Dom w stylu Montessori Wnętrza

Metamorfozy po kursie „Dom w stylu Montessori” + relacje VIDEO kursantek!

04/03/2018
metamorfozy po kursie Dom w stylu Montessori

W ramach bloga organizuję dwa razy w roku kursy online „Dom w stylu Montessori”. Kurs pomaga uczestnikom urządzić wnętrza ich mieszkań i domów tak  by były funkcjonalne i przyjazne dla całej rodziny. 

Dla kogo jest kurs „Dom w stylu Montessori” ?

Dla rodziców dzieci w wieku od narodzenia do ok 6 roku życia, chociaż podczas poprzednich edycji brały udział osoby starszych dzieci i również otrzymałam pozytywne informacje w związku ze zmianami i uporządkowaniem ich mieszkań.

Dla osób, które zaczęły swoją przygodę z pedagogiką Montessori w domu i chciałyby wprowadzić jej zasady w domu.

Dla tych, którzy są przytłoczeni ilością rzeczy w domu, w pokoju dziecka. Nie wiedzą od czego rozpocząć zmiany w domu.

Z czego składa się kurs i ile trwa?

Kurs trwa 4 tygodnie i składa się z 5 modułów, a każdy z nich zawiera 3 lekcje. Dostęp do kursu otrzymujesz na rok czasu od momentu jego rozpoczęcia. Każdy z modułów zawiera dodatkowe materiały i karty pracy.

Możesz wybrać kurs w wersji standard lub VIP oraz Premium ( opcja już wykupiona). Zobacz stronę kursu TUTAJ

 

Po każdej edycji kursu namawiam kursantki, aby pokazały trochę ich przestrzeni po zmianach. Poprzednie metamorfozy możesz zobaczyć TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.

 

Natalia Kowal :

ZMIANY PO KURSIE W MIESZKANIU NATALII:

SALON:

dom w stylu montessori

dom w stylu montessori dom w stylu montessori

POKÓJ KLARY:

DOM W STYLU MONTESSORI DOM W STYLU MONTESSORI

DOM W STYLU MONTESSORI

DOM W STYLU MONTESSORI DOM W STYLU MONTESSORI DOM W STYLU MONTESSORI

SYPIALNIA:

A A

KUCHNIA:

MONTESSORI MONTESSORI

ANNA ĆWIRKO :

Decyzje o uczestnictwie w kursie podjelam bardzo spontanicznie. Byłam na początkowym etapie urządzania pokoju dla Synka i coś mi nie szlo. Szukałam wiec inspiracji. Tak trafiłam na blog Kukumag. Spodobały mi się wnętrza, metamorfozy, wiedza, którą przekazuje Kasia i poczułam, ze kurs mi pomoże. Potrzebowałam podpowiedzi, które rozwiązania się naprawdę sprawdzają, a które wyglądają dobrze tylko na zdjęciach. Takich konkretów… i to wszystko dostałam, a nawet znacznie więcej – bo motywacje do działania, poszukiwania, zmian. Obudziła się moja kreatywność, poczułam pewność, że to co wydawało mi się dla nas dobre, a przykryte zostało „pokojami z katalogów”, ma sens i trzeba ufać tez swojej intuicji.

Przed kursem wiedziałam jedynie, ze pokój dziecka ma być ładny i funkcjonalny, takie ogólniki, że modny dywan i zasłonki w zwierzątka oraz wielkie pudło na zabawki i szafa to to, czego dziecko potrzebuje najbardziej!
Dopiero poznawałam zasady Montessorii i przede wszystkim myślałam, że chodzi tylko o pokój, nie przestrzeń. Umknęło mi w planach to, że całe mieszkanie ma być przystosowane dla dziecka, bo przecież dziecko jest równoprawnym członkiem rodziny, tak samo ma prawo korzystać z salonu, przedpokoju, kuchni i trzeba mu to wszystko udostępnić, przystosować – pamietam te słowa z kursu do dziś. Było to dla Męża i dla mnie olśnieniem i odmieniło całkowicie nasze podejście do tematu urządzania mieszkania.
Najtrudniejsze było dla mnie przestrojenie swojego myślenia na temat samodzielności dziecka, pozwolenie mu na działanie w swój własny sposób. Wciąż tkwiły mi powtarzane przez wszystkich słowa, ze przecież się ubrudzi, narobi bałaganu, zniszczy, ze nie ma na to czasu, ze to niebezpieczne, bez sensu.
I tak – picie ze szklanki kończyło się kilka tygodni przebieraniem. Wspólne gotowanie – odkurzanie, wyjmowanie naczyń ze zmywarki trwa 3 razy dłużej, ale warto, bo pątrząc teraz na Tymusia, jak rwie się do wszystkiego, ile się przy tym uczy, jaki jest zadowolony i jak to zaprocentuje na przyszłość, to uważam, że słowa „pomóż mi zrobić to samemu” powinny być myślą przewodnią każdych rodziców i opiekunów.
Teraz – po wprowadzeniu częściowych zmian (ciagle działamy) nasza przestrzeń stała się bardziej funkcjonalna i przytulniejsza. Zniknęły niepotrzebne, zagracające rzeczy i pojawiły się ułatwiające życie rozwiązania. Wreszcie mam wolne ręce bo Tymuś stoi bezpiecznie na swoim kitchen helperze, nie potrzebuje rownież mojej ciaglej uwagi bo ma dostęp do książek i zabawek, które go zajmują, rozwijają i które naprawdę lubi. Jego pokój jest dla nas tak przyjemny, ze chętnie spędzamy tam czas.
Kurs wymagał ode mnie dużo wkładu własnej, pracy, rzeczy które trzeba po prostu zrobić, żeby pójść do przodu, szczególnie jeśli chodzi o odgracanie i projektowanie. Choć Kasia wspominała o tym na początku, nie wiedziałam, ze aż tak mnie to pochłonie i zarwę kilkanaście nocy 😉 Jednak zadane pytania na grupie FB, wątpliwości, nie pozostały bez odpowiedzi, pomocy i to jest nieocenione.
Wybrałam wersje VIP i bardzo się z tej decyzji ciesze. Specjalna grupa na FB – wspierających się dziewczyn, indywidualna analiza Kasi, live, webinary ze specjalistami, dostęp do różnych materiałów, dały mi mnóstwo informacji, wskazówek, nie tylko z zakresu urządzania wnętrz, ale również o rozwoju i potrzebach dziecka. Dzięki rocznemu dostępowi, mogę na spokojnie do tego wracać i dalej czerpać wiedzę.
Już wiem w jakim kierunku wprowadzać dalsze zmiany, mam głowę pełną pomysłów i czuje, że to dopiero początek naszej przygody z metoda Montessorii.
KĄCIK W SALONIE:

Ja jestem zachwycona zmianami w ich mieszkaniach i przestrzeniach dzieci! Jeśli pragniesz podobnej zmiany i nie wiesz od czego zacząć zapraszam Cię na kurs!

You Might Also Like

  • Mama Magda

    Pieknie! Uwielbiam i czekam na wiecej takich wpisow. Sama jako mama trojki mam podobne kaciki w domu. Uwielbiam i polecam dalej kukumag bo wielbie ta strone :))))

  • fruxolina

    Ja podziwiam, że Klara nie whcodzi na krzeslo i nie zrzuca wszystkiego ze stołu, ani z parapetów… Ja nie moge miec nic na parapecie i na stole tez najlepiej pusto. Wszystko dosiegnie 😀

  • Powtórzę komentarz z grupy, bo pewnie Ci uciekł, a zależy mi na odpowiedzi.

    Zastanawia
    mnie, na ile kurs może mieć zastosowanie w małych mieszkaniach. Moje
    dziecię ma do swojej dyspozycji jedną, najniższą półkę na regale – są
    tam zabawki i książeczki. Ubranka i „sprzęty” zajmują trzy półki w dużej szafie – i
    tyle. Mieszkanie jest zagospodarowane
    funkcjonalnie i optymalnie. Jestem ciekawa, czy w małych, kompaktowych
    przestrzeniach można coś jeszcze wymyślić, czy raczej to sobie darować i
    kurs jest dla osób posiadających większe mieszkania czy domy
    jednorodzinne.

    • Hej, tak faktycznie nie zauważyłam pytania na grupie. Ja jestem zdania, że w każdym mieszkaniu da się coś wymyślić, jest dużo ciekawych rozwiązań. Kurs mówi tłumaczy jak podzielić wszystko na strefy, podpowiadam rozwiązania, jest również lekcja dotycząca małych przestrzeni, ale zawsze osobom z trudniejszymi przestrzeniami polecam wersję VIP gdzie mogę faktycznie na podstawie Twoich zdjęć z mieszkania podpowiedzieć Ci i doradzic. Jeśli jednak tak jak piszesz „Mieszkanie jest zagospodarowane
      funkcjonalnie i optymalnie.” i jest Wam tak dobrze jak jest to chyba sama sobie odpowiedziałaś na pytanie 🙂

      • Jest nam dobrze, choć pewnie zawsze może być lepiej 😉 Samo czytanie grupy daje pewne inspiracje (choć bardziej w kontekście zabaw, a nie samej organizacji przestrzeni). Podział na strefy jest fajnym pomysłem, ale u mnie tych stref po prostu nie ma – jest sypialnia z szafą i pokój dzienny z aneksem. Zakątki są wielofunkcyjne 😉 Na kurs już i tak za późno, ale wszystko przede mną. Może kiedyś na grupie się zdecyduję zapytać. Pozdrawiam!

        • To bardzo się cieszę 🙂 Tak, w grupie są głównie tematy zabaw z dziećmi, choć kiedyś było inaczej 😉 Pozdrawiam i powodzenia 🙂

  • Ivai Q

    Zazdroszczę tych przestrzeni… pięknie zagospodarowane! A ilość tych pomocy… marzenie!!!
    Czy Mama Klary (bądź inna Mama) zdradzi co to za książka na jej stoliku? 🙂 ta z jeleniem na rycinie?