie a to robi za przypominajke.
Lubimy tez pokoj mojego syna, on lubi tam przebywac a ja razem z nim, przyjemne otoczenie, dostosowane pod moje dziecko, na wysokosci wzroku i pod reka szkaba. Pamietam czwartkowe wymiany zabawek. Zawsze ktoras napisala “pochwalcie sie wymiana” i wtedy ta mysl “oo dzis wymieniamy zabawki”i lecialam analizowac co zostaje, co idzie w odstawke na tydzien.
Jeszcze kilka lat temu nie lubilam dzieci, a dzis majac swoje, rozumiem ich swiat i ich swiatopoglad. Nauka przez zabawe moze byc przyjemnym doswiadczeniem. Polochalam Montressori na tyle, ze chcialabym zostac przedszkolanka i dzialam w tym kierunku. W piatek ide na rozmowredo Lesnego Przedszkola. 3majcie kciuki!
….Mamo, pomóż mi zrobić to samemu!

Ania Kaliszewska

Generalnie zrobiłam prezentację 😀 , ale niestety nie można jej tu dołączyć, dlatego wklejam prezentację w formie zdjęć 🙂 Przekaz ten sam tylko bez animacji :):):)
comment image comment image comment image comment image comment image comment image comment image comment image

Mon Ika

To niesamowite ale dzięki grupie zyskałam więcej czasu dla siebie i na wyspanie się! serio! a wydawało mi się to niemożliwe mając małe (a obecnie 3,5 letnie dziecko). Gdy córka rano wstaje (oczywiście wcześniej niż ja), a śpi jeszcze z nami w naszym pokoju (bo jej pokoik jest dopiero remontowany) nie budzi mnie od razu tylko najpierw zaczyna bawić się sama swoimi zabawkami i książeczkami… BO MA DO NICH SWOBODNY DOSTĘP… (a mama ma jeszcze czas na chwilę drzemki ;-)). Wszystkie półki, regały, kosze są nisko, tak żeby sama mogła wszystko sama sięgnąć. I to jest super! za tę inspirację jestem baaardzo wdzięczna tej grupie!
Bardzo ciekawe jest także podejście do rodzaju książek jakie powinno się czytać małym dzieciom. Zaczęłam zwracać uwagę na to, aby przedstawiały realne sytuacje z życia, reale postacie ludzkie, realne przedmioty, zwierzęta, dotyczyły realnych zdarzeń życiowych… a nie abstrakcyjnych czy baśniowych (bo na te przyjdzie jeszcze czas). Przyznam się szczerze, że dość długo się nad tym zastanawiałam i raczej nie podobało mi się podejście montessoriańskie… no bo co złego jest w czytaniu małym dzieciom bajek i baśni? przecież to rozwija wyobraźnię! a wyobraźnia jest nam w życiu bardzo potrzebna! Pomimo swojej “niechęci”, zaczęłam jednak stosować zasady i rady grupy i zauważyłam wiele korzyści takiego podejścia. Po kilkunastu takich “realnych” lekturach widzę że, córka super rozpoznaje, poznaje i rozumie otaczający ją świat, naszą lokalną (miastową) rzeczywistość i nasze domowe jak i przedszkolne sprawy… a dzięki temu ma też większe poczucie bezpieczeństwa (a to w rozwoju psychicznym dziecka jest mega ważne). Dzięki grupie przekonałam sie także że obieranie i wąchanie przez dziecko realnego czosnku i cebuli jest dla niej dużo fajniejsze i bardziej rozwojowe niż plastikowych odpowiedników tych warzywek 😉 i że 3 latka będzie miała niesamowita frajdę gdy sama pokroi małym nożykiem bana na sałatkę (co z kolei jest dla mnie dużym “osiągnięciem” bo jestem raczej z tych matek co chuchają i dmuchają na swoje dzieci i nie dają im żadnych ostrych narzędzi do zabawy).
Dzięki że jesteś grupo! oby więcej takich inspiracji!

Karolina Federkiewicz-Skorek

Ja Montessori odkrywałam bardzo powoli. Dołączyłam do grupy jakoś na wiosnę tego roku, jak moja córeczka miała ponad dwa lata. Córka od zawsze jest i była dzieckiem bardzo żywiołowym, niezwykle wymagającym i szybkim. Nic nie było w stanie zainteresować ją na dłużej i skupić jej uwagi. Szukałam właściwej dla niej drogi, aby potrafiła odnaleźć się w swoim chaosie;) I to było TO! Pozbyłyśmy się grających, plastikowych zabawek, zamieniłyśmy je koszyczkami z jej ulubionymi układankami, puzzlami, nawlekankami. Zaczęłyśmy same przygotowywać sobie pomoce: malowałyśmy drewno na nawlekanki, wybudowałyśmy na działce kuchnię błotną, posegregowałyśmy kredki i flamastry kolorami w drewnianych kubeczkach. Kupiłyśmy prawdziwe instrumenty muzyczne (teraz córeczka zbiera na gitarę :D). Minimalizm i porządek w jej dziecięcym kąciku trochę ją uspokoił, zaciekawił, ale to co było dla mnie najcenniejsze to że córeczka naprawdę polubiła swój kącik;] Teraz jak siada do stoliczka prawie 3 latka, wyjmuje sobie karteczkę i sięga po pomoce plastyczne to mówi do mnie: “Mamo, siedzę na swoim stanowisku i tworzę. Nie przeszkadzaj mi!” :D:):)

Patrycja Grabda

comment image s://uploads.disquscdn.com/images/a2d29bc0758984623d115b2e8cc1584575a00ba4ff55a987e106c81254abe8aa.jpg
Dziekuje grupie,a przede wszystkim założycielka, dzięki Wam nasze życie stało się barwne,pomimo braku kolorowego plastiku. Zaczęliśmy więcej czasu spędzać razem,a nie tylko obok siebie. Inaczej patrzymy z mężem na potrzebny naszych synów i rozumiemy więcej ich zachowań, co daje nam poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Mniej się złościmy, a więcej cieszymy;) Poza tym odzyskalismy duża część m2 po odgracaniu mieszkania, a każdy m w cenie dla mieszkańców bloku. Na zdjęciu nasz wiecznie uśmiechniety młodszy syn:)

Anna Donajska

Jakie zmiany zaszły? A no ogromne 🙂 Synek miał wtedy niecałe 3 lata ,a drugi maluch był w drodze. Wiedziałam, że muszę coś zmienić . Drażniła mnie ilość zabawek, sposób ich przechowywania (wysokie kosze). Dołączyłam do grupy i zaczęła się rewolucja 😉 kosze na zabawki poszły w odstawkę, zamontowaliśmy niskie półki, półki na książki do ekspozycji frontem, powstał kącik plastyczny. Zabawki wymieniałam co tydzień ,a najpiękniejsze było dla mnie to, jak zmienia się moje dziecko, jak inaczej zaczyna się bawić i skupiać 🙂 Grupa zainspirowała mnie do tworzenia zabawek dla starszego synka . Pomyślałam też o maluszku w brzuszku i tak po kolei powstały 4 mobile (Munari, Gobi, tancerki i motyle), piłka Takane, mąż zbudował babygim, stworzyłam gryzaki z drewnianych kółeczek. Niesamowita frajda ! Jak miło patrzeć, jak drugorodny interesuje się maminymi tworami – aż ściska za serducho 🙂 Wiem, że to są ogromne zmiany, zmiany na lepsze i za to GRUPO DZIĘKUJĘ! Chyba jeszcze nikt nigdy nie był dla mnie taką inspiracją i nie dał mi takiego pozytywnego kopa do działania <3 Fajnie,że jesteście!

Anna Donajska

Moje montessori

Anna Donajska

comment image

Dorota Zawadzka

Teorie znałam ze studiów psychologicznych,praktykę zaczęłam wprowadzać gdy roczny Synek “niczym się nie bawił” tylko wywalal zabawki z puf,gdy widziałam,że nie odpowiadają jego potrzebom.
W ruch poszedl Kallax i Kitchen Helper i nasza codzienność była o wiele wartosciowsza i mniej stresująca.
Synek od zawsze mega samodzielny,więc i jemu zmiany bardzo się spodobały.
Idea idealnie wpisuje się w mój minimalizm życiowy,teraz Synek ma dwa lata i codziennie zgarniam żniwo 🙂
A grupa? Jesteście inspiracją..czytam dużo blogów,patrzę na Pinterest,mimo wszystko to Wy każdego wieczora dajecie mi pomysł,bodziec do zmian, energię do tworzenia pomocy i kreatywnych zabaw.
Jestem z tych niekomentujacych ale czerpię od Was konkrety w postaci linków,Wasze zmiany nakręcaja mnie do moich!
Dziękuję Wam za inspirację właśnie!!

Wiktoria Kerlin

Dołączyłam do grupy gdy moja corka miala kilka miesiecy. Czytajac bloga, wpisy matek, ogladajac jak Montessori dziala w praktyce wyklarowala mi sie wizja tego jaki pokoj chce stworzyc mojej corce. Zaczelo sie od przekonania meza ze materac na podlodze to dobry pomysl, ze dziecko bedzie samodzielne. Potem bylo wielkie wyzwanie: opanowanie rodziny w kupowaniu prezentow. Nie odnioslam 100% sukcesu ale jestem z nich dumna bo staraja sie kupowac zgodnie z moja lista potrzeb. Najlatwiej jest gdy dostajemy pieniadze, wtedy szperamy wsrod zabawek uzywanych i kupujemy perelki (drewniany kulodrom czy instrumenty muzyczne). Teraz Lila ma 8 polek a na nich 8 zabawek, ktore wymieniamy jak sie znudza. Ma tez swoja polke w kuchni gdzie stoja jej ulubione pomoce kuchenne m.in. durszlak i maly rondelek. Przed nami instalacja haczykow na kurteczki by mogla juz sama do niej siegac. Samodzielnosc Lili jest w mojej glowie i to blog z postami uksztaltowaly ta przestrzen ktorą daję jej na wlasne proby nowych umiejetnosci.

Wiktoria Kerlin

I tu zdjecia pokoiku na teraz gdy Lila ma 14 miesiecy. Przed nami jeszcze stol i krzeselko, wieszaki, obrazki i polki na ksiazki powieszone. Wszystko powoli, bo na razie czekamy by zaczela chodzic

Justyna Pormańczuk

Wiktoria, niestety nie widzimy żadnych zdjęć 🙁

Wiktoria Kerlin

comment image comment image

Marlena Jezak

Dzieki grupie zykuje wiecej informacji n.a. temat metody, troche inspiracji n.a. temat aktywnosci I organizacji przestrzenii. Fajne, ze grupa istnieje.

Sandra Orlowska

Dzięki grupie udało mi się stworzyć wspaniały pokoik dla mojego 7 miesięcznego synka . Od kad zaczął spać na materacu, nie płacze po przebudzeniu a wręcz chętnie raczkuje do pokoju rodziców i wita nas uśmiechem:) stworzyliśmy również piękne girlandy dzięki którym już od malutkiego uczy się jakie zwierzątka oraz rośliny może spotkać w lesie- zaznajamia się z przyrodą. Dzięki grupie my rodzice zmieniliśmy pogląd tego jak chcemy wychować nasze dziecko . Czekamy na więcej informacji oraz inspiracji. Dziękujemy ❤

Martyna Plebanek

Grupa “Dom w stylu Montessori” inspiruje mnie do zmian w wychowywaniu poltora rocznej córeczki.Każdego dnia czytając Wasze rozmowy czuję się zainspirowana do tworzenia.Dzięki Wam głowę mam pełną pomysłów na edukacyjne zabawy aby wspierać rozwój dziecka 🙂 Podejście Montessori jest bliskie temu co mi w duszy gra 🙂 Cieszę się,że trafiłam do tej grupy wystarczająco wcześnie, bo mogę mądrze wychowywać dziecko od najmłodszych lat 🙂 Dzięki

Salomea Bolesława

A ja dołączyłam jakieś 9 miesięcy temu. Od tej pory nie ma dnia żebym nie wchodziła na stronę. Jest to moja ulubiona grupa, czerpię tyle informacji, pomocy i zmian, że tego nie da się opisać. Dziękuję że jesteście!

Aleksandra Sz

Zmiany, których dokonałam w domu, może nie są spektakularne, ale dla mnie i dziecka naprawdę wielkie. Dołączenie do grupy uzmysłowiło mi, jak ważne i cenne dla dziecka jest kreowanie przestrzeni tak, aby maluch mógł być w niej samodzielny.
Zrezygnowałam z wysokich szaf na rzecz niskich regałów i komód. Zorganizowałam stolik z krzesełkiem dla dziecka w salonie, ponieważ tu spędzamy najwięcej czasu i tu “toczy się” nasze rodzinne życie. Posadziłam dziecko na “dorosłym” krześle przy stole, abyśmy wspólnie jedli posiłki przy jednym blacie stołu. Zamontowałam haczyki w przedpokoju na kurtki dziecka, aby małe rączki mogły tam sięgnąć. W łazience udostępniłam dziecku przybory do mycia (szczoteczka i pasta do zębów, mydło, ręczniczek), a w kuchni – przybory kuchenne. I co się okazało? Że mój niespełna trzyletni synek jest bardzo samodzielny, kreatywny, lubi porządek i sam o niego dba! Synek teraz sam się ubiera, myje ząbki, korzysta w pełni z łazienki – ponieważ ma do tego dostęp. Sam decyduje o „brudnych” zabawach – malowanie, ciastolina. Bardzo pomaga w przygotowywaniu posiłków, uwielbia robić ciasta, miksować. Chociaż niektórzy wróżyli, że dostęp dziecka do praktycznie wszystkiego, co jest w domu, skończy się wiecznym bałaganem oraz jest niebezpieczny (np. dziecko spadnie z krzesła), to sytuacja jest zupełnie odwrotna – maluch wyciera, odkłada przedmioty na miejsce, jest bardziej uważny i spokojny, nie rzuca przedmiotami. Dzięki grupie zaczęłam myśleć, że to przestrzeń jest dla nas, a nie odwrotnie – zaowocowało to odgraceniem domu. I może dla większości mam to normalne, że dziecko po śniadaniu samo z siebie zanosi podest do łazienki, stawia przy umywalce, wyjmuje szczoteczkę, nakłada pastę, myje ząbki nucąc melodię „Szczotka, pasta…”, myje buzię, wyciera dokładnie w ręczniczek, potem wszystko odkłada na swoje miejsca, ręczniczek odwiesza na haczyk, a pochlapaną podłogę wyciera – ale dla mnie to wielki powód do dumy.  Dziękuję, że zrozumiałam, że dziecko ma mieć dostępny cały dom dla siebie, w którym należy pozwolić, aby „zrobił to sam”.

Monika P-B

Hej.comment image
Starszy w przedszkolu, młodsza usnęła. Mama siadła i naszkicowała 😉 To moja szyba odpowiedź na pytanie konkursowe.
Pozdrawiam 🙂

Karolina Szumska

Mój 7 miesięczny synek jest wymagającym maluchem. Wydawało mi się, że on potrzebuje wciąż więcej i więcej i że muszę wypełnić mu czas coraz to nowymi bodźcami – już prawie kupiłam grająco-świecące straszydla, byleby tylko coś go zainteresowało na chwilę…aż trafiłam na grupę i na bloga kukumag:) okazało się jak nigdy, że “mniej znaczy więcej” – więcej spokoju, piękna, porządku. Teraz Ignacy bawi się na jednolitej kolorystycznie macie, ma kilka ładnych zabawek a przestrzeń wokoło jest bezpieczna i ładna 🙂 mama namawia mnie do kojca – po co? Największą zabawką mojego syna jest PRZESTRZEŃ, która może eksplorować. Zrobił się radosny i spokojniejszy, jakby mówił mi: well done!:)
Codziennie rano czytam posty na blogu i oglądam pomysły innych – czerpię z tego mnóstwo inspiracji nie tylko wystroju wnętrza mieszkaniowego ale też mojego wnętrza.
Blog kukumag jest dla mnie jednym z ciekawszych i wartosciowszych miejsc w internecie ostatnimi czasy.
A cała metoda Montessori…cóż, wydaje mi się, że to nie tyle metoda ile STYL ŻYCIA, który cudownie do nas pasuje. Jesteśmy szczęśliwsi!
Dziękuję za Waszą wielką pracę! 🙂

AZ AZ

nie mam szczęścia do konkursów, ale mam szczęście do KURSÓW, a właściwie jednego jedynego w którym brałam udział- Dom w stylu Montessori. Dziękuję Ci Kasiu za inspirację, Twoje łagodne prowadzenie za rękę poprzez każdą lekcję, dziękuję Ci za Twój styl bycia, dzięki któremu przekonałam się że mówi do mnie autentyczna kobieta, matka o swoich autentycznych doświadczeniach. to był pierwszy krok by ci zaufać i wejść na maksa w treści kursowe. Zaadoptowałam 8 sukulentów, 2 drzewka, kaktusika i 6 innych roślin, które w tej chwili są 2 razy większe niż w dniach kursu, a są ze mną dzięki spotkaniom z Marią Świtlikowską – Ziomber, która otrzeźwiła mnie z marazmu i wskazała prosty klucz do tego by wprowadzić do mojego domu życie- i to prawdziwe! roślinne! <3 A za Twoją przyczyną mam w domu kącik relaksu w salonie, gdzie odpoczywamy z Córeczką po całym dniu zadań i obowiązków, rozmawiając i obserwując jak Mała korzysta z proponowanych przez nas pomocy. Irenka ma rok, a już ma swój stołeczek z przekąskami w kuchni, ma dostęp do garnków na których z zapałem wygrywa nieznane mi utwory podczas gdy ja spokojnie gotuję zdrowe posiłki dla mojej familii. W przedpokoju zyskaliśmy kącik przebierania, gdzie Ircia może zasiąść a my pomagamy jej odziać się przed wyjściem z domu. Za pół roku mam w planie zrobić jej własny kącik w łazience, bo w tej chwili korzysta jeszcze z przewijaka i pomocy Rodziców 😉 a jej pokój? to najlepsza bawialnia. jest jasny, niezagracony, co dnia proponuję jej nowe 4 – 5 zabawek które są dla niej jak najwspanialsze prezenty- dzięki zmianom na jej półce, mam dużo czasu dla siebie i dla domu, bo Ircia co dnia czuje się jakby dostała nowy przedmiot do odkrywania. I odkrywa! Czujemy się z Mężem i Ircią mega wolni w naszym domu- każdy może swobodnie się po nim poruszać, nie ma żadnych ograniczeń dla nikogo z domowników. jak to pięknie kiedyś nazwałaś, a ja wzięłam to jako swoje motto: "Ja nie zajmuję się moim dzieckiem. Ja z nim po prostu żyję!"
Dziękuję.
Jesteś jedną z najbardziej inspirujących osób w moim macierzyństwie!

AZ AZ

Adrienne Isabel

AZ AZ

comment image

Aleksandra Sołkiewicz

U nas dzięki grupie zapanował przede wszystkim spokojni o bezpieczeństwo naszej 1.5 rocznej córki.comment image

Marta Małgorzata Maj

Myślę, że obrazek oddaje więcej niż tysiąc słów. Bo ciężko opisać harmonijny rozwój i szczęście mojego czteroletniego synka.comment image

Renata Gurtat

Kiedy jeszcze mój syn był malutki zaczęliśmy z mężem snuć rozważanie, co byśmy chcieli mu dać od siebie. Miłość, bezpieczeństwo tak to jest oczywiste, ale przecież ja mam dać mojemu synowi możliwości skorzystania bądź nie z wolności, samodzielności i dokonywania własnych wyborów (choćby się zmieniały, co minutę )
Zaczęłam szukać …
I znalazłam TĄ grupę. Dzięki grupie zaczęłam inaczej patrzeć na otaczający mnie świat.
Zmieniałam stopniowo otoczenie wokół nas. Nauczyłam się patrzeć na Wiktora i wykrywać jego potrzeby reagować na nie i analizować.
Śmiejemy się z mężem, że zeszliśmy do poziomu Wiktora. Często jemy na podłodze Wszyscy te same potrawy (tak, trzeba potem dużo posprzątać łącznie z dzieckiem.
Robimy z mężem razem zabawki co buduje poczucie więzi.
Na razie wszystko rozrzucamy a następnego ranka wszystko magicznie jest na miejscu.
Jestem dumna z jego samodzielności. Wiktor 14 miesięcy

Joanna Kycia

Zmiany w moim domu… Temat rzeka. Zaczęłam zmiany wraz z pierwszą edycją kursu i trwają nadal – u mnie, u teściów i rodziców. Rok temu przechodziłam przez etap “wicia gniazda” – byłam wtedy w ciąży z drugim dzieckiem podczas gdy starszy syn był “teoretycznie” przedszkolakiem. “Teoretycznie” bo praktycznie przebywał dużo czasu ze mną w domu. Jego pokój poszedł zatem na pierwszy ogień, odsiewaliśmy zepsute zabawki, nieadekwatne do wieku, zmniejszyliśmy liczbę dostępnych książek. Efekt? Chętniej bawi się w swoim pokoju, sam wybiera zabawki “dla maluszków” do oddania siostrzyczce, “czyta” z zainteresowaniem książeczki, które wcześniej stały nietknięte przez długie miesiące. Poza tym piktogramy z rodzajami ubrań w szafie u ułatwiły życie w naszym domu – synek sam kompletuje swoją przedszkolną garderobę i odkłada część rzeczy po praniu a tatuś chętnie mu asystuje ;).
W związku z sukcesem w pokoju synka rozszerzyłam zakres metamorfozy. Nie było to proste, gdyż oboje z mężem jesteśmy rasowymi “chomikami”, za to kiedy już wpadłam w rytm to z domu wyjeżdżały całe wory rzeczy a wizyta w łazience na mycie zębów kończyła się pozbyciem kolejnych sztuk nieużywanych kosmetyków kolorowych. Prąc dalej w wakacje odświeżylismy salon i kuchnię i już pozostaje niewiele pomieszczeń, które potrzebują zmian. To co działo się u nas w tym czasie pchnęło do zmian również teściów, którzy są championami wśród “chomików”
(kiedyś znaleźli w garażu “nową”, nie używaną 20-sto letnią pralkę :D) oraz moich rodziców (moja mama mówi, że za każdym razem jak ode mnie wraca to dostaje kopa żeby coś wyrzucić). Aspekt ograniczenia rzeczy był dla mnie bardzo ważny, gdyż pozostałe elementy (wspieranie samodzielności, uczestniczenie w obowiązkach itd.) w zasadzie funkcjonowały u nas już wcześniej.
Jak jest po roku? Spokojniej, czyściej, lżej. Przestrzeń zaprasza do zabawy i odpoczynku wszystkich domowników, jest bezpieczna dla dzieci. Przed nami jeszcze stworzenie pokoju dla młodszej córeczki także rewolucja zaczęła się od jednego pokoju dziecięcego i na drugim się zakończy :).

Anna Izdebska

Dołączyłam dopiero niedawno, ale ta grupa do było odkrycie. Nie tyle samej metody, którą znam i stosuje wg własnych potrzeb odkąd pierwszy raz zostałam mamą (a to już 8 lat..), nie tyle minimalistycznych wnętrz, bo staram się żeby tak praktycznie i ładnie było i u nas od lat (a w kilku już różnych miejscach zamieszkiwaliśmy). To było odkrycie, że jest wreszcie w Polsce tak wiele osób które idą lub zaczynają iść tą drogą. Drogą do prostszego życia i szczęśliwszych dzieci. Dlatego z okazji urodzin dziękuję Kukumag za to co zrobiła i życzę jak najwięcej przemienionych polskich wnętrz. To jest prawdziwa rewolucja. potrzebna tu i teraz. Takie trochę wyjście z szalonego konsumpcjonizmu (który musiał w Polsce zapanować po latach róźnyxh braków) i powrót do korzeni. Obserwuję moje dzieci i widzę, że to podejście i ta pedagogika procentuje pięknie na każdym etapie rozwoju: najstarsza już kończy edukację wczesnoszkolną, pięciolatek w przedszkolu, a najmłodsza dopiero uczy się chodzić. I jeszcze jedno: kiedy przeczytałam stronę “o mnie” na tym blogu to pomyślałam: to przecież o mnie, o mnie:) Także trzymam kciuki mocno!

Natalia Kwiatkowska

Grupa uczy i wspiera – to na pewno. Z codzienności – utwierdzam się w przekonaniu że tak jak mój prawie 2 i pół letni Synek ode mnie, tak i ja mogę się dużo rzeczy nauczyć od Niego. Jest mistrzem w odkladaniu rzeczy na miejsce. Tak jak Mu to weszlo w nawyk, tak i ja staram sie za tym nadazac i od Niego nie odstawać :). Bardzo mnie motywuje :).

Marta Alaburda

Wow! To już rok! Ogromne gratulacje, tylko Ty wiesz, ile energii włożyłaś w stworzenie takiej przestrzeni w sieci (najpierw sama, teraz z zespołem). Razem z mężem oglądaliśmy Twoje filmy video z kursu i pamiętam, że stwierdził, że po tym jak używasz sformułowania “przestrzeń” słychać, że jesteś architektem (my oboje też, więc mega podoba mi się Twoje podejście).

Podglądam Cię dłużej niż od roku, zainspirowani Twoimi postami stworzyliśmy dla młodego (teraz ma 18 miesięcy) niską półkę i dwa krzesełka cube chair, jedno do domu, drugie do pracowni. Od uroczenia montowaliśmy mu lustro, konfiguracja się zmieniała i zmienia się wciąż (przedwczoraj znowu przeklejałam jedno). Potem dokupiliśmy dwa ikeowe stoliczki, zmontowaliśmy kitchen helpera, urządziliśmy mu stację mycia w łazience, z której może sam korzystać, ma w przedpokoju swój wieszak i miejsce do odkładania bucików. Powieszone nisko obrazki, dwie półki na książki na naszym wspólnym regale – jedną ze wszystkimi książeczkami i drugą niżej, na której stoi zaledwie 6 frontami do Igiego.

My czuliśmy, że to jest wszystko dobre, ja się od ciąży interesowałam metodą MM, zgłębiałam temat, ostatecznie idę teraz (w sobotę zaczynam) na studia z wczesnej edukacji, ale Ty ze swoim blogiem i swoją grupą stworzyłaś platformę wymiany doświadczeń, gdzie więcej osób takich jak ja, fascynatów, mogło się spotkać i pogadać, pokazać i utwierdzić w przekonaniu, że to jest super.

Jak tylko ktoś do nas przychodzi, rodzina, znajomi – wszyscy ZAWSZE pytają. Bo nasz dom wygląda nietypowo. Ale jak widzą, jak młody je widelcem, jak pije ze szklanej szklanki, jak idzie po zmiotkę i szufelkę i zamiata podłogę, jak odwiesza kurteczkę na miejsce, jak się SAM bawi przez 40 minut garnkiem, łopatką i kasztanami, to wymiękają i podziwiają 🙂

Mieszkamy na 36 metrach, a mieszkanie nie wygląda tak, jakby było w nim za mało miejsca, wręcz przeciwnie, wszystko się mieści, bo nie ma za dużo. Kurs też mi podpowiedział, że minimalizm naprawdę jest dobry i dał argumenty do rozmowy z mężem i raz na jakiś czas uda mi się coś ugrać i zmienić kolejny fragment naszej przestrzeni na przyjemniejszy, bardziej “nasz”, wpólny dla całej trójki.

Zmotywowałaś mnie też do dzielenia się tym, co potrafię i niedawno wystartowałam ze swoim blogiem, który mam nadzieję też komuś pomoże 🙂 Pozdrawiam serdecznie i chwalę się jednym z owoców Twojego kursu, bloga, grupy i mojego zgłębiania tematu: http://www.montessorimama.pl/

Barbara Gie

Mój 2,5 miesięczny Miłosz jakby zrozumiał powagę sytuacji i kiedy postanowiłam zacząć wprowadzanie w życie rad z kursu, odbył swoją pierwszą dwugodzinną drzemkę w domu. Do tej pory w ciągu dnia spał tylko w chuście podczas spaceru. Ja zaś w tym czasie zrobiłam takie ubraniowe porządki, że mój mąż prawie zemdlał jak obaczył ile mi ciuchów zostało i dopytywał czy na pewno mi czegoś nie dokupić . A ja po prostu pożegnałam się z jednostkami “może kiedyś założę”. I nareszcie zmieściły mi się na wieszakach wszystkie ubrania, które chciałam mieć powieszone. Małymi kroczkami będę realizować wielki plan, ale już widzę że efekty pracy dodają mi energii, a przestrzeń sprawia że nareszcie mogę odetchnąć i skupić się na tym, co naprawdę ważne.

Magdalena Grygiel

Dzień dobry Dziewczyny!
U nas przemiany dopiero się zaczynają…maluszek ma już super tablicę manipulacyjną i mocno ograniczylam ilość zabawek. Poza tym cała rodzina wie, że jak coś kupić to tylko i wyłącznie drewniane. Junior śpi na samym materacu już od dawna i to byl strzał w 10:) teraz przede mną ogromne wyzwanie- aranżacja dziecięcego pokoiku…czytam, oglądam,zapisuję. Jedno co chcialabym zmienić to moja niechęć do bałaganu i strach przed nim. Jestem szczęśliwa gdy synek przejawia chęci do samodzielności ale przeraża mnie bałagan jaki potem jest wszędzie. Muszę nad tym popracować. Pozdrawiam

Geneviève Loulay

Jestem mamą od prawie dwóch lat, podwójną mamą od prawie pół roku. Kiedy na świecie pojawiła się moja pierwsza córka przez rok po omacku, intuicyjnie próbowałam dostosowywać nasz duży świat do jej małych potrzeb. Wtedy trafiłam na grupę. Okazało się, że to moje “wywrotowe” podejście do dziecka (mieszkamy na małej wsi, więc tutaj jest to coś zupełnie nieznanego) wcale nie jest takie nowoczesne i zostało opisane przez Marię Montessori. Dzięki grupie “Dom w stylu Montessori” moje rodzicielstwo nabrało innych barw, a swoim własnym dzieciom troszeczkę zazdroszczę dzieciństwa 😀 Z zachwytem obserwuję jak szybko starsza córka rozwija się dzięki otoczeniu dostosowanemu do jej potrzeb. Młodsza wkrótce również z tego skorzysta. Poczyniliśmy zmiany w kuchni (kitchen helper, własna szuflada z kuchennymi pomocami), w łazience (podest przy umywalce oraz ręcznik na wysokości dziecka), w pokoju dziecięcym (niskie łóżko, skromna, spokojna przestrzeń w stonowanych kolorach, okno bez firan za to z widokiem na piękne wzgórza – dziękuję Katarzyna Chlebica :), półki na wysokości dziecięcych rączek, dostęp do szafy, zero zabawek w pudłach, tablica do rysowania kredą), wieszak na kurtki na wysokości dziecka w przedpokoju, regał na pomoce w salonie, ciekawe, trwałe, mądre i rozwijające zabawki (głównie te polecane na grupie), niski stoliczek do prac plastycznych oraz regulowane krzesło przy dużym stole. Oprócz tych namacalnych zmian jest jeszcze coś. Zmieniliśmy nie tylko nasz dom, nasze myślenie, nasze rodzicielstwo. Teraz zmieniamy także nasze otoczenie – ludzi, często tak bardzo różniących się w poglądach na wychowanie. Mamy realny wpływ na to, jak otaczający nas ludzie traktują swoje pociechy. To bardzo miłe słyszeć, że u nich też to działa 🙂 Na koniec dodam jedno zdanie mojej starszej córki, na wskroś Montessori, choć ona nawet pojęcia nie ma o co chodzi w tej pedagogice: “Mamo, ja chcę to umieć”. Więc słucham, pomagam jej “umieć”, a potem siadam gdzieś z boku i w ciszy obserwuję jak… umie.❤️

Helka vel Geneviève Loulay vel Matka Nie Śpi
mama dwuletniej Janki i półrocznej Florki

Kasia Marcinkowska

Jestem Mamą 1.5 rocznej Ani. Do grupy dołączyłam na początku roku, początkowo rzadko na nią zaglądałam, ale jak już zaczęłam to nie mogę skończyć. Grupa działa jak narkotyk:) Dzięki Wam zmieniło się wszystko, nasze otoczenie i moje myślenie. Powoli zmienia się też myślenie mojego Męża, który widząc moje aktywności pyta czy to w stylu Montessori i jaki to będzie miało wpływ na naszą Anię. Ciężko opisać co mi dała Grupa, bo jest tego tyle, że nie wiem czy o wszystkim dam radę wspomnieć, ale to co jest najważniejsze, to szczęście mojego dziecka, które całą sobą uczestniczy w życiu rodziny. Wszystko jednak zaczęło się od przełamania własnych barier. Myślenie w stylu, jak dziecko może mieć swój kącik w kuchni czy łazience. Pozwolenie na samodzielne jedzenie, przygotowywanie go, pomaganie przy sprzątaniu czy po prostu zabawa z dzieckiem w tym czasie i tymi zabawkami, które ono chce a nie ja to było to co nas uwolniło i schematów i pozwoliło nam sobie zaufać. To co jest dla mnie duża wartością to korzystanie z tego co jest w domu i z własnej wyobraźni i kreatywności. Czuję,że poprzez wymyślanie zabaw, robienie samodzielnie zabawek z kartonu, czy zabawa w kuchni mąką daje mi niesamowite poczucie szczęścia. Czuję, że daję mojej córce coś ważniejszego niż kolejną nową zabawkę, która za chwilę jej się znudzi. Jakie było ostatnio zdziwienie Babci, która pod moją nieobecność została z córką w domu i chcąc mi pomoc zamiatała kuchnię, nie mogła jednak znaleźć szufelki, a moja córka jej ją przyniosła ze swojego kącika:) Obecnie uczestniczę w kursie Kasi i stopniowo zmieniam naszą przestrzeń i myślenie. Mamy już kącik czytelniczy, który zdziałał cuda,do tego stopnia, że codziennie siedzimy tam razem i czytamy książeczki. Teraz myślimy o kąciku plastycznym, bo Ania bardzo lubi rysować.
Grupa dała mi coś czego osoby spoza niej chyba nigdy nie zrozumieją. Ja po porostu zaufałam swojemu dziecku do tego stopnia, że teraz przy kolacji nie ma awantury bo siedzi z nami przy stole i je widelcem. Sprząta po sobie zabawki bo nie są one w głębokich pojemnikach, w których nawet ja nie mogłam nic znaleźć.
Ostatnią, ważną rzeczą jest to, że Grupa dała mi niesamowite poczucie własnej wartości i pewnego rodzaju bezpieczeństwa. Wiem, że nie jestem sama i tak naprawę odnalazłam ludzi myślących podobnie mimo, że wcześniej nie potrafiłam tego nazwać. Cieszę się, że są takie osoby jak Kasia i reszta dziewczyn, które tworzą tą grupę, bo w czasach, gdy nikt nie ma na nic czasu tworzą coś tak niesamowitego. Kończę powoli bo moja wypowiedź mogłaby się nigdy nie kończyć, jest tyle pozytywów. Dziewczyny trzymam za Was wszystkie kciuki bo w czasach internetu, dobrych rad, zagonienia można się gdzieś zagubić, więc dobrze jest wiedzieć, że ma się pewnego rodzaju oparcie.

Kasia

Co mi dał dom w stylu Montessori ? Cudowna Kasie, która utwierdziła mnie że są ludzie którzy robią coś z pasją i wielką miłością 🙂 mimo że miałam duże pojęcie o przestrzeniach i ich oddziaływaniu z wypiekami na twarzy słuchałam, analizowałam i wracałam do źródła , więc mimo że byłam w temacie Kasia cały czas inspirowała! Dzięki temu naszą przestrzeń stawała się bardziej czysta moze nie jeżeli chodzi o delikatny kurz na komodzie bo i jemu czasami się tam dobrze leży ale o taka mentalna czystość i świeżość atmosfery. Dzięki temu całemu przedsięwzięciu poznałam Tyleeee polskich cudownych marek których stałam się wierna 😉 i jeszcze raz chciałam podziękować Kasi który swą dziewczęca prostota nie chce żeby zabrzmiało to źle bo nic złego na myśli nie mam a wręcz przeciwnie kolejny raz pokazała że mniej znaczy więcej w domu w życiu na języku 😉

Nina Peret

Dziewczyny Szacunek za pracę, jaką wykonujecie! Jesteście Niesamowite!
Najlepszego Grupowiczki!
Ciężko w skrócie ująć zmiany z tego roku, a prawie tyle też śledzę tę grupę 🙂
Miało być kreatywnie? Skoro to Montessori… to stworzyłam naszą historię na kartach trójdzielnych.
Chciałam w formie pdf/prezentacji, by łatwiej przeczytać, nie zaspamować wątku… ale mogę użyć tylko zdjęć… więc będę je chyba kolejno dodawać… tylko nie wiem czy opublikują się od początku…
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image comment image comment image
comment image
comment image
comment image
comment image
comment image

Dziękujemy z całego serca. Samodzielność i radość Dziecka doświadczam codziennie. Uściski! N & Z.

Małgorzata Stobiecka

Znałam Montessori i wiedziałam od poczatku, ze to to. Ale z cała pewnością strona mobilizuje i inspiruje do działania. Za co bardzo dziękuje. Kilka działań w załączeniu.

Małgorzata Stobiecka

Znałam Montessori i wiedziałam od poczatku, ze to to. Ale z cała pewnością strona mobilizuje i inspiruje do działania. Za co bardzo dziękuje. Kilka działań w załączeniu.comment image

Agnieszka Branecka

Mój
dom nabiera stylu Montessori od sierpnia. To nie tylko dlatego, że
córka chodzi do przedszkola w duchu tej pedagogiki. Kropką nad “i” było
po prostu nieustające sprzątanie zabawek, kredek, klocków etc. Istotne
zmiany nie wymagały żadnego wkładu finansowego.
W regałach wydzieliłam dwie dolne półki i tam poustawiałam pomoce.
Każda półka to inny obszar: muzyczne instrumenty (sztuka), językowy
(szorstkie literki zrobione na kartonikach za pomocą kaszy manny i
kleju), przyroda (drewniane puzzle które kiedyś kupiłam) itd. W sumie
może z 10 przedmiotów na 5 półkach. A na stoliku przybornik z kredkami i
czyste kartki. Kiedy córka wraca po przedszkolu już nie rozprasza się
mnóstwem rzeczy, bierze jedną pomoc a potem pamięta gdzie odłożyć. A ja
nie mam już takiego bałaganu. Jestem z siebie niezmiernie dumna, że
mogłam “uspokoić” przestrzeń dziecka zerowym nakładem finansowym.
Myślę, że każdej z nas to sprawiło by to przyjemność. Zawsze wśród
stosów zabawek znajdą się te perełki warte wystawienia. Teraz zbliżają
się 3 urodziny córki, a ja mam dobry argument by przekonać rodzinę do
jednego (i to nie musi być drogi prezent) – sztaluga z rolką papieru
oraz przybory plastyczne. Tym argumentem jest chęć zapewnienia dziecku
przestrzeni spokojnej do pracy, bez mnóstwa świecących rozpraszaczy. A
dla mnie mniej sprzątania. Zyskuje nie tylko dziecko, zyskuje cała
rodzina. Tak urządzając dom, nie kupisz już innemu dziecka w prezencie
plastikowego “przeszkadzacza”. Bo Montessori to już Twój styl myślenia,
a nie tylko urządzenia domu.

Magdalena Bazyluk

Super że jest już nas tak dużocomment image . U nas ciągle się coś zmienia, na lepsze… Moje ruchliwe dziecko nagle stało się spokojniejsze, ja też, a dlaczego? Bo zaczął częściej bawić się przedmiotami użytku codziennego, oczywiście w granicach rozsądku. Ja spokojnie mogę ugotować obiad, synek podaję mi ziemniaki itd, wszystko robimy razem a nie jak dotychczas wszystkie prace starałam się wykonac podczas drzemki, a gdy wstał wcześniej niż zwykle byłam zestresowana że czegoś nie zdążyłam zrobić.. Teraz ogarnia mnie spokój, luz i co tu dużo pisać a mogłabym wiele-jest wspaniałe. Super że jesteście i pomagacie ludziom – naprawdę. Pokochalam drewniane zabawki i wszelkiego rodzaju zabawy sensoryczna dzięki wam. Synek lubi odbijanie rączek na papierze i taki też zdjęcie załączam w ramach pozdrowien. Pozdrawia mama 15 miesięcznego syna.

Paulina

Widzę, że najczęściej grupa zmieniła dom jako miejsce, przestrzeń. U nas również. Okazało się, że byliśmy trochę montessorii, ale nie do końca o tym wiedzieliśmy. Po części grupa nauczyła mnie samodyscypliny w porządkach. Pozbywania się niepotrzebnych nam, rozpraszających rzeczy. A było ich niestety wiele, prezentów przynoszonych ze szczerego serca, ale i niewiedzy. Oddaliśmy je tym, którzy tego akurat potrzebowali. w zamian za to dostaliśmy MIEJSCE, w którym obserwowanie siebie i spontaniczne działanie mają się gdzie rozwijać. Pełne pole do popisu wśród naszych kreatywnych pomocy. Więcej miejsca to więcej pomysłów. Teraz swobodnie mają gdzie się realizwować.

Niejednokrotnie słyszałam jak zarzuca się metodzie Montessori mało ruchu. Bzdura. Grupa pokazała mi jak wykorzystać ruch i czerpać z niego naukę przez zabawę. I tak niemal codziennie chodzimy do lasu, który mamy tuż za domem, Segregujemy liście kolorami, gałęzie rozmiarami. Odkrywamy chowające się w ściółce grzyby, szukamy ptaków spoczywających na gałęziach.

Głównie jednak grupa dała mi coś zupełnie innego, co może trudno dostrzec na pierwszy rzut oka.

Dla mnie dom to ludzie, to moja rodzina, to nasza miłość. Grupa lepiej poukładała nam w głowie, zapanował ład w nas samych. Wolność przestrzeni panującą dookoła nas przenieśliśmy na inne płaszczyzny i uporządkowaliśmy samych siebie. Przestaliśmy tak naprawdę oczekiwać czegoś od córki, czegoś co robią inne dzieci. Robimy to, na co ona ma ochotę. Idziemy za jej potrzebami i zainteresowaniami. Nie ma znaczenia już, że Jasio jeździ na rowerku, Jasio nawet rozpoznaje kilka liter. Teraz jest nasza córka. I tyle. Jej krok nadaje nam tempo.

Oczywiście córka jest w pakiecie. Obecnie z końmi i szyszkami. Morzem szyszek znoszonym codziennie do domu. Bo jakby ktoś nie wiedział to da się z nich robić zupę, ciasteczka dla lalki, a nawet dom 😀 Także mamy dzięki grupie spokój domowy, przeniesiony na spokój wewnętrzny, rozbudzoną wyobraźnie i kilka podkradzionych pomysłów od innych mam. Mamy też wielką chęć by tu pozostać iść nadal tą drogą. Miło jest obserwować ludzi podobnych do nas, uczyć się od nich i w naturalny sposób naśladować.

PS. Lili w grudniu skończy dwa lata.
PS. 2 chciałam dodać zdjęcie z lasu, ale stale pojawia się ten sam błąd, także musicie wierzyć nam na słowo, że chodzimy regularnie 😉

Anna Ostrowska

Moja przygoda z Montessori zaczęła się niedawno… Będąc na poczcie stojąc w kolejce rzuciła mi się w oczy książka “metoda Montessori w domu” … Spodobało mi się 🙂 potem trafiłam na Waszą grupę. Codziennie jest dla mnie źródłem inspiracji… Powiem szczerze że daleko mi do idealu ale dużo zmieniło się w moim sposobie myślenia. Ciągle się uczę… Z zsgraconego, zawalonego zabawkami i kolorami pokoju stopniowo wynosiłam graty. Każdemu zaczęło się żyć lepiej 🙂 teraz przed nami mały remoncik pokoju i dzięki Wam wiem co chce w nim zmienić, na czym mi zależy a jeśli mam wątpliwości to informacje znajduje na grupie… Jestem zauroczona wnatrzami iście Montessori, żałuję że od urodzenia synka o tym nie słyszałam… Teraz synek ma prawie 2 i pół roku… No ale lepiej późno niż później 🙂 dziękuję Wam za uporządkowanie przestrzeni wokół mnie i zmiany myślenia. Będę z Wami dalej bo jestem na poczatku drogi. Całuję :*

Justyna Węgrzynkiewicz

Mój dom przeszedł wielką zmianę!
Kiedy o tym mówię, wstanę.
Ludzie! Duma mnie rozpiera,
że aż do mnie nie dociera 🙂
Na początku całej zmiany
przechodziłam w różne “stany”.
Przede wszystkim dzieckiem byłam,
z perspektywy tej patrzyłam!
Robiłam to by zrozumieć,
wzrokiem dziecka patrzeć umieć.
Zobaczyłam co potrzeba,
by przychylić Dziecku “nieba”!
W domu… wreszcie zrozumiałam.
Spokoju nigdy nie miałam!
Gromadziłam pełno rzeczy.
Każda rzecz inaczej “skrzeczy”…
No więc było: odgracanie,
ogólnie “się pozbywanie”.
Sprzedawałam, wyrzucałam…
Dużo przy tym frajdy miałam!
Zmieniliśmy kolor ścian,
na jaśniejszy, mówię Wam!
Wreszcie meble dobraliśmy,
Trochę czasu spędziliśmy
na projekty, wykonanie,
desek z sobą poskręcanie…
Jednak efekt, coś pięknego!
Koloru, no tak: jasnego 🙂
Dziecko ma swobodny dostęp
do wszystkiego, to już postęp!
Może brać co potrzebuje,
kiedy mu czegoś brakuje.
Przechowujemy co trzeba:
ozdoby gdy gwiazdka z nieba
spada już i się świętuje,
raz do roku się wyjmuje 😉
W zabawkach wciąż trwa rotacja…
A z rotacją edukacja,
wszak dziecko czym ma się bawi,
samo zabawę ustawi.
Każda rzecz ma swoje miejsce.
Nie ma mowy więc o klęsce,
że się zrobi zamieszanie
i zabawek wymieszanie!
Na ścianach ptaki królują,
które gniazda gdzieś budują
oraz cudowne rośliny:
mlecze, truskawki, maliny!
Wszystko to, tak bardzo piękne!
Serce mało mi nie pęknie:
widzę syna wpatrzonego,
w owe ptaki – coś pięknego!
Jednak… nie o wnętrze chodzi
gdy o Domu się rozwodzi.
Wszak Dom to jest całe serce,
są to głowy no i ręce,
a więc Domowników ciała…
Czyli zmienna raczej stała 😉
Zacznę od mojego syna,
który jest przyczyną młyna
co się odbył w naszym domu
i był skutkiem zmian ogromu.
Olek, który bywał dzielny
szybko stał się samodzielny.
W kuchni sam banany kroi
oraz nerwy matki koi:
gdy rozleje – powyciera,
gdy rozsypie – sam pozbiera.
Skupi się sam na zabawie
kiedy Mama jest “na kawie”.
Zęby, ręce sam umyje…
Przed nikim się nie ukryje,
że jest strasznie niezależny.
I choć mały, jest potężny!
Cóż… nie będę cicho siedzieć…
Pora o Tacie powiedzieć.
Bardzo zdolny jest z natury
w zmianie maczał swe pazury!
Strasznie się zaangażował,
wiertarki, młotka nie chował.
Tworzył nowe usprawnienia…
Usprawnienie – dużo zmienia!
Starał się by było miło,
by się Dziecku łatwiej żyło.
Teraz myśli o pomocach.
On prawie nie śpi po nocach!
Z drewna rzeczy chce wykonać,
wyszlifować, pofrezować…
Stworzy pewnie piękne rzeczy
i nikt temu nie zaprzeczy!
Teraz o mnie, jestem Mamą…
Tą zmienioną i tą samą.
Życie swoje odgraciłam,
sentymenty odrzuciłam.
Jestem bardziej wyciszona,
na pracy w domu skupiona.
Teraz znacznie rzadziej sprzątam,
częściej się po kątach krzątam,
aby dziecko obserwować,
spostrzeżenia swe notować,
by własne dziecko zrozumieć
i nie czytać co ma umieć…
Wszak jest cały wyjątkowy.
Od palców po czubek głowy!
Dla niego to zamieszanie:
domu naszego zmienianie.
Grupo! Dziękujemy cudnie!
Z Wami nigdy nie jest “nudnie”…
Jesteście naszym natchnieniem,
W sieci “cieplutkim” schronieniem!

Agata Wawrzyniak

Trafiłam na grupę przez przypadek, ktoś kiedyś wspomniał, że zdjęcia fajnych dziecięcych pokoi są. Z ciekawości dołączyłam, z zachwytem zostałam. Piękne pokoje to nic w porównaniu do tego co Montessori może dać mojemu synowi (1,5roku) Uświadomiłam sobie, że mogę z czystym sumieniem pozwolić Małemu na pomoc w obowiązkach domowych i od tej pory razem robimy każdą czynność od prania przez gotowanie i zmywanie, i to moja rola sprowadza się do roli pomocnika 😉 Nauczyłam się podążać za dzieckiem i jego potrzebami, w naszym domu teraz często panuje “bałagan” po przesypywaniu ryżu, kasz, makaronu czy mąki, jak i po malowaniu, rysowaniu. Nauczyłam się pozwalać odkrywać mu świąt po swojemu, być tylko pomocną dłonią.
Dzięki Montessori nasz dom jest bezpiecznym miejscem dla wszystkich członków rodziny. Nasza przestrzeń dostosowana jest do potrzeb nas wszystkich.

Niezmiernie cieszę się, że tu trafiłam 🙂

Anna Rudzka

zmiany, zmiany…
stopniowe i początkowo niezauważalne, ale jak teraz patrzę wstecz…no jest tego sporo!
Stopniowo i sukcesywnie minimalizowałam ilość przedmiotów w naszym otoczeniu. Dodatkową motywacją była przeprowadzka. Również szafa moja i męża nie obroniła się przed redukcją 🙂
teraz widzę jak łatwo się żyje w takim mini wystroju. wszystko ma swoje miejsce i nie graci na wieszchy więc sprzątnie zajmuje znacznie mniej czasu. Adaś również złapał bakcyla i sprząta odkładają wszystkie pomoce na swoje miejsce! No szok… nigdy nie uwierzyłabym, że niespełna dwulatek sam utrzymuje ład w swoich zabawkach! 😀
Dziękuję za tą przestrzeń wiedzy i możliwości. Mam nadzieję, że jeszcze wiele lat przed Wami :-*

Agata Michalska

comment image