Zaznacz stronę

Dostałam ostatnio mnóstwo pytań odnośnie naszej domowej biblioteczki. Jak i gdzie przechowujmy książki dla dzieci. Chodziło przede wszystkim o te wszystkie książki, które nie znajdują się na małych półeczkach przy łóżku. Nasz książkowy minimalizm trochę się rozjechał wraz z kolejnymi dziećmi. Musiałam więc jakoś te wszystkie książki okiełznać.
Przez wiele lat wypracowaliśmy sobie sytem, który najbardziej odpowiada naszej rodzinie. U Ciebie może być inaczej, nie traktuj więc tego wpisu jako jedynej słusznej prawdy, a raczej jak inspirację i motywację do lepszej organizacji.

Domowa biblioteczka. Gdzie trzymamy nasze książki.

Mamy trzy regały Billy z Ikei. Stoją one na korytarzu przy wejściu do salonu. Przechowujemy w nich zarówno książki dla dzieci jak i dla dorosłych. Dolne półki zajmują dziecięce pozycje, a na tych wyższych są tytuły moje i męża. Książki, z których obecnie korzystam w pracy trzymam blisko biurka, a te, które czytam przed snem (czasem kilka na raz) w sypialni. Dzieci, mają w pokojach kilka/kilkanaście książek, które czytają lub przeglądają. A reszta znajduje się na głównych regałach.

Stały dostęp do wszystkich książek?

Dzieciaki mają do nich swobodny dostęp, nie chowam książek przed nimi i tak było praktycznie zawsze. Wiem, że wielu rodziców, w obawie przed zniszczeniem, chowa książki. U nas trochę to zajęło, jednak każde z dzieci, podpatrując zarówno nas – dorosłych, jak i rodzeństwo, nauczyło się korzystania z książek tak by ich nie niszczyć. Oczywiście zdarzają się wpadki, ale jest ich naprawdę niewiele.
W salonie mamy kącik czytelniczy, gdzie wystawiam książki, które nawiązują do aktualnych zainteresowań maluchów. Czy to konkretna pora roku, czy np. dinozaury czy ciało człowieka.

Pora na przegląd

Ostatnio zrobiłam pierwszą falę przeglądu i odgracania naszej biblioteczki. Książek było już tak dużo, że niestety wypływały z regałów. Zaobserwowałam, że wiele pozycji jest mało ciekawych dla dzieci, chyba podobają się bardziej mnie niż im samym ;) Domowa biblioteczka zdecydowanie wymagała więc ulepszenia.
Przy okazji wprowadziłam lepszą organizację na regałach, tak by łatwiej było znaleźć pozycje, które nas interesują. Cały proces podzieliłam na kilka kroków.

  1.  Analiza – jakiego rodzaju mamy książki. Wyszło mi, że mamy następujące książki: kontrastowe – typowo dla niemowlaków; małe kartonowe z jednym obrazkiem na stronie; książeczki dla dzieci w wieku 1-3 – proste o kolorach, zwierzakach, odpieluchowaniu; książki naukowe dla dzieci o zwierzętach, roślinach, dinozaurach, ciele człowieka, matematyce, technologii, kosmosie, o wierze itd.; powieści dla szkolniaków ze względu na elementy fantastyczne; opowieści dla młodszych tzw. #montessorifriendly; wielkoformatowe, które ze względu na duże rozmiary nigdzie się nie mieszczą. Tak tez postanowiłam posegregować je na regałach, ale zanim to zrobiłam…
  2. Narysowałam na kartce regały i zrobiłam wstępny plan gdzie umieszczę książki z konkretnych kategorii. Miałam też z tyłu głowy to, że plan może ulec zmianie, ponieważ ilość książek z jakiegoś tematu może mnie przerosnąć. A raczej przerosnąć pojemność regału Billy.
  3. Odgracanie. To jest żmudna i ciężka praca, a także łamigłówka dla mózgu. Jeszcze trudniej jest gdy podczas tego procesu wszystkie dzieci są chore i musisz to robić  z roczniakiem na rękach. Nie polecam :D Jednak udało się, czasem warto nie zastanawiać się, tylko po prostu działać. Na wstępie wyjęłam wszystkie książki na ziemię. To był najprostszy etap ;) Później wycierałam półkę gdzie książki miały być wg planu umieszczone. W trakcie okazywało się, że na przykład nie starczy miejsca lub książki są za wysokie więc musiałam zmieniać położenie kategorii lub półek.Regały Billy  są o tyle fajne, że mogę regulować wysokość półek, jedna, środkowa jest na stałe ze względów konstrukcyjnych, ale resztę można spokojnie dostosować do siebie, a raczej do swojego zbioru książek. Miałam przygotowaną torbę z Ikei na pozycje (jest bardzo wytrzymała), których już nie potrzebujemy. Książki, z którymi się pożegnaliśmy podzieliłam na trzy kategorie: na sprzedaż, do oddania znajomym, do Caritasu, do punktu w markecie, ale to zrobiłam dopiero później.
  4. Naklejki. Na półki nakleiłam podpisy. Dzięki nim będziemy wiedzieli gdzie odkładać konkretne tytuły. Podpisy są wytłoczone na czarnej taśmie przy pomocy „drukarki etykiet” Dymo.

Domowa biblioteczka dla dorosłych?

Naszych książek nie mamy zbyt wiele, więcej czytamy ebooków. dlatego też zdecydowałam się na ułożenie ich kolorami na najwyżych półkach. Jednak przy dużym zbiorze książek, jaki mamy w przypadku książek dziecięcych, wersja uporządkowania tematycznego o wiele lepiej się sprawdza.

Koniecznie sprawdźcie moje polecajki książkowe w tych POSTACH

Jak podoba Wam się taka organizacja? Macie jakieś inne pomysły na organizację książek dziecięcych? Koniecznie napiszcie w komentarzu!

 

Social Media

Śledź mnie w social media, aby być na bieżąco!

KONTAKT

NAPISZ DO MNIE

6 + 14 =