Okiem architekta

Czy kojec jest potrzebny dla dziecka?

21/11/2016
Czy kojec jest potrzebny dla dziecka?

Ten post powstał w związku z bardzo emocjonującą dyskusją, która miała miejsce w mojej grupie na fb – Dom w stylu Montessori. Jedna z członkiń  zapytała, czy wkładanie dziecka do kojca jest OK.? Przeglądając artykuły w internecie widzę, że  wypowiedzi są podzielone, ale i Ci co zaczynają zdanie od ” to jest ograniczenie dziecka” to kończą i tak n a”nie wykluczone, że i my kiedyś będziemy kiedyś go potrzebować”. Czy kojec jest potrzebny dla dziecka?  Dlaczego my nie mamy kojca i jak sobie radzę bez niego? Spróbuję na to odpowiedzieć w tym artykule.

Dla niewiedzącym czym jest kojec- to takie trochę większe łóżko, które ma uchronić dziecko przed niebezpieczeństwem czyhającym w domu. Może przybrać również formę po prostu ogrodzenia, które postawicie np w salonie. No właśnie, jakie niebezpieczeństwa czekają na malca w domu? W związku z tym, że nie mieszkamy w Australii i do domu nie wparuje nam gromada jadowitych węży, więc myślę sobie,  że tych niebezpieczeństw nie jest za wiele. A może się mylę?

Co uważają rodzice?

Dziecko wejdzie na szafkę, spadnie z niej i szafka na niego. Dziecko wejdzie do sedesu, piekarnika, pralki i Bóg wie co mu jeszcze wpadnie do głowy. Weźmie papier toaletowy i poroznosi po całym domu (swoją drogą super zabawa-nie?). Weźmie flamastry i narysuje domek na ścianie, kanapie, ulubionych książkach itd…. Spadnie ze schodów, z kanapy, ze stołu. Rozniesie całą chałupy w proch! Bo ja idę na 2 minuty siku!  Oczywiście ilość niebezpiecznych sytuacji można by jeszcze wyliczać i wyliczać. W związku z tym rodzice na czas pójścia gdzieś  wkładają dziecko do kojca lub łóżeczka by było bezpieczne. Ba! Nawet wiem, że są tacy, których dzieci cały czas bawią się w takich kojcach bo w domu jest za zimno, za niebezpiecznie i pełno bakterii na podłodze. I w ogóle kojec zapewnia im święty spokój bo dziecko nie roznosi zabawek itp itd. Inni mają psy i to właśnie kojec ma uchronić je od nieszczęśliwych sytuacji – z czym akurat się zgodzę .

Co ja uważam?

Czy kojec jest potrzebny dla dziecka? Uważam, że kojec jest zbędnym i bezsensownym meblem, który tylko zagraci Ci mieszkanie. Po pierwsze dziecko potrzebuje mieć swobodę ruchu . Poznaje tak wtedy świat, dom , odkrywa nowe zakamarki i faktury.. .posadzki ;P Absorbuje przestrzeń i chłonie jak gąbka to co go otacza, a zabawa w kojcu bardzo mu to ogranicza. Niemowlak jest takim samym człowiek jak Ty i należy mu się taki sam szacunek. A jak Ty byś się czuł zamknięty w łóżku za kratkami, siatką? Ledwo coś widzisz, nawrzucali jakieś zabawki, powiesili coś brzęczącego nad głową…zaraz, zaraz, a gdzie mama? Łeeee…. I już  znasz dalszy scenariusz.

Gdy dziecko zaczyna raczkować/ pełzać rodzice szybko decydują się na kojec ze względu na chwilowe zatrzymanie dziecka by móc wziąć prysznic, zjeść śniadanie itd. POwiem Wam, że mam trójkę dzieci i nawet ich przemieszczanie nie zastopowało mnie by nie jeść. Gdy byłam młodą mamą i Agatka potrzebowała mojej bliskości  a ja akurat musiałam parę rzeczy zrobić w domu po prostu wkładałam ją do chusty i mi „pomagała”. Jeśli decydujemy się na dziecko to musimy brać pod uwagę, że jest to nowy członek świata, który potrzebuje naszej bliskości nawet wtedy gdy akurat my chcemy w spokoju zjeść.

Jak rozwiązać bezkojcową sytuację?

Po pierwsze decydując się na dziecko bądź świadom, że nie wystarczy do jego pokoju wstawić łóżeczka, kupić paru pluszaków i przeczytać kilku stron o jego rozwoju. Dziecko to nowy członek rodziny, który jest trochę inny niż Ty. Widzi na początku niewyraźnie, ale za to potrafi wyczuć Twój zapach bezbłędnie.  Nie potrafi się przemieszczać i potrzebuje Twojej pomocy. Nie umie jeść więc musisz go karmić. Pragnie zwiedzać świat, czyli na razie swój dom, i musisz mu w tym pomóc.

Po pierwsze dobrze przygotowane otoczenie dla dziecka rozwiąże wiele Twoich problemów. W każdym pomieszczeniu w domu przygotuj mu matę, mały koszyczek z zabawkami, obrazki na jego wysokości wzroku. Niech dziecko poczuje się jak u siebie, a nie jak mysz na  środku Manhattanu.

„Ale ja muszę iść do toalety i nie mogę go tak zostawić? „ Jeśli otoczenie dziecka nie pozwala by został na chwilę sam to zabierz dziecko do kibla! Po pierwsze nauczy się, że siku robi się do toalety , a  TO będzie dla niego odkrywcze i bardzo interesujące. Gdy będzie już umiał siedzieć możesz zacząć go sadzać na nocniku w tym samym czasie. Wydaje mi się , ze załatwianie swoich potrzeb przy małym asystencie jest niejako wpisane w rolę rodzica.

„Przy dziecku nawet nie mogę się pomalować i wykąpać” Możesz tylko nie wiesz jak. Ja mam dwa zestawy do malowania, dla moje córki i dla mnie. Zostawiłam jej opakowania  po pudrach, które już zużyłam i co rano ( no prawie) malujemy się razem- czasem wzajemnie 🙂 Teraz dodatkowo mam dwóch asystentów w postaci Janka i Franka,  podczas porannych przygotowań. Na początku mieli matę w łazience i obserwowali, co się dzieje, a teraz mają dodatkowo koszyczek łazienkowy (są tam różne szczotki, ręczniczki, gąbki itp.)   Bardzo często robię różne czynności siedząc po turecku na ziemi ponieważ wszystkie dzieci potrzebują mojej uwagi i dotyku. Zawsze żałuję, że nikt nie zrobi mi zdjęcia gdy z tyłu czesze mnie Agatka a chłopcy próbują wspiąć się na moje kolana. I tak szykuję się co rano ( od 5:30 ! ) by dojechać na 8:00 do żłobka Agatki. Nie mam kojca ani babci ani sąsiadki do pomocy. I nie chodzi o to, że jestem jakaś wspaniała , ale mam dobrze przygotowane otoczenie w każdym pomieszczeniu i to pomaga mi nie zwariować.

Czy kojec jest potrzebny dla dziecka?

Schody. „Musze dziecko włożyć do kojca bo idę na chwilę do kuchni(etc), która jest na innym piętrze. Tutaj po pierwsze uważam, że schody lub wyjście z pokoju trzeba zabezpieczyć bramką. Ale tak jak wcześniej pisałam, dziecko powinno się zabrać ze sobą. Po co ma samo zostać w pokoiku w kojcu jak może uczestniczyć w tym, co Ty robisz.

Niektóre meble musieliśmy zlikwidować właśnie dlatego, że były niebezpieczne przy dzieciach. Zminimalizowałam ryzyko , by moje dzieci czuły się dobrze u siebie, by mi było łatwiej żyć z nimi.

Są wyjątki?

Niektóre domy mają miejsca takie jak kotłownia, które znajdują się w miejscu dość brudnym, zimnym i mało przyjaznym dla dziecka  Właśnie wtedy wydaje mi się, że kojec może być niezbędny gdy rodzic musi tam się udać by dorzucić ekogroszek 😉

Kolejną dość niebezpieczną sytuacją może być zazdrosne rodzeństwo. Gdy chłopcy przyszli ze szpitala do domu takich niebezpiecznych sytuacji miałam kilka. Agatka była ( i nadal jest) niesłychanie zazdrosna o bliźniaków. Na początku faktycznie wkładałam ich do łóżeczek lub takich niemowlęcych krzesełek, ale to nie rozwiązywało sytuacji. W tym  momencie  nawet wyposażenie wnętrza nie pomaga, ale sam rodzic, jego słowo i odpowiednia reakcja. Nauczyliśmy się zwracać uwagę na to kiedy może być niebezpieczny moment – śmieję się że wyrosło mi trzecie oko i szybko potrafię zareagować .

Może są jeszcze inne ekstramalne sytuacje, o których nie pomyślałam, ale z pewnością zarzucicie mnie w komentarzach:)

Kiedyś ludzie mieli wiele obowiązków wokół domu. Dojenie krów, karmienie świni itd. Nie było instytucji kojca. Dzieci były zabierane wszędzie z rodzicami. Podpatrywały co oni robią, jakie mają obowiązki. Poznawały nowe miejsca, zapachy i odgłosy. Takie doświadczenia niesamowicie dobrze wpływają na dzieci i nie zabierajmy im tej zabawy poznawania świata.

Dostosuj tak mieszkanie, by Twój mały podopieczny miał frajdę z odkrywania każdego jego skrawka i mógł swobodnie wyrażać swoje potrzeby.

A jak jest u Was? Używaliście bądź używacie kojca? Czy według Was kojec jest potrzebny dla dziecka?

 

You Might Also Like

  • Kojec – miałam rozłożone łóżeczko turystyczne w dużym pokoju, ale naprawdę krótko – bo się nie sprawdziło 🙂 było za dużo hałasu, że chce wyjść 🙂 poza tym i tak brałam córkę wszędzie ze sobą 🙂 no i też mieliśmy zabawki w każdym pomieszczeniu 🙂 jak się urodziła druga córka, to starsza była strażnikiem i mówiła mi, co robi młodsza, gdy ja musiałam skorzystać z toalety 🙂 na marginesie informacji, że kiedyś nie było kojców, bo dzieci zabierano np. na pole ze sobą – racja, tylko że były jeszcze najczęściej oczy innych ludzi lub starszego rodzeństwa. To tak na marginesie, bo nasza cywilizacja zmieniła nas po prostu z gromady ludzi na pojedyncze jednostki: rodziców z dziećmi i żyjemy tak obok siebie, a nie razem jak kiedyś.

    • Katarzyna Katana

      Moja mama jak byłam mama wynosiła moje drewniane łóżeczko na ogródek 🙂 mam nawet takie zdjęcia 🙂 a ona mogła np. spokojnie powiesić pranie 🙂

  • Bożena Ko

    Kasia, dziekuje za ten tekst. W zasadzie u nas kojec jest takim drewnianym ogródkiem , jak mi sie uda to dołącze zdjęcie. Kiedyś myslalam ze to jest fajne, zabawki w jednym miejscu , w miarę ograniczony teren, porządek w pomieszczeniu …, ale dość szybko córeczka zaczela zle reagować na to miejsce, po pewnym czasie wolała zabawę poza tym niż w środku, przyszedł czas ze sama nauczyła sie otwierać drzwiczki ” ogródka” . Następnie w zasadzie były one zawsze otwarte …a teraz czasem wchodzi i zamyka za soba. Generalnie przymierzam sie do usunięcia tego. Tylko co w zamian , otwarta półeczka i dywanik tak jak to zrobiłam u jej pokoju po warsztatach ?

    • Bożenko, Dokładnie tak jak napisałaś, zrób otwartą półkę, daj jakiś mało wzorzysty dywanik i stwórz taką przestrzeń dla dziecka, która aż zaprasza do skorzystania z niej. Nawet w salonie można stworzyć miejsce, które nie będzie kuło w oczy tak jak taki kojec.

  • Bożena Ko
  • Joanna Jamioł

    Dzisiaj kojec idzie do sprzedania 🙂

  • Katarzyna Katana

    Ja kupiłam suchy basen. teraz jest jeszcze mały ale jak faktycznie potrzebuje np powiesić pranie czy iść to siku – sam jeszcze nie siedzi. to ląduje na chwile w piłkach. nie bywa ta często więc chwilke jest zajęty. Jednak resztę dnia spędza na macie w pokoju a kuchnię mam obok więc mam go na oku. myślę że jest to faktycznie troszkę lepsze rozwiązanie niż kojec. Natomiast zapowiadają nam się prace na wiosnę w ogródku i sądzę że tam kojec nam się przyda 😀