Jak zachować porządek w pokoju dziecka?
I czy jest to w ogóle możliwe? No właśnie. Wielu rodziców zmaga się najpierw z tonami zabawek i rzeczy , a później z wiecznym powtarzaniem – “posprzątaj swój pokój”. Stosują prośby i groźby, nawet jeśli jednego dnia jest wszystko ułożone, następnego powraca do stanu pierwotnego. Co zrobić aby się nie narobić i zachować porządek w pokoju dziecka na zawsze?
Ktoś złośliwie mógłby dodać- “nie wpuszczać dziecka do pokoju i pochować wszystkie zabawki”- to też jest jakieś rozwiązanie 🙂 Jednak skupmy się na działaniu. Dzięki poznaniu pedagogiki Montessori w przestrzeni mojej córki i w całym naszym domu zapanował względny ład i porządek. Względny ponieważ jesteśmy tylko ludźmi i zdarzają nam się wpadki 😉 Jednak jest o wiele lepiej niż było kiedyś. Wprowadziliśmy w całym naszym domu kilka zasad, których staramy się przestrzegać. Dzięki nim Otisówna ma przeważnie porządek w pokoju i sama o niego dba ( a ma ponad 1.5 roku! ).
| Mniej znaczy więcej– przede wszystkim ograniczyłam ilość zabawek. Mam dwa dodatkowe pudła w tzw. kanciapie, gdzie trzymam zabawki dla następnych dzieci i w jednym znajdują się bieżące zabawki Otisówny. Widzę z perspektywy czasu, że dziecku wiele do szczęścia nie potrzeba. Co tydzień wymieniam jej prawie wszystkie zabawki- a przede wszystkim te, którymi się znudziła. Nawet podczas świąt i urodzin staram się powiedzieć rodzinie jakiego typu prezenty byłyby mile widziane gdyż chcę uniknąć zagracania jej przestrzeni niepotrzebnymi drobiazgami.
| Każda rzecz ma swoje miejsce– Zrezygnowałam z dużych koszy na zabawki. W pokoju znajduje się niewielki regał z otwartymi pólkami, gdzie spoczywa max 8 zabawek. Każda z nich ma swoje określone miejsce i to jest właśnie klucz do porządku! Po skończonej zabawie pokazuję dziecko miejsce zabawki i odkładamy ( gdy bardzo małe dziecko ja, a gdy większe ono samo) ją na miejsce. I tak jest z każdą rzeczą w pokoju. Każda ma swoje określone miejsce i właśnie w taki sposób można zachować porządek w pokoju dziecka. Uczymy je od maleńkości rutyny i pewnych zachowań, które wchodzą nam w krew.
|Wyposażenie i meble dostosowane do wzrostu dziecka- no właśnie, niby takie oczywiste a jednak nie dla każdego. W naszym mieszkaniu wszystkie elementy potrzebne Otisównie do funkcjonowania są dostosowane do jej wzrostu. Zaczynając od wieszaka na kurtkę przy wejściu, mały stolik z miską do mycia rąk, po półki w jej pokoju i mały stolik z krzesełkiem (które wykonaliśmy własnoręcznie gdyż w sklepach nie można było dostać tak małych-zobaczcie instrukcję jak – tutaj). Nie musi nas prosić o to abyśmy sięgnęli po jej ulubioną książkę bo spoczywa na super dizajnerskiej szafce na ścianie, wszystkie książki ma po prostu w drewnianej skrzynce ( zobaczcie ją tutaj ).
|Nauka porządku od narodzenia– dzieci od maleńkości naśladują rodzica. Najpierw miny a później zachowania i słowa. Jeśli przegapimy ten moment później będzie bardzo trudno wyegzekwować porządek. Należy zadbać aby przestrzeń w całym domu była uporządkowana. Każda rzecz miała swoje miejsce i utrzymanie porządku stało się rutyną. Dziecko nas bacznie obserwuje i widzi nasze zachowania. Według mnie trzeba zadbać nawet o najmniejsze szczegóły takie jak wrzucanie brudnych ubrań do kosza na pranie czy podnoszenie i wyrzucanie drobnych papierków do śmieci.
Jeśli chcemy aby dziecko miało porządek w swoim pokoju należy najpierw zastanowić się czy mamy go wokół siebie. Nie możemy wymagać od dziecka tego, czego my sami nie przestrzegamy. Najpierw zacznijmy zmieniać siebie i pokażmy naszym dzieciom kroki do poprawy ich przestrzeni.




A jak jest u Was w domu? Wieczny bajzel czy może jesteście królami porządku ?

o tak popieram nauke uczenia pozadku od lat najmlodszych 🙂
oby by było nas jak najwięcej bo widzę wielu “helikopterowych rodziców” wokół siebie:)
Na szczęście mnie problem bałaganiących dzieci nie dotyczy – na szczęście, bo ledwo ogarniam swój własny bałagan 😉
No tak, też kiedyś swój ledwo ogarniałam;)
U mnie na razie sprawdza się jeden plastikowy pojemnik, do którego wystarczy wszystko wrzucić wieczorem 🙂
To chyba dziecko jest jeszcze małe, bo zabawki Otisówny do jednego pojemnika by się już nie zmieściły 🙂
Nie nienawidziłam robienia porządków w pokoju. Do tej pory tego nie lubię 🙂 Wydaje mi się że duża przestrzeń może być też wrogiem porządku.
Zgadzam się na dużej przestrzeni jest łatwiej nabałaganić, ale na małej należy trzymać wszystko w ryzach aby móc się odnaleźć. Według mnie sekretem jest ilość posiadanych przez nas rzeczy.
“Nauka porządku od narodzenia” – ten akapit mnie pogrążył i odebrał nadzieję.
Trudno, umrę w bajzlu, nie ma dla mnie ratunku 🙁 😉
Zaglądając do Piątego Pokoju myślę, że jest dla Ciebie jeszcze jakaś nadzieja 😉
Ale świetna przestrzeń! Przyznaj (tylko szczerze) czy wynosiłaś coś z pokoju przed robieniem zdjęć? My się znów trochę zagalopowaliśmy… i zabawek jest za dużo…
Dziękuję 🙂 Akurat przed robieniem zdjęć nie musiałam nic wynosić bo dopiero co udało mi sie urządzić pokój Agatki. Teraz jest w nim więcej misiów i my zagalopowałyśmy się z ilością książek 😉 Ale generalnie staram się by na półkach nie było za dużo zabawek i na razie jakoś się udaje 🙂
Mogę tylko smutno westchnąć, echhhh… pięknie tam u Was. U nas niestety po 10 minutach byłby “bajzel”, który wolę nazwać nieporządkiem artystycznym. Nie wiem na czym to polega, podejrzewam, że jakaś magiczna siłą tkwi w naszym mieszkaniu, bo ile bym nie sprzątała, to zawsze po chwili wygląda jak po trzęsieniu ziemi 🙁 I rzeczy też same przyłażą, niechciane, nieproszone. Przyklejają się do nas. Wyrzucamy drzwiami, wracają oknem 🙁
ja zaczynam “wyrzucanie” już poza domem. Zanim cokolwiek przyniosę do domu zastanowię się parę razy. Nawet przestałam kolekcjonować paragony, reklamówki, darmowe gazety. Nagle okazało się że to ja byłam winowajcą ! 🙂 Ale niektóre rzeczy tak po prostu mają, że cisną się a my z litości je przygarniamy 😉
Haha pięknie napisane 🙂 i jakie prawdziwe! u nas niestety wieczny bajzel… 🙁 ale chęci do poprawy są 🙂
Podoba mi się to, że wszystkie zabawki mają swoje konkretne miejsce na półce i dziecko może odłożyć je samo. Musimy z mężem przemyśleć tę sprawę bo może zrobimy totalne zmiany w pokoju dziecięcym…
moja mama popatrzyła kiedyś na mnie jak na stwora, kiedy zwróciłam jej uwagę, żeby nie wrzucała wszystkich zabawek do koszyka na hurra. Jest koszyk na gadżety dla lalek, koszyk z figurkami itp, dla mnie to normalne, a rodzina patrzy na mnie jak na dziwaka. Prezenty też u mnie przechodzą cenzurę i dzięki temu nie toniemy w masie nielubianych zabawek. Dodam, że sprawdza się to świetnie i choć dzieci nie powinno się porównywać, zauważyłam, że jak na swój wiek potrafi bardzo długo skupić się na jednej zabawie. A porządek cenią sobie nawet odwiedzające dzieci, bo wiedzą gdzie są ich ulubione zabawki co mnie ostatnio rozśmieszyło.
To dobre! Bo ludzie żyją schematami i biorą je za jedyną słuszną prawdę, nie przyjmując nic nowego. Kochana ! Fajnie, że przystajesz przy swoim i każda zabawka ma swoje miejsce i widzisz, że ma to wpływ na Twoje dziecko. Oby było więcej takich mam jak Ty! 😉
U nas sprawdza sie system zamykanych małych pudeł: czyli kolejka w jednym, art w drugim, ksiazki w trzecim itd.;-)