Dom w stylu Montessori Lifestyle Prezenty

Urodziny grupy „Dom w stylu Montessori” i WIELKI KONKURS URODZINOWY

17/10/2017
konkurs montessori

Kiedy rok temu dołączałam do przypadkowo znalezionych w Internecie warsztatów „Pokój dziecka w stylu Montessori” i co się z tym wiąże bardzo kameralnej grupy na Facebook’u „Dom w stylu Montessori” nie przypuszczałam, jakie konsekwencje to za sobą poniesie i jak ta sytuacja się rozwinie.

Ta kameralna grupka zaczęła się bardzo szybko rozwijać, zaproponowałam więc założycielce Kasi Frenczak-Sito, że pomogę jej to ogarniać, a razem ze mną do drużyny dołączyła również Natalia Nowak… machina rozkręcała się nadal, do administratorek dołączyły z czasem Kasia Chlebica i Jadwiga Ludwina.
Jaki jest bilans po roku? Grupa liczy ponad 31 tysięcy członków (to więcej niż np. mieszkańców Augustowa!), ponad 1000 osób skończyło nasze kursy, a przede wszystkim całe mnóstwo rodziców zmieniło swoje przestrzenie i sposób myślenia. Montessori już nie jest dziwnym, zagadkowym tworem, wiedza na ten temat poszerza się z dnia na dzień, a najbardziej zyskują na tym… DZIECI 😀

W tym miejscu chciałam przede wszystkim podziękować Kasi F-S, bo bez niej nic takiego by się nie wydarzyło! To ona pchnęła tę kulę śniegową i to jej zawdzięczamy tak wiele 🙂 Oczywiście podziękowania należą się również pozostałym administratorkom Natalii, Kasi Ch. i Jadwidze, które włożyły ogrom pracy, czasu i przede wszystkim serca w grupę! Grupę, na której nie zawsze jest różowo, gdzie często nasze nerwy i cierpliwość wystawiane są na próbę… Jednak patrząc na to wszystko z dystansu mamy pewność, że warto! Warto działać i robić to dla nas wszystkich i przede wszystkim dla dzieci! Warto tworzyć miejsce, które naprawdę wspiera rodziców i wprowadza realne zmiany w domach i głowach 🙂

Jednak nasza praca byłaby niczym gdyby nie WY! „Bez Was nie byłoby nas” i robienie tego wszystkiego nie miałoby najmniejszego sensu. Tak naprawdę to Wy, członkinie i członkowie grupy ją tworzycie i kreujecie i za to bardzo Wam dziękujemy! 🙂

Doceniając Wasz wysiłek i zaangażowanie chciałybyśmy obdarować Was prezentami!

Bo co to za urodziny bez prezentów?? A tych prezentów jest naprawdę mnóstwo! Choć wiadomo, nie starczy dla wszystkich więc zapraszamy do konkursu! Pokaż nam, co zmieniło się w Twoim domu dzięki grupie.

Jakie zmiany zaszły w Twoim domu dzięki grupie „Dom w stylu Montessori”?

Forma odpowiedzi w pełni dowolna, mogą to być zdjęcia, opis, grafika, komiks… cokolwiek przyjdzie Ci do głowy! 🙂

Kliknij „Biorę udział!” i zostaw swoje dane, żebyśmy mogły się z Tobą skontaktować. W komentarzu pod postem zamieść swoją odpowiedź – skontaktujemy się ze zwycięzcami, a wszystkim prześlemy na maila mały upominek 🙂 Koniecznie napisz w jakim wieku masz dzieci, żebyśmy mogły dobrać dla Was odpowiednie prezenty 🙂

Konkurs potrwa 2 tygodnie, do końca października. Jego wyniki opublikujemy do 7.11.2017 r. Udział w konkursie oznacza akceptację REGULAMINU.

 


Biorę udział!
 

Lista naszych wspaniałych sponsorów i nagród

Zachęcam do zaglądania na strony sponsorów, bo znajdziecie tam również oferty przygotowane specjalnie z myślą o członkach grupy DWSM.

KUKUMAG

Kukumag powstał z miłości do naturalnych materiałów i rękodzieła jako odpowiedź na potrzeby czytelników bloga. To, co dla nas ważne to design, bezpieczeństwo i wysoka jakość. Kasia –  architektka, fascynatka Montessori, minimalizmu i tworzenia oraz Paweł – inżynier, złota rączka. Projektując meble zawsze kierujemy się przede wszystkim ergonomią i wygodą dzieci, a jako rodzice trójki maluchów doskonale rozumiemy ich potrzeby.

Zapraszamy na stronę

Krzesełko

Do wyboru dowolne krzesełko z asortymentu sklepu – MiniMaxi lub Medium – w kolorze naturalnym, białym lub szarym. Które będzie najlepiej pasowało do Waszego wnętrza?

konkurs montessori konkurs montessori

 

GOOD WOOD

Wierzymy, że mądre wspieranie rozwoju dziecka zamierzonego przez naturę jest najlepszą rzeczą, jaką można mu podarować. Dlatego powstało GOOD WOOD.

Pragniemy, aby nasze produkty odpowiadały potrzebom świadomych rodziców, którzy dbają o prawidłowy rozwój dziecka, jego bezpieczne i estetyczne otoczenie oraz cenią sobie prostotę i funkcjonalność. Stawiamy na bezpieczeństwo, naturalne materiały, prostą formę, ale przede wszystkim doskonałą zabawę dla dzieci i dorosłych.
Stymulowanie motoryki dziecka, wspieranie jego kreatywności, aktywne spędzanie czasu – to  jest to, na czym nam zależy!

To wszystko kryje się w nazwie firmy. GOOD – bo dobre, czyli bezpieczne i proste. WOOD -bo drzewo to naturalne tworzywo emanujące ciepłem, pozytywną energią.

Zapraszamy na stronę.

Bujak

STUKA PUKA

Stuka Puka to marka łącząca w sobie unikalny design, walory edukacyjne, naturalne materiały i ręczne wykonanie.
Przykładamy wagę do każdego projektu, konsultując się ze specjalistami z danych dziedzin. Nasze produkty, wykonane są z najlepszych materiałów, ręcznie wykończone i bezpieczne dla najmłodszych. Uważamy, że nauka przez zabawę to najlepszy sposób by trafić do umysłów naszych odbiorców.
Wykonujemy produkty dla domu, dla dzieci oraz biżuterię i akcesoria.

Zapraszamy na stronę

Puzzle drewniane co z drzewa

konkurs montessori

 Puzzle drewniane wiejskie życie

konkurs montessori

 Dwustronne „kamyki” do nauki liczenia

konkurs montessori

Książeczka drewniana zwierzęta wiejskie

 konkurs montessori

Koń na patyku galopem

konkurs montessori

Tablica korkowo-kredowa

 konkurs montessori

Tangram drewniany to go

 konkurs montessori

BLUE SKY 

Właścicielem firmy Blue-Sky jest Grzegorz Gadomski. Wszystkie pomoce, które ma w ofercie wykonuje samodzielnie. Pomoce projektuje sam, inspirując się różnymi pomocami rozwojowymi, w tym pomocami Montessori. Tworzy współpracując z Klientami. Połączył swój zawód z pasją. Ręcznie wykonane przedmioty charakteryzują się większą trwałością i mają w sobie „to coś”. Przy pracy zwraca szczególną uwagę na staranność wykonania i bezpieczeństwo. Sam jest ojcem więc wie, że estetyka wykonania jest bardzo ważna.

Zapraszamy na stronę

http://blue-sky.shoplo.com/

Układanki lewopółkulowe, wkręcane – 3 szt.

Układanki rozwijające lewą półkulę mózgu odpowiedzialną m.in. za rozwój mowy.

Zestaw zawiera:

– 10 x schemat do odwzorowywania

– zestaw kart trójdzielnych do nauki kolorów (układanki będą w wersji kolorystycznej takiej jak na zdjęciu.

WOOD MAKER

Za dnia student budownictwa, jednak po godzinach staje się Woodmakerem. Jakub Januszyk – człowiek o wielu zdolnościach, a przede wszystkim wielkiej pasji do drewna. Tworzy zabawki edukacyjne zgodnie z założeniami Marii Montenssori oraz inne pomoce dydaktyczne. Wspomaga również szkoły i przedszkola wyposażając je w podnóżki dla dzieci, klocki itp. Wszystko co tworzy jest wykonywane ze szczególną starannością, a każdy klient jest traktowany indywidualnie.

Zapraszamy na stronę

Różowa wieża

 konkurs montessori

Brązowe schody

 konkurs montessori

Czerwone belki ze stojakiem

konkurs montessori

MATY MONTESSORI

Z miłości, radości i poczucia spełnienia, które odczuwamy towarzysząc naszym dzieciom w ich drodze rozwoju, zrodził się pomysł… Postanowiliśmy podzielić się naszą wrażliwością z ludźmi, którzy czują podobnie. Robimy to projektując wspaniałe pomoce edukacyjne, spełniające kryteria metody Montessori. Są piękne, bezpieczne, wykonane z materiałów wysokiej jakości, potwierdzonej badaniami – nasze edukacyjne maty podłogowe – Maty Montessori.

Dla wszystkich uczestników konkursu, specjalna niespodzianka – czytaj więcej tutaj…

Zapraszamy na stronę

Kolekcja specjalna mat Montessori – 2 szt.

6 różnych mat, w skład zestawu wchodzą Mapa Świata, obie wersje Układu Słonecznego oraz 3 wersje Mapy Polski.

 konkurs montessori

KABUM

Siedem lat temu urodziła się nasza pierwsza córka, po jakimś czasie szybko zorientowaliśmy się, jak trudno jest naleźć ciekawe zabawki. Po dwóch latach, stworzyliśmy sklep Kabum.pl – zabawki z pomysłem, nawiązując do idei metody M. Montessori oraz podejścia DIY. Chcieliśmy pokazać rodzicom alternatywę dla tradycyjnego podejścia do otoczenia dziecka. Wtedy jeszcze obie koncepcje nie były w Polsce tak rozpoznawalne jak obecnie i nie wiedzieliśmy ilu rodziców myśli o wychowaniu podobnie jak my. Dzisiaj zapleczem naszego zespołu jest w sumie ośmioro dzieci oraz zaangażowanie naszych klientów w tworzenie sklepu. Nasze zabawki mają niezbędne atesty, certyfikaty i są bezpieczne dla maluchów. Dbamy o jakość i staramy się, aby cena była dostępna również dla amatorów edukacji domowej. Kabum!

Zapraszamy na stronę

Klocki sensoryczne

Zestaw 16 dużych drewnianych klocków, które mają kolorowe okienka wykonane z akrylu. A w środku: koraliki, kolorowy piasek i wodę z brokatem! Klocki są w 4 różnych kształtach: półkole, kwadrat, trójkąt i prostokąt. Postaw je na okno i zobacz jak pięknie przechodzi przez nie światło!

konkurs montessori

KUIKI

Kuiki to rodzinka, która w wolnym czasie w przy domowym warsztaciku wykonuje drewniane pomoce edukacyjne. Wszystkie produkty wykonujemy własnoręcznie z naturalnych materiałów. Dbamy o detale by zadowolić naszych wymagających klientów, a dzieciom dać w pełni bezpieczne pomoce, które sprostają najtrudniejszym zadaniom.

Zapraszamy na stronę

Tabliczki matematyczne

Pomoc zawiera 11 żłobionych tabliczek, pasujące do nich cyfry z dziesiątka oraz 55 kołeczków do wkładania w dziurki. Wszystko umieszczone w skrzyneczce.
Podczas zabawy dziecko poznaje kształt cyfr dopasowując je do odpowiednich żłobień, kojarzy cyfrę z liczbą kołeczków, przelicza, szereguje, porządkuje, ćwiczy motorykę małą.

konkurs montessori

Ruchomy alfabet

Zawiera małe i wielkie pisane litery. Są podzielone kolorami na czerwone-samogłoski oraz niebieskie-spółgłoski. Pomoc dedykowana dzieciom, które pragną poznać litery i układać proste wyrazy.

konkurs montessori

Alfabet z łącznikami 

Zawiera 32 pisane litery z łącznikami. Alfabet jest podzielony na kolory czerwone- samogłoski oraz niebieskie – spółgłoski. Alfabet przygotowuje dziecko do nauki pisania.

konkurs montessori

TOUCH WOOD

Touch Wood to młoda polska marka drewnianych minimalistycznych zabawek. Wszystkie produkty zostały zaprojektowane i ręcznie wykonane przez mamę i tatę.

Bo drewno ma w sobie to coś — smak, zapach, ciepło, fakturę — czego nie zastąpi żaden inny materiał. Touch Wood (dosłownie „dotknij drewna”) i odkryj je jeszcze raz.

Zapraszamy na stronę

Przeplatanka

konkurs montessori

Gryzak

 konkurs montessori

Auto

RUTYNEK

Małgorzata Hajnysz  – mama półtorarocznej Julki i sześcioletniego Ignasia. Pomaga pracującym mamom w zarządzaniu czasem, efektywnej organizacji obowiązków domowych a także sprawnej komunikacji z dziećmi. Wspiera je w świadomych wyborach i znalezieniu czasu na wszystko, co w życiu ważne.

Autorka kart obowiązków dla dzieci RUTYNEK, które poprzez zabawę pomagają maluchom w wykonywaniu codziennych czynności tj. ścielenie łóżka, ubieranie się czy mycie zębów. Przy tym dzieci wyrabiają w sobie dobre nawyki, stają się samodzielne i z uśmiechem na twarzy wykonują swoje obowiązki, a rodzice zyskują cenny czas i energię, tracony wcześniej na ciągłe upominanie swoich pociech i w końcu mogą odetchnąć z ulgą.

Zapraszamy na stronę

Karty Rutynek – 3 komplety

konkurs montessori

RÓŻOWA WIEŻA

Różowa Wieża to marka, która powstała z potrzeby i pasji. Tworzymy karty edukacyjne zgodne z pedagogiką Montessori, które wspierają naturalny rozwój dzieci i odpowiadają na ich potrzeby. Nasze karty wyróżnia prostota i estetyka wykonania. Karty służą do rozszerzania słownictwa, pomagają w nauce nazewnictwa i identyfikacji, a jednocześnie pozwalają wykorzystać fazę intensywnego rozwoju mowy charakterystyczną dla dzieci w wieku przedszkolnym. Polecamy je dla dzieci w wieku 2-6 lat: młodszym dzieciom służą do rozwijania i utrwalania słownictwa, dla starszych są wsparciem w nauce czytania.

Zapraszamy na stronę

Wybrany zestaw kart Różowa Wieża – 3 komplety

konkurs montessori

WOOFE

WOOFE – czyli Kala szyje i nie tylko – to mała firma, którą kilka miesięcy temu założyłam z pasji tworzenia, szycia i projektowania pomocy dydaktycznych i zabawek dla niemowląt i dla starszych dzieci. Od 10 lat jestem certyfikowanym nauczycielem Montessori. Staram się by moje prace wpisywały się w nurt tej pedagogiki.

Zapraszamy na stronę

Zestaw startowy Montessori dla niemowląt

Dyski, mały cylinder z dzwonkiem, sztanga, piłka takane.

konkurs montessori

Mały zestaw dla najmłodszych

Metkowiec + grzechotka króliczek

konkurs montessori

ALCHEMIA SZNURKA

Alchemia Sznurka powstała z potrzeby serca. Gdy na świat miał przyjść mój wyczekany wnuk odrodziła się moja pasja do szydełkowania i robienia na drutach. Pierwsze przedmioty powstały z myślą o nim i dla niego. Wyjątkowość tych rzeczy i ich odmienność od tego, co można znaleźć w sklepach sprawiły, że moje wyroby były atrakcyjne dla wielu znajomych. Za namową córki zaczęłam działać dla większego grona odbiorców oraz powiększać i urozmaicać asortyment. Staram się tworzyć przedmioty na zamówienie, wtedy jestem w stanie zaspokoić potrzeby Klienta. To, co nas wyróżnia to staranność wykonania, wykorzystanie jak najbardziej naturalnych i dobrych jakościowo materiałów oraz indywidualne podejście do Klienta. Zależy nam na budowaniu relacji z osobą, która zaufa nam i złoży u nas zamówienie.

Zapraszamy na stronę

Zestaw szydełkowy piłka Takane oraz koszyczek – 3 sztuki.

konkurs montessori

 

W sumie 34 piękne prezenty dla Was! Już się nie mogę doczekać Waszych odpowiedzi 😀

 

Biorę udział!
 

You Might Also Like

  • magdacer

    U nas zmiany dopiero zachodzą . Uświadomiłam sobie jak ważne jest podążanie za dzieckiem i wspieranie jego rozwoju. Mam więcej odwagi w realizacji tych założeń. W związki z tym na naszym balkonie powstaje ( jutro rozpoczynamy prace przygotowawcze )ogródek w którym na wiosnę moi chłopcy będą sądzić i siać ulubione warzywa. Plac zabaw ze scianka wspinaczkowa i błotna kuchnia juz jest. A to dopiero początek moich pomysłów.

  • Karolina Mizdal

    Metoda Marii Montessori była mi znana zanim powstała ta grupa i starałam się ją wcielać w życie ale czasami wszystko wymyka się spod kontroli i tu przychodzi z pomocą grupa ” Dom w stylu Montessori”. wystarczy zajrzeć na grupę i przypomnieć sobie w jaki sposób rozmieścić zabawki/pomoce, żeby nie pomijać żadnej części domu przygotowując przestrzeń dziecku oraz żeby pilnować minimalizmu w zabawkach. dziękuję grupo 🙂

  • DianaW

    O Montessori słyszałam trochę w ciąży, trochę na początku macierzyństwa, ale nie zgłębialam tematu. Dopiero 1,5 roku temu poszukując żłobka dla córki zaczęłam się tym bardziej interesować. Rok temu córka poszła do placówki z filozofią M.M. I dopiero wtedy zobaczyłam jak to dobrze na nią działa. Trafiłam niedługo później na bloga i grupę kukumag <3
    Grupa pokazała mi że wcale nie trzeba dużo wysiłku aby wprowadzić zmiany, wręcz lenistwo rodziców jest wskazane (niech dziecko samo się ubiera, karmi, myje, nakrywa do stołu, itd). To tu odkryłam learning tower – nasz hit (dziadek sceptycznie podchodził do tematu ale wykonał, z reszta dziadkowi podsunelam też pomysł tablicy manipulacyjnej, która wykonał. Zaznaczam że dziadek zadna złota raczką nie jest).
    Zaczęłam też robić pomoce, które czasem się na grupie pojawiają.
    Jestem zachwycona rozwojem mojego dziecka. Ostatnio wieku 2 lat (23m) została przyjęta do przedszkola ponieważ jest tak ogarnięta. Fakt czasem mnie denerwuje "ja sama", ale jak pomyśle że mam 2latke, która sama skorzysta z nocnika, zrobi sobie kanapke (połowę masła zjadajac przed położeniem na chleb), ubierze się i rozbierze w dużej części sama itd. to warto było!
    Bardzo cieszy mnie też to że nie lubi plastikowych grających zabawek (bawi się Max 2-3 min).

    W zeszły weekend zaczęła się u nas faza "A dlaczego?" Także coś czuje że w weekend będę przeszukiwać grupę aby znaleźć pomysły na zabawy dla ciekawskich 🙂

  • Paulina Wereszko

    W zeszłym roku moja córka zaczęła uczęszczać do przedszkola Montessori, a ja zafascynowana tym miejscem, ludźmi i atmosferą zaczęłam poszukiwać coraz więcej informacji w literaturze i internecie na temat metody Marii Montessori. Tak trafiłam do grupy na fb i zdecydowałam się wziąć udział w kursie. Bardzo się cieszę z podjęcia tej decyzji i wyboru rozszerzonej wersji VIP dzięki której uczestnik miał dostęp do większej ilości materiałów i możliwość wymiany wiadomości z Kasią. Czas kursu był bardzo emocjonujący. Z wielkim przejęciem czekałam na kolejne lekcje, oglądałam wieczorem filmy, wymieniałam się spostrzeżeniami z mężem i z dziewczynami z grupy. Projekt Montessori objął znacznie więcej niż zmiany w mieszkaniu. Najpierw zrobiliśmy remont kuchni i pokoju dzieci. Jeszcze kilka rzeczy trzeba dopracować, ale wiemy już jak to zrobić.
    Kolejna zmiana, to moja edukacja. Skończyłam kurs dla nauczycieli wspierających w klasie Montessori, a młodsze dziecko rozpoczęło żłobek Montessori ☺️ Wkręciliśmy się na całego. Mamy szczęśliwe dzieci, które lubią i potrafią same się bawić, aktywnie uczestniczą w szykowaniu posiłków. Chcą i lubią sprzątać razem z rodzicami.
    Dziękuję Wam za tę kroplę, która wydrążyła skałę.
    Pozdrawiam,
    Paulina

  • Alicja ONONGO M’BIKANI

    Jesteście niesamowite!!!!…jak wszystkie Babki;)…Wielkie dzięki za wasze serce i otwartość!

  • Justy Na

    https://uploads.disquscdn.com/images/04e025ea1e7f13e8b92f79cdc1483a71f04a8f7d957304bdf75eaa428bdd7973.gif .

    Mam dwójkę maluchów 3,5 i roczniaka do grupy dołączyłam nie tak dawno ale Montessori interesowałam się wcześniej .To co mogę powiedzieć o zmianach u nas na pewno zmieniło się moje podejście do DOMU .Dom jako przestrzeń życia mojej rodziny jest w głowie a nie na mojej głowie 🙂 radość tworzenia(sami również robimy meble ) bycia razem w wielu sytuacjach wzajemne wsparcie i pomoc najbliższych w nauce życia pozwala nam na odkrywanie świata powoli i z empatią do otoczenia.Wszędzie widzimy możliwości stworzenia czegoś ciekawego jako przykład posłużę się krótką historią pewnej myszki która przypomina mi moją córkę. Pozdrawiam serdecznie i życzę kolejnych wspaniałych lat w tworzeniu strony 🙂

  • Kasia Słowińska

    Nasz syn ma 2 lata. Pół roku temu dołączyłam do Waszej grupy. I nasze mieszkanie zmieniło się nie do poznania. Są to niewielkie 2 pokoje. W jednym stało wielkie łóżko, na którym spaliśmy w trójkę, plus szafa, komoda i półka na książki. Drugi, a la salon, z mnóstwem książek, stołem, witryną, komodą i kanapą. Wszędzie były dziecięce zabawki. Dosłownie wszędzie. Obecnie wyrzuciliśmy z „sypialnianego” pokoju wielkie łóżko, syn zyskał tam mnóstwo miejsca. Zakupiliśmy mu pojedyncze łóżko, na którym śpi samodzielnie od pierwszego dnia :). Syn kocha muzykę, dlatego w jednym koszu znajdują się zabawki muzyczne, typu drewniane grzechotki, piszczałki (zalecenie logopedy, żeby uczył się dmuchać), kastaniety, cymbałki. Ignaś uwielbia też książki, dlatego zostały one wystawione na półeczce okładką z przodu i na jego wysokości. Ma też kącik czytelniczy, w którym najczęściej przebywa. Zrobiliśmy mu również kącik „małego malarza” – stół i krzesło na odpowiedniej wysokości, szafka z farbami, brystolami, wszelkimi przyborami do tworzenia. Farby poszły w ruch 🙂 co wieczór tworzymy coś nowego. Zaczęłam również obserwować syna bardziej wnikliwie, widzę na co w danym momencie jest wrażliwy i staram mu się pomagać w rozwoju tego wybranego obszaru (tworzymy sami karty trójdzielne, cieszymy się obecną porą roku, zbierając jej plony). Widzę też którymi zabawkami czy pomocami jest w danym momencie zainteresowany i chowam do pudełka te, których nie używa już np. tydzień. Wyciągam je za jakiś czas, żeby sprawdzić, czy są mu potrzebne, czy chce z nich korzystać. Wcześniej selekcji nie dokonywałam żadnej i dlatego też dużo czasu potrzebowałam na sprzątanie. Teraz, każda rzecz ma swoje miejsce. Wiem o tym ja, mąż, niania…a co najważniejsze…wie o tym Ignaś:)
    A co się zmieniło w kuchni? Dziadkowie wspólnymi siłami zrobili nam kitchen helper – cudowna sprawa. Syn samodzielnie sobie go przesuwa, wchodzi na niego, pomaga mi rozbełtać jajko na placki, gniecie banana. Codziennie uczy się czegoś nowego.
    Z salonu zniknął telewizor – mieliśmy go od grudnia, ale i tak zajmował za dużo czasu. No i zdarzało się puszczać Ignasiowi bajki. Teraz cieszymy się sobą, a nie patrzymy w szklany ekran. Z salonu zniknęły również Ignasia zabawki. Jego pokój stał się tak przytulny, że nie chce z niego wychodzić 🙂 I właśnie za te wszystkie zmiany dziękuję grupie i Marii Montessori:)!!

  • Barbara Bg

    Pozbyłam się wielkiego stolika, komody, 2 regałów na książki które były ogromne, zawiozłam mnóstwo zabawek na zbiórkę zabawek, zawieźliśmy koce, pościel oraz karmę dla zwierząt do schroniska z 2,5 letnia córeczka, pozbyłam się 50% butów, torebek, kilka worków ubrań poszło, wyrzucilismy ogromny drapak dla kotów i zdemontowalksmy Polki pod sufitem by miec więcej czasu dla siebie a nie sporządzania, kupiliśmy mniejszy telewizor, gramofon i mnóstwo bajek do na płytach do słuchania i śpiewania, przekonałam się do kwiatów w mieszkaniu, w między czasie mąż zrobił łóżko córce piętrowe – na pietrze jest baza do zabaw z klapa otwierana, okienkiem, tak się rozkręcił ze powstał tez podest do balansowania zawieszany pod sufitem, huśtawka, i wyrzuciliśmy szafy z przedpokoju i kuchni i mąż zrobił na wymiar by pochować i posegregować rzeczy. Uporządkowałam osobno baterie, świeczki, kable, płyty, dużo by jeszcze pisać ale mieszkanie tak się zmieniło ze mąż jak mnie nie ma potrafi znaleźć to czego szuka. Największa zmiana zaszła w nas bo jeszcze bardziej cenimy sobie nasze towarzystwo i wspieramy jeden drugiego w swoich pomysłach. Za zmiana w mieszkaniu i głowie zaszly tez zmiany w odżywianiu, nagradzaniu córki i jest dużo więcej rozmów. Tak naprawdę dzięki córce mogliśmy z mężem uprościć nasze życie by żyło nam się szczęśliwiej i wygodniej 🙂 ps. Wczoraj mąż rozłożył narożnik i powstała kanapa na 2osoby i druga mniejsza kanapa dużo niższa dla córki 🙂 zmiany są fajne 🙂

  • Ewelina Rozmus

    https://uploads.disquscdn.com/images/54d87879180e4f9b0163b059c2e7a77d860875843b7a89af2ef0f474cd486b77.jpg

    Dzięki grupie „Dom w stylu Montessori” odzyskałam swój dom, spokój i porządek. Kiedyś królował w nim minimalizm. Gdy na świecie pojawił się syn, wszystko wymknęło się spod kontroli – rodzina zaczęła nas zasypywać „prezentami”, a ja bezmyślnie z nich korzystałam, nie zastanawiając się, jaki wpływ będą miały na moje dziecko. A ono było – patrząc z perspektywy czasu – bardzo wrażliwe na bodźce, których dostarczały mu multifunkcyjne, grające zabawki, kolorowe puzzle piankowe, nieuporządkowana przestrzeń itp.

    Drugi raz nie popełnię tego błędu, więc w oczekiwaniu na drugie dziecko zrobiłam już kurs „Przyjazna i rozwojowa przestrzeń od urodzenia”, który uporządkował moje plany. Tym razem od początku będzie po naszemu – nasz dom będziemy urządzać my i wierzę, że taki dom dużo nam wszystkim ułatwi, nawet jeśli urodzę kolejnego „hajnida”.

    Pierworodny korzysta z dobrodziejstw grupy od skończenia przez niego roczku, bo to wtedy została założona ta grupa. Dała mi ona motywację do wyrzucenia/sprzedania/oddania rzeczy, których nie chciałam w swoim domu – do wzięcia sprawy w swoje ręce. Mój dom stał się jeszcze bardziej przyjazny i otwarty na małe dziecko. Bo przed pojawieniem się grupy już coś samo zaczęło we mnie kiełkować – dawałam dziecku dużo samodzielności, wolności, choćby przez BLW, położenie bidonu z wodą w dostępnym dla niego miejscu czy oddanie bidetu w jego posiadanie, ale grupa jeszcze bardziej mnie zainspirowała, wiele nauczyła i bardziej otworzyła na projektowanie rozwiązań do naszego domu – wreszcie wzięłam sprawy w swoje ręce. Teraz nasz dom stał się właśnie NASZYM domem. Jeśli dostaniemy nieudany „prezent”, nie czujemy się zobowiązani do użytkowania go, tylko jestem w stanie go nawet sprzedać, żeby kupić coś w naszym stylu.

    Mój dwuletni syn ma obecnie swoją przestrzeń właściwie w każdej części domu: w kuchni, jadalni, przedpokoju, łazience, garderobie, kącik zabaw i biblioteczkę w salonie oraz swój własny pokój. Wbrew pozorom nie kosztowało mnie to wiele pieniędzy ani wysiłku, a dom nie jest zagracony. I jest to tak wkomponowane w przestrzeń, że jego „dziecięce” rzeczy pasują do naszych dorosłych – wszystko jest spójne. Zresztą od roku już nie ma na przykład swoich naczyń, tylko korzysta z porcelany i nie wygląda na to, żebym mu odbierała w ten sposób dzieciństwo. Syn zyskał dużo samodzielności i wolności, a ja zyskałam małego pomocnika. Zmiany zaszły nie tylko w moim domu, ale przede wszystkim we mnie i dziecku. Dziękuję za tę grupę!

  • Joasia Osowska

    Do roku dołączyłam zaraz na początku – niesamowite, że to już minął rok!!!…;)
    Od kilku lat pracuję – wcześniej w żłobku, obecnie w przedszkolu – prowadzonym w duchu Montessori.Od półtora roku jestem również szczęśliwą mamą córeczki – Kalinki. Staram się, żeby sama Maria Montessori gdyby było to możliwe czułaby się dobrze w naszym mieszkaniu. Do „ideału” brakuje mi bardzo, bardzo dużo. Codziennie staram się dokształcać… książki, artykuły, a najwspanialsza jest codzienna obserwacja dzieci w czasie pracy z pomocami 🙂 Uwielbiam patrzeć jak z nimi pracują! Sama chce się uczyć i dążyć do względnie pojętej doskonałości. W następnym roku wybieram się na studia podyplomowe – wychowanie przedszkolne M. Montessori w przedszkolu, bo wiedzy nigdy dość! Zwłaszcza dobrej wiedzy!

    Dziękuję, że jesteście! https://uploads.disquscdn.com/images/4a91eac1d0290d2c1c7375745458148aa0d808a713cbe0deb0cdb06026ba51f3.jpg

  • Sylwia Gre

    Co mogę powiedzieć nagle mieszkanie zmieniło sue w piękna otwarta przestrzeń wypełniona cudownie pachnącymi drewnianymi pomocami, białymi ścianami na których wiszą fotografie dziadka ze zwierzątkami :)syn uwielbia swój pokój w stonowanych kolorach pełen pięknych książek , oraz miekkiego materacyka do czytania 🙂 kochamy spędzać czas w naszym mieszkaniu dzięki blogowi 🙂 metoda Marii Montessori cudowny sposób na życie 🙂

  • Mag Juk

    No jak zobaczyłam słowo komiks, to nie mogłam sobie darować – w końcu kącik plastyczny synka kusił mnie już od jakiegoś czasu 😉

    Wybaczcie koślawość kreski, bo rysownikiem to ja jednak nie jestem 😉

  • Mag Juk

    No jak zobaczyłam słowo komiks, to nie mogłam sobie darować – w końcu kącik plastyczny synka kusił mnie już od jakiegoś czasu 😉

    Wybaczcie koślawość kreski, bo rysownikiem to ja jednak nie jestem 😉 https://uploads.disquscdn.com/images/0463a9c9660a10ca19fad2067ca773385e27a25b71fd6b9f569e41ab773947b8.png

    • Gonia

      Świetny!

      • Mag Juk

        Oooo dziękuję 🙂 <3

    • Magda

      bawi się w stylu Montessori – muszę zapamiętać 😉

  • ela cha

    Dzięki grupie powoli dokonuje zmian w naszym otoczeniu ale także w sobie. Największa zmiana to SPOKÓJ 🙂 wiem co robić, w jaka pójść stronę.. synek (14m) jest wymagającym dzieckiem a dzięki grupie nauczyłam się za nim podążać. Ze spokojem. I radością 🙂
    Zmiany w otoczeniu sprawiły, ze
    przestałam czuć się jak strażnik. Teraz towarzyszę.
    Wszystkiego najlepszego montessoriańskiego dla całej grupy! 🙂

  • Natalia Bartoszewska

    Mam 1.5 rocznego synka, do grupy dolaczylam jakos w grudniu, wiec jestem dobrych kilka miesiecy. Jest to kopalnia wiedzy! Niesamowite jest to, jak czlonkowie dziela sie pomyslami, wiekszosc z usmiechem pomaga, doradza, dzieli sie swoja wiedza. Grupa jest dla mnie inspiracja, ciesze sie niesamowicie, ze moge byc z Wami i dzielic sie troskami zycia codziennego. Jak dolaczalam do grupy, bylo 12 tys czlonkow 😉 z kazdym dniem liczba rosla, jestem tez osoba z zewnatrz obserwujaca spelnienie marzenia Kasi, otwarcie wlasnego sklepu. Filozofia Montressori towarzyszy mi w zyciu codziennym,pomimo ze zglebiam wiedze juz wiele miesiecy, ten temat mi sie nigdy nie nudzi. Chlone wiedze jak gabka. Podjelam decyzje o malym przemeblowaniu w pokoju, synek dostanir wieksze pomieszczenie i swoje zabawki, wieksza przestrzen 😉 a do planowania ulozenia pokojj skorzystam z plannera ktory Kasia opowiedziala na kursie.
    Grupe cenie sobie takze dlatego, ze pomimo ze wiele osob nie korzysta z funlcji lupki i pisze to samo zapytanie co jakis czas, ka to akurat lubie bo mi sie utrwalaja schematy i odpowiedzi 😉 tak wiele pomyslow nieraz ulatnia sie a to robi za przypominajke.
    Lubimy tez pokoj mojego syna, on lubi tam przebywac a ja razem z nim, przyjemne otoczenie, dostosowane pod moje dziecko, na wysokosci wzroku i pod reka szkaba. Pamietam czwartkowe wymiany zabawek. Zawsze ktoras napisala „pochwalcie sie wymiana” i wtedy ta mysl „oo dzis wymieniamy zabawki”i lecialam analizowac co zostaje, co idzie w odstawke na tydzien.
    Jeszcze kilka lat temu nie lubilam dzieci, a dzis majac swoje, rozumiem ich swiat i ich swiatopoglad. Nauka przez zabawe moze byc przyjemnym doswiadczeniem. Polochalam Montressori na tyle, ze chcialabym zostac przedszkolanka i dzialam w tym kierunku. W piatek ide na rozmowredo Lesnego Przedszkola. 3majcie kciuki!
    ….Mamo, pomóż mi zrobić to samemu!

  • Ania Kaliszewska
  • Mon Ika

    To niesamowite ale dzięki grupie zyskałam więcej czasu dla siebie i na wyspanie się! serio! a wydawało mi się to niemożliwe mając małe (a obecnie 3,5 letnie dziecko). Gdy córka rano wstaje (oczywiście wcześniej niż ja), a śpi jeszcze z nami w naszym pokoju (bo jej pokoik jest dopiero remontowany) nie budzi mnie od razu tylko najpierw zaczyna bawić się sama swoimi zabawkami i książeczkami… BO MA DO NICH SWOBODNY DOSTĘP… (a mama ma jeszcze czas na chwilę drzemki ;-)). Wszystkie półki, regały, kosze są nisko, tak żeby sama mogła wszystko sama sięgnąć. I to jest super! za tę inspirację jestem baaardzo wdzięczna tej grupie!
    Bardzo ciekawe jest także podejście do rodzaju książek jakie powinno się czytać małym dzieciom. Zaczęłam zwracać uwagę na to, aby przedstawiały realne sytuacje z życia, reale postacie ludzkie, realne przedmioty, zwierzęta, dotyczyły realnych zdarzeń życiowych… a nie abstrakcyjnych czy baśniowych (bo na te przyjdzie jeszcze czas). Przyznam się szczerze, że dość długo się nad tym zastanawiałam i raczej nie podobało mi się podejście montessoriańskie… no bo co złego jest w czytaniu małym dzieciom bajek i baśni? przecież to rozwija wyobraźnię! a wyobraźnia jest nam w życiu bardzo potrzebna! Pomimo swojej „niechęci”, zaczęłam jednak stosować zasady i rady grupy i zauważyłam wiele korzyści takiego podejścia. Po kilkunastu takich „realnych” lekturach widzę że, córka super rozpoznaje, poznaje i rozumie otaczający ją świat, naszą lokalną (miastową) rzeczywistość i nasze domowe jak i przedszkolne sprawy… a dzięki temu ma też większe poczucie bezpieczeństwa (a to w rozwoju psychicznym dziecka jest mega ważne). Dzięki grupie przekonałam sie także że obieranie i wąchanie przez dziecko realnego czosnku i cebuli jest dla niej dużo fajniejsze i bardziej rozwojowe niż plastikowych odpowiedników tych warzywek 😉 i że 3 latka będzie miała niesamowita frajdę gdy sama pokroi małym nożykiem bana na sałatkę (co z kolei jest dla mnie dużym „osiągnięciem” bo jestem raczej z tych matek co chuchają i dmuchają na swoje dzieci i nie dają im żadnych ostrych narzędzi do zabawy).
    Dzięki że jesteś grupo! oby więcej takich inspiracji!

  • Karolina Federkiewicz-Skorek

    Ja Montessori odkrywałam bardzo powoli. Dołączyłam do grupy jakoś na wiosnę tego roku, jak moja córeczka miała ponad dwa lata. Córka od zawsze jest i była dzieckiem bardzo żywiołowym, niezwykle wymagającym i szybkim. Nic nie było w stanie zainteresować ją na dłużej i skupić jej uwagi. Szukałam właściwej dla niej drogi, aby potrafiła odnaleźć się w swoim chaosie;) I to było TO! Pozbyłyśmy się grających, plastikowych zabawek, zamieniłyśmy je koszyczkami z jej ulubionymi układankami, puzzlami, nawlekankami. Zaczęłyśmy same przygotowywać sobie pomoce: malowałyśmy drewno na nawlekanki, wybudowałyśmy na działce kuchnię błotną, posegregowałyśmy kredki i flamastry kolorami w drewnianych kubeczkach. Kupiłyśmy prawdziwe instrumenty muzyczne (teraz córeczka zbiera na gitarę :D). Minimalizm i porządek w jej dziecięcym kąciku trochę ją uspokoił, zaciekawił, ale to co było dla mnie najcenniejsze to że córeczka naprawdę polubiła swój kącik;] Teraz jak siada do stoliczka prawie 3 latka, wyjmuje sobie karteczkę i sięga po pomoce plastyczne to mówi do mnie: „Mamo, siedzę na swoim stanowisku i tworzę. Nie przeszkadzaj mi!” :D:):)

  • Patrycja Grabda

    https://uploads.disquscdn.com/images/55cd24df944d68186799113d516603342e968382b874fe9f63ad13de42cc6381.jpg s://uploads.disquscdn.com/images/a2d29bc0758984623d115b2e8cc1584575a00ba4ff55a987e106c81254abe8aa.jpg
    Dziekuje grupie,a przede wszystkim założycielka, dzięki Wam nasze życie stało się barwne,pomimo braku kolorowego plastiku. Zaczęliśmy więcej czasu spędzać razem,a nie tylko obok siebie. Inaczej patrzymy z mężem na potrzebny naszych synów i rozumiemy więcej ich zachowań, co daje nam poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Mniej się złościmy, a więcej cieszymy;) Poza tym odzyskalismy duża część m2 po odgracaniu mieszkania, a każdy m w cenie dla mieszkańców bloku. Na zdjęciu nasz wiecznie uśmiechniety młodszy syn:)

  • Anna Donajska

    Jakie zmiany zaszły? A no ogromne 🙂 Synek miał wtedy niecałe 3 lata ,a drugi maluch był w drodze. Wiedziałam, że muszę coś zmienić . Drażniła mnie ilość zabawek, sposób ich przechowywania (wysokie kosze). Dołączyłam do grupy i zaczęła się rewolucja 😉 kosze na zabawki poszły w odstawkę, zamontowaliśmy niskie półki, półki na książki do ekspozycji frontem, powstał kącik plastyczny. Zabawki wymieniałam co tydzień ,a najpiękniejsze było dla mnie to, jak zmienia się moje dziecko, jak inaczej zaczyna się bawić i skupiać 🙂 Grupa zainspirowała mnie do tworzenia zabawek dla starszego synka . Pomyślałam też o maluszku w brzuszku i tak po kolei powstały 4 mobile (Munari, Gobi, tancerki i motyle), piłka Takane, mąż zbudował babygim, stworzyłam gryzaki z drewnianych kółeczek. Niesamowita frajda ! Jak miło patrzeć, jak drugorodny interesuje się maminymi tworami – aż ściska za serducho 🙂 Wiem, że to są ogromne zmiany, zmiany na lepsze i za to GRUPO DZIĘKUJĘ! Chyba jeszcze nikt nigdy nie był dla mnie taką inspiracją i nie dał mi takiego pozytywnego kopa do działania <3 Fajnie,że jesteście!

  • Dorota Zawadzka

    Teorie znałam ze studiów psychologicznych,praktykę zaczęłam wprowadzać gdy roczny Synek „niczym się nie bawił” tylko wywalal zabawki z puf,gdy widziałam,że nie odpowiadają jego potrzebom.
    W ruch poszedl Kallax i Kitchen Helper i nasza codzienność była o wiele wartosciowsza i mniej stresująca.
    Synek od zawsze mega samodzielny,więc i jemu zmiany bardzo się spodobały.
    Idea idealnie wpisuje się w mój minimalizm życiowy,teraz Synek ma dwa lata i codziennie zgarniam żniwo 🙂
    A grupa? Jesteście inspiracją..czytam dużo blogów,patrzę na Pinterest,mimo wszystko to Wy każdego wieczora dajecie mi pomysł,bodziec do zmian, energię do tworzenia pomocy i kreatywnych zabaw.
    Jestem z tych niekomentujacych ale czerpię od Was konkrety w postaci linków,Wasze zmiany nakręcaja mnie do moich!
    Dziękuję Wam za inspirację właśnie!!

  • Wiktoria Kerlin

    Dołączyłam do grupy gdy moja corka miala kilka miesiecy. Czytajac bloga, wpisy matek, ogladajac jak Montessori dziala w praktyce wyklarowala mi sie wizja tego jaki pokoj chce stworzyc mojej corce. Zaczelo sie od przekonania meza ze materac na podlodze to dobry pomysl, ze dziecko bedzie samodzielne. Potem bylo wielkie wyzwanie: opanowanie rodziny w kupowaniu prezentow. Nie odnioslam 100% sukcesu ale jestem z nich dumna bo staraja sie kupowac zgodnie z moja lista potrzeb. Najlatwiej jest gdy dostajemy pieniadze, wtedy szperamy wsrod zabawek uzywanych i kupujemy perelki (drewniany kulodrom czy instrumenty muzyczne). Teraz Lila ma 8 polek a na nich 8 zabawek, ktore wymieniamy jak sie znudza. Ma tez swoja polke w kuchni gdzie stoja jej ulubione pomoce kuchenne m.in. durszlak i maly rondelek. Przed nami instalacja haczykow na kurteczki by mogla juz sama do niej siegac. Samodzielnosc Lili jest w mojej glowie i to blog z postami uksztaltowaly ta przestrzen ktorą daję jej na wlasne proby nowych umiejetnosci.

  • Marlena Jezak

    Dzieki grupie zykuje wiecej informacji n.a. temat metody, troche inspiracji n.a. temat aktywnosci I organizacji przestrzenii. Fajne, ze grupa istnieje.

  • Sandra Orlowska

    Dzięki grupie udało mi się stworzyć wspaniały pokoik dla mojego 7 miesięcznego synka . Od kad zaczął spać na materacu, nie płacze po przebudzeniu a wręcz chętnie raczkuje do pokoju rodziców i wita nas uśmiechem:) stworzyliśmy również piękne girlandy dzięki którym już od malutkiego uczy się jakie zwierzątka oraz rośliny może spotkać w lesie- zaznajamia się z przyrodą. Dzięki grupie my rodzice zmieniliśmy pogląd tego jak chcemy wychować nasze dziecko . Czekamy na więcej informacji oraz inspiracji. Dziękujemy ❤

  • Martyna Plebanek

    Grupa „Dom w stylu Montessori” inspiruje mnie do zmian w wychowywaniu poltora rocznej córeczki.Każdego dnia czytając Wasze rozmowy czuję się zainspirowana do tworzenia.Dzięki Wam głowę mam pełną pomysłów na edukacyjne zabawy aby wspierać rozwój dziecka 🙂 Podejście Montessori jest bliskie temu co mi w duszy gra 🙂 Cieszę się,że trafiłam do tej grupy wystarczająco wcześnie, bo mogę mądrze wychowywać dziecko od najmłodszych lat 🙂 Dzięki

  • Salomea Bolesława

    A ja dołączyłam jakieś 9 miesięcy temu. Od tej pory nie ma dnia żebym nie wchodziła na stronę. Jest to moja ulubiona grupa, czerpię tyle informacji, pomocy i zmian, że tego nie da się opisać. Dziękuję że jesteście!

  • Aleksandra Sz

    Zmiany, których dokonałam w domu, może nie są spektakularne, ale dla mnie i dziecka naprawdę wielkie. Dołączenie do grupy uzmysłowiło mi, jak ważne i cenne dla dziecka jest kreowanie przestrzeni tak, aby maluch mógł być w niej samodzielny.
    Zrezygnowałam z wysokich szaf na rzecz niskich regałów i komód. Zorganizowałam stolik z krzesełkiem dla dziecka w salonie, ponieważ tu spędzamy najwięcej czasu i tu „toczy się” nasze rodzinne życie. Posadziłam dziecko na „dorosłym” krześle przy stole, abyśmy wspólnie jedli posiłki przy jednym blacie stołu. Zamontowałam haczyki w przedpokoju na kurtki dziecka, aby małe rączki mogły tam sięgnąć. W łazience udostępniłam dziecku przybory do mycia (szczoteczka i pasta do zębów, mydło, ręczniczek), a w kuchni – przybory kuchenne. I co się okazało? Że mój niespełna trzyletni synek jest bardzo samodzielny, kreatywny, lubi porządek i sam o niego dba! Synek teraz sam się ubiera, myje ząbki, korzysta w pełni z łazienki – ponieważ ma do tego dostęp. Sam decyduje o „brudnych” zabawach – malowanie, ciastolina. Bardzo pomaga w przygotowywaniu posiłków, uwielbia robić ciasta, miksować. Chociaż niektórzy wróżyli, że dostęp dziecka do praktycznie wszystkiego, co jest w domu, skończy się wiecznym bałaganem oraz jest niebezpieczny (np. dziecko spadnie z krzesła), to sytuacja jest zupełnie odwrotna – maluch wyciera, odkłada przedmioty na miejsce, jest bardziej uważny i spokojny, nie rzuca przedmiotami. Dzięki grupie zaczęłam myśleć, że to przestrzeń jest dla nas, a nie odwrotnie – zaowocowało to odgraceniem domu. I może dla większości mam to normalne, że dziecko po śniadaniu samo z siebie zanosi podest do łazienki, stawia przy umywalce, wyjmuje szczoteczkę, nakłada pastę, myje ząbki nucąc melodię „Szczotka, pasta…”, myje buzię, wyciera dokładnie w ręczniczek, potem wszystko odkłada na swoje miejsca, ręczniczek odwiesza na haczyk, a pochlapaną podłogę wyciera – ale dla mnie to wielki powód do dumy.  Dziękuję, że zrozumiałam, że dziecko ma mieć dostępny cały dom dla siebie, w którym należy pozwolić, aby „zrobił to sam”.

  • Monika P-B

    Hej. https://uploads.disquscdn.com/images/29445d14c185daa9074f4fe245cb3f9a329b430c210170e1fcda51aadc3a928a.jpg
    Starszy w przedszkolu, młodsza usnęła. Mama siadła i naszkicowała 😉 To moja szyba odpowiedź na pytanie konkursowe.
    Pozdrawiam 🙂

  • Karolina Szumska

    Mój 7 miesięczny synek jest wymagającym maluchem. Wydawało mi się, że on potrzebuje wciąż więcej i więcej i że muszę wypełnić mu czas coraz to nowymi bodźcami – już prawie kupiłam grająco-świecące straszydla, byleby tylko coś go zainteresowało na chwilę…aż trafiłam na grupę i na bloga kukumag:) okazało się jak nigdy, że „mniej znaczy więcej” – więcej spokoju, piękna, porządku. Teraz Ignacy bawi się na jednolitej kolorystycznie macie, ma kilka ładnych zabawek a przestrzeń wokoło jest bezpieczna i ładna 🙂 mama namawia mnie do kojca – po co? Największą zabawką mojego syna jest PRZESTRZEŃ, która może eksplorować. Zrobił się radosny i spokojniejszy, jakby mówił mi: well done!:)
    Codziennie rano czytam posty na blogu i oglądam pomysły innych – czerpię z tego mnóstwo inspiracji nie tylko wystroju wnętrza mieszkaniowego ale też mojego wnętrza.
    Blog kukumag jest dla mnie jednym z ciekawszych i wartosciowszych miejsc w internecie ostatnimi czasy.
    A cała metoda Montessori…cóż, wydaje mi się, że to nie tyle metoda ile STYL ŻYCIA, który cudownie do nas pasuje. Jesteśmy szczęśliwsi!
    Dziękuję za Waszą wielką pracę! 🙂

  • AZ AZ

    nie mam szczęścia do konkursów, ale mam szczęście do KURSÓW, a właściwie jednego jedynego w którym brałam udział- Dom w stylu Montessori. Dziękuję Ci Kasiu za inspirację, Twoje łagodne prowadzenie za rękę poprzez każdą lekcję, dziękuję Ci za Twój styl bycia, dzięki któremu przekonałam się że mówi do mnie autentyczna kobieta, matka o swoich autentycznych doświadczeniach. to był pierwszy krok by ci zaufać i wejść na maksa w treści kursowe. Zaadoptowałam 8 sukulentów, 2 drzewka, kaktusika i 6 innych roślin, które w tej chwili są 2 razy większe niż w dniach kursu, a są ze mną dzięki spotkaniom z Marią Świtlikowską – Ziomber, która otrzeźwiła mnie z marazmu i wskazała prosty klucz do tego by wprowadzić do mojego domu życie- i to prawdziwe! roślinne! <3 A za Twoją przyczyną mam w domu kącik relaksu w salonie, gdzie odpoczywamy z Córeczką po całym dniu zadań i obowiązków, rozmawiając i obserwując jak Mała korzysta z proponowanych przez nas pomocy. Irenka ma rok, a już ma swój stołeczek z przekąskami w kuchni, ma dostęp do garnków na których z zapałem wygrywa nieznane mi utwory podczas gdy ja spokojnie gotuję zdrowe posiłki dla mojej familii. W przedpokoju zyskaliśmy kącik przebierania, gdzie Ircia może zasiąść a my pomagamy jej odziać się przed wyjściem z domu. Za pół roku mam w planie zrobić jej własny kącik w łazience, bo w tej chwili korzysta jeszcze z przewijaka i pomocy Rodziców 😉 a jej pokój? to najlepsza bawialnia. jest jasny, niezagracony, co dnia proponuję jej nowe 4 – 5 zabawek które są dla niej jak najwspanialsze prezenty- dzięki zmianom na jej półce, mam dużo czasu dla siebie i dla domu, bo Ircia co dnia czuje się jakby dostała nowy przedmiot do odkrywania. I odkrywa! Czujemy się z Mężem i Ircią mega wolni w naszym domu- każdy może swobodnie się po nim poruszać, nie ma żadnych ograniczeń dla nikogo z domowników. jak to pięknie kiedyś nazwałaś, a ja wzięłam to jako swoje motto: "Ja nie zajmuję się moim dzieckiem. Ja z nim po prostu żyję!"
    Dziękuję.
    Jesteś jedną z najbardziej inspirujących osób w moim macierzyństwie!

  • Aleksandra Sołkiewicz

    U nas dzięki grupie zapanował przede wszystkim spokojni o bezpieczeństwo naszej 1.5 rocznej córki. https://uploads.disquscdn.com/images/24255285c801f1c47fa74070d3d64d7b2b2d6ff36355646d0cbabf347d57b082.jpg

  • Marta Małgorzata Maj

    Myślę, że obrazek oddaje więcej niż tysiąc słów. Bo ciężko opisać harmonijny rozwój i szczęście mojego czteroletniego synka.
    https://uploads.disquscdn.com/images/95368957a9994f4b8119ee661e1d8226a90193aa2632c7858531d6523a37f5a8.jpg

  • Renata Gurtat

    Kiedy jeszcze mój syn był malutki zaczęliśmy z mężem snuć rozważanie, co byśmy chcieli mu dać od siebie. Miłość, bezpieczeństwo tak to jest oczywiste, ale przecież ja mam dać mojemu synowi możliwości skorzystania bądź nie z wolności, samodzielności i dokonywania własnych wyborów (choćby się zmieniały, co minutę )
    Zaczęłam szukać …
    I znalazłam TĄ grupę. Dzięki grupie zaczęłam inaczej patrzeć na otaczający mnie świat.
    Zmieniałam stopniowo otoczenie wokół nas. Nauczyłam się patrzeć na Wiktora i wykrywać jego potrzeby reagować na nie i analizować.
    Śmiejemy się z mężem, że zeszliśmy do poziomu Wiktora. Często jemy na podłodze Wszyscy te same potrawy (tak, trzeba potem dużo posprzątać łącznie z dzieckiem.
    Robimy z mężem razem zabawki co buduje poczucie więzi.
    Na razie wszystko rozrzucamy a następnego ranka wszystko magicznie jest na miejscu.
    Jestem dumna z jego samodzielności. Wiktor 14 miesięcy

  • Joanna Kycia

    Zmiany w moim domu… Temat rzeka. Zaczęłam zmiany wraz z pierwszą edycją kursu i trwają nadal – u mnie, u teściów i rodziców. Rok temu przechodziłam przez etap „wicia gniazda” – byłam wtedy w ciąży z drugim dzieckiem podczas gdy starszy syn był „teoretycznie” przedszkolakiem. „Teoretycznie” bo praktycznie przebywał dużo czasu ze mną w domu. Jego pokój poszedł zatem na pierwszy ogień, odsiewaliśmy zepsute zabawki, nieadekwatne do wieku, zmniejszyliśmy liczbę dostępnych książek. Efekt? Chętniej bawi się w swoim pokoju, sam wybiera zabawki „dla maluszków” do oddania siostrzyczce, „czyta” z zainteresowaniem książeczki, które wcześniej stały nietknięte przez długie miesiące. Poza tym piktogramy z rodzajami ubrań w szafie u ułatwiły życie w naszym domu – synek sam kompletuje swoją przedszkolną garderobę i odkłada część rzeczy po praniu a tatuś chętnie mu asystuje ;).
    W związku z sukcesem w pokoju synka rozszerzyłam zakres metamorfozy. Nie było to proste, gdyż oboje z mężem jesteśmy rasowymi „chomikami”, za to kiedy już wpadłam w rytm to z domu wyjeżdżały całe wory rzeczy a wizyta w łazience na mycie zębów kończyła się pozbyciem kolejnych sztuk nieużywanych kosmetyków kolorowych. Prąc dalej w wakacje odświeżylismy salon i kuchnię i już pozostaje niewiele pomieszczeń, które potrzebują zmian. To co działo się u nas w tym czasie pchnęło do zmian również teściów, którzy są championami wśród „chomików”
    (kiedyś znaleźli w garażu „nową”, nie używaną 20-sto letnią pralkę :D) oraz moich rodziców (moja mama mówi, że za każdym razem jak ode mnie wraca to dostaje kopa żeby coś wyrzucić). Aspekt ograniczenia rzeczy był dla mnie bardzo ważny, gdyż pozostałe elementy (wspieranie samodzielności, uczestniczenie w obowiązkach itd.) w zasadzie funkcjonowały u nas już wcześniej.
    Jak jest po roku? Spokojniej, czyściej, lżej. Przestrzeń zaprasza do zabawy i odpoczynku wszystkich domowników, jest bezpieczna dla dzieci. Przed nami jeszcze stworzenie pokoju dla młodszej córeczki także rewolucja zaczęła się od jednego pokoju dziecięcego i na drugim się zakończy :).

  • Anna Izdebska

    Dołączyłam dopiero niedawno, ale ta grupa do było odkrycie. Nie tyle samej metody, którą znam i stosuje wg własnych potrzeb odkąd pierwszy raz zostałam mamą (a to już 8 lat..), nie tyle minimalistycznych wnętrz, bo staram się żeby tak praktycznie i ładnie było i u nas od lat (a w kilku już różnych miejscach zamieszkiwaliśmy). To było odkrycie, że jest wreszcie w Polsce tak wiele osób które idą lub zaczynają iść tą drogą. Drogą do prostszego życia i szczęśliwszych dzieci. Dlatego z okazji urodzin dziękuję Kukumag za to co zrobiła i życzę jak najwięcej przemienionych polskich wnętrz. To jest prawdziwa rewolucja. potrzebna tu i teraz. Takie trochę wyjście z szalonego konsumpcjonizmu (który musiał w Polsce zapanować po latach róźnyxh braków) i powrót do korzeni. Obserwuję moje dzieci i widzę, że to podejście i ta pedagogika procentuje pięknie na każdym etapie rozwoju: najstarsza już kończy edukację wczesnoszkolną, pięciolatek w przedszkolu, a najmłodsza dopiero uczy się chodzić. I jeszcze jedno: kiedy przeczytałam stronę „o mnie” na tym blogu to pomyślałam: to przecież o mnie, o mnie:) Także trzymam kciuki mocno!

  • Natalia Kwiatkowska

    Grupa uczy i wspiera – to na pewno. Z codzienności – utwierdzam się w przekonaniu że tak jak mój prawie 2 i pół letni Synek ode mnie, tak i ja mogę się dużo rzeczy nauczyć od Niego. Jest mistrzem w odkladaniu rzeczy na miejsce. Tak jak Mu to weszlo w nawyk, tak i ja staram sie za tym nadazac i od Niego nie odstawać :). Bardzo mnie motywuje :).

  • Marta Alaburda

    Wow! To już rok! Ogromne gratulacje, tylko Ty wiesz, ile energii włożyłaś w stworzenie takiej przestrzeni w sieci (najpierw sama, teraz z zespołem). Razem z mężem oglądaliśmy Twoje filmy video z kursu i pamiętam, że stwierdził, że po tym jak używasz sformułowania „przestrzeń” słychać, że jesteś architektem (my oboje też, więc mega podoba mi się Twoje podejście).

    Podglądam Cię dłużej niż od roku, zainspirowani Twoimi postami stworzyliśmy dla młodego (teraz ma 18 miesięcy) niską półkę i dwa krzesełka cube chair, jedno do domu, drugie do pracowni. Od uroczenia montowaliśmy mu lustro, konfiguracja się zmieniała i zmienia się wciąż (przedwczoraj znowu przeklejałam jedno). Potem dokupiliśmy dwa ikeowe stoliczki, zmontowaliśmy kitchen helpera, urządziliśmy mu stację mycia w łazience, z której może sam korzystać, ma w przedpokoju swój wieszak i miejsce do odkładania bucików. Powieszone nisko obrazki, dwie półki na książki na naszym wspólnym regale – jedną ze wszystkimi książeczkami i drugą niżej, na której stoi zaledwie 6 frontami do Igiego.

    My czuliśmy, że to jest wszystko dobre, ja się od ciąży interesowałam metodą MM, zgłębiałam temat, ostatecznie idę teraz (w sobotę zaczynam) na studia z wczesnej edukacji, ale Ty ze swoim blogiem i swoją grupą stworzyłaś platformę wymiany doświadczeń, gdzie więcej osób takich jak ja, fascynatów, mogło się spotkać i pogadać, pokazać i utwierdzić w przekonaniu, że to jest super.

    Jak tylko ktoś do nas przychodzi, rodzina, znajomi – wszyscy ZAWSZE pytają. Bo nasz dom wygląda nietypowo. Ale jak widzą, jak młody je widelcem, jak pije ze szklanej szklanki, jak idzie po zmiotkę i szufelkę i zamiata podłogę, jak odwiesza kurteczkę na miejsce, jak się SAM bawi przez 40 minut garnkiem, łopatką i kasztanami, to wymiękają i podziwiają 🙂

    Mieszkamy na 36 metrach, a mieszkanie nie wygląda tak, jakby było w nim za mało miejsca, wręcz przeciwnie, wszystko się mieści, bo nie ma za dużo. Kurs też mi podpowiedział, że minimalizm naprawdę jest dobry i dał argumenty do rozmowy z mężem i raz na jakiś czas uda mi się coś ugrać i zmienić kolejny fragment naszej przestrzeni na przyjemniejszy, bardziej „nasz”, wpólny dla całej trójki.

    Zmotywowałaś mnie też do dzielenia się tym, co potrafię i niedawno wystartowałam ze swoim blogiem, który mam nadzieję też komuś pomoże 🙂 Pozdrawiam serdecznie i chwalę się jednym z owoców Twojego kursu, bloga, grupy i mojego zgłębiania tematu: http://www.montessorimama.pl/

  • Barbara Gie

    Mój 2,5 miesięczny Miłosz jakby zrozumiał powagę sytuacji i kiedy postanowiłam zacząć wprowadzanie w życie rad z kursu, odbył swoją pierwszą dwugodzinną drzemkę w domu. Do tej pory w ciągu dnia spał tylko w chuście podczas spaceru. Ja zaś w tym czasie zrobiłam takie ubraniowe porządki, że mój mąż prawie zemdlał jak obaczył ile mi ciuchów zostało i dopytywał czy na pewno mi czegoś nie dokupić . A ja po prostu pożegnałam się z jednostkami „może kiedyś założę”. I nareszcie zmieściły mi się na wieszakach wszystkie ubrania, które chciałam mieć powieszone. Małymi kroczkami będę realizować wielki plan, ale już widzę że efekty pracy dodają mi energii, a przestrzeń sprawia że nareszcie mogę odetchnąć i skupić się na tym, co naprawdę ważne.

  • Magdalena Grygiel

    Dzień dobry Dziewczyny!
    U nas przemiany dopiero się zaczynają…maluszek ma już super tablicę manipulacyjną i mocno ograniczylam ilość zabawek. Poza tym cała rodzina wie, że jak coś kupić to tylko i wyłącznie drewniane. Junior śpi na samym materacu już od dawna i to byl strzał w 10:) teraz przede mną ogromne wyzwanie- aranżacja dziecięcego pokoiku…czytam, oglądam,zapisuję. Jedno co chcialabym zmienić to moja niechęć do bałaganu i strach przed nim. Jestem szczęśliwa gdy synek przejawia chęci do samodzielności ale przeraża mnie bałagan jaki potem jest wszędzie. Muszę nad tym popracować. Pozdrawiam

    • Geneviève Loulay

      Jestem mamą od prawie dwóch lat, podwójną mamą od prawie pół roku. Kiedy na świecie pojawiła się moja pierwsza córka przez rok po omacku, intuicyjnie próbowałam dostosowywać nasz duży świat do jej małych potrzeb. Wtedy trafiłam na grupę. Okazało się, że to moje „wywrotowe” podejście do dziecka (mieszkamy na małej wsi, więc tutaj jest to coś zupełnie nieznanego) wcale nie jest takie nowoczesne i zostało opisane przez Marię Montessori. Dzięki grupie „Dom w stylu Montessori” moje rodzicielstwo nabrało innych barw, a swoim własnym dzieciom troszeczkę zazdroszczę dzieciństwa 😀 Z zachwytem obserwuję jak szybko starsza córka rozwija się dzięki otoczeniu dostosowanemu do jej potrzeb. Młodsza wkrótce również z tego skorzysta. Poczyniliśmy zmiany w kuchni (kitchen helper, własna szuflada z kuchennymi pomocami), w łazience (podest przy umywalce oraz ręcznik na wysokości dziecka), w pokoju dziecięcym (niskie łóżko, skromna, spokojna przestrzeń w stonowanych kolorach, okno bez firan za to z widokiem na piękne wzgórza – dziękuję Katarzyna Chlebica :), półki na wysokości dziecięcych rączek, dostęp do szafy, zero zabawek w pudłach, tablica do rysowania kredą), wieszak na kurtki na wysokości dziecka w przedpokoju, regał na pomoce w salonie, ciekawe, trwałe, mądre i rozwijające zabawki (głównie te polecane na grupie), niski stoliczek do prac plastycznych oraz regulowane krzesło przy dużym stole. Oprócz tych namacalnych zmian jest jeszcze coś. Zmieniliśmy nie tylko nasz dom, nasze myślenie, nasze rodzicielstwo. Teraz zmieniamy także nasze otoczenie – ludzi, często tak bardzo różniących się w poglądach na wychowanie. Mamy realny wpływ na to, jak otaczający nas ludzie traktują swoje pociechy. To bardzo miłe słyszeć, że u nich też to działa 🙂 Na koniec dodam jedno zdanie mojej starszej córki, na wskroś Montessori, choć ona nawet pojęcia nie ma o co chodzi w tej pedagogice: „Mamo, ja chcę to umieć”. Więc słucham, pomagam jej „umieć”, a potem siadam gdzieś z boku i w ciszy obserwuję jak… umie.❤️

      Helka vel Geneviève Loulay vel Matka Nie Śpi
      mama dwuletniej Janki i półrocznej Florki

  • Kasia Marcinkowska

    Jestem Mamą 1.5 rocznej Ani. Do grupy dołączyłam na początku roku, początkowo rzadko na nią zaglądałam, ale jak już zaczęłam to nie mogę skończyć. Grupa działa jak narkotyk:) Dzięki Wam zmieniło się wszystko, nasze otoczenie i moje myślenie. Powoli zmienia się też myślenie mojego Męża, który widząc moje aktywności pyta czy to w stylu Montessori i jaki to będzie miało wpływ na naszą Anię. Ciężko opisać co mi dała Grupa, bo jest tego tyle, że nie wiem czy o wszystkim dam radę wspomnieć, ale to co jest najważniejsze, to szczęście mojego dziecka, które całą sobą uczestniczy w życiu rodziny. Wszystko jednak zaczęło się od przełamania własnych barier. Myślenie w stylu, jak dziecko może mieć swój kącik w kuchni czy łazience. Pozwolenie na samodzielne jedzenie, przygotowywanie go, pomaganie przy sprzątaniu czy po prostu zabawa z dzieckiem w tym czasie i tymi zabawkami, które ono chce a nie ja to było to co nas uwolniło i schematów i pozwoliło nam sobie zaufać. To co jest dla mnie duża wartością to korzystanie z tego co jest w domu i z własnej wyobraźni i kreatywności. Czuję,że poprzez wymyślanie zabaw, robienie samodzielnie zabawek z kartonu, czy zabawa w kuchni mąką daje mi niesamowite poczucie szczęścia. Czuję, że daję mojej córce coś ważniejszego niż kolejną nową zabawkę, która za chwilę jej się znudzi. Jakie było ostatnio zdziwienie Babci, która pod moją nieobecność została z córką w domu i chcąc mi pomoc zamiatała kuchnię, nie mogła jednak znaleźć szufelki, a moja córka jej ją przyniosła ze swojego kącika:) Obecnie uczestniczę w kursie Kasi i stopniowo zmieniam naszą przestrzeń i myślenie. Mamy już kącik czytelniczy, który zdziałał cuda,do tego stopnia, że codziennie siedzimy tam razem i czytamy książeczki. Teraz myślimy o kąciku plastycznym, bo Ania bardzo lubi rysować.
    Grupa dała mi coś czego osoby spoza niej chyba nigdy nie zrozumieją. Ja po porostu zaufałam swojemu dziecku do tego stopnia, że teraz przy kolacji nie ma awantury bo siedzi z nami przy stole i je widelcem. Sprząta po sobie zabawki bo nie są one w głębokich pojemnikach, w których nawet ja nie mogłam nic znaleźć.
    Ostatnią, ważną rzeczą jest to, że Grupa dała mi niesamowite poczucie własnej wartości i pewnego rodzaju bezpieczeństwa. Wiem, że nie jestem sama i tak naprawę odnalazłam ludzi myślących podobnie mimo, że wcześniej nie potrafiłam tego nazwać. Cieszę się, że są takie osoby jak Kasia i reszta dziewczyn, które tworzą tą grupę, bo w czasach, gdy nikt nie ma na nic czasu tworzą coś tak niesamowitego. Kończę powoli bo moja wypowiedź mogłaby się nigdy nie kończyć, jest tyle pozytywów. Dziewczyny trzymam za Was wszystkie kciuki bo w czasach internetu, dobrych rad, zagonienia można się gdzieś zagubić, więc dobrze jest wiedzieć, że ma się pewnego rodzaju oparcie.

  • Kasia

    Co mi dał dom w stylu Montessori ? Cudowna Kasie, która utwierdziła mnie że są ludzie którzy robią coś z pasją i wielką miłością 🙂 mimo że miałam duże pojęcie o przestrzeniach i ich oddziaływaniu z wypiekami na twarzy słuchałam, analizowałam i wracałam do źródła , więc mimo że byłam w temacie Kasia cały czas inspirowała! Dzięki temu naszą przestrzeń stawała się bardziej czysta moze nie jeżeli chodzi o delikatny kurz na komodzie bo i jemu czasami się tam dobrze leży ale o taka mentalna czystość i świeżość atmosfery. Dzięki temu całemu przedsięwzięciu poznałam Tyleeee polskich cudownych marek których stałam się wierna 😉 i jeszcze raz chciałam podziękować Kasi który swą dziewczęca prostota nie chce żeby zabrzmiało to źle bo nic złego na myśli nie mam a wręcz przeciwnie kolejny raz pokazała że mniej znaczy więcej w domu w życiu na języku 😉

  • Nina Peret

    Dziewczyny Szacunek za pracę, jaką wykonujecie! Jesteście Niesamowite!
    Najlepszego Grupowiczki!
    Ciężko w skrócie ująć zmiany z tego roku, a prawie tyle też śledzę tę grupę 🙂
    Miało być kreatywnie? Skoro to Montessori… to stworzyłam naszą historię na kartach trójdzielnych.
    Chciałam w formie pdf/prezentacji, by łatwiej przeczytać, nie zaspamować wątku… ale mogę użyć tylko zdjęć… więc będę je chyba kolejno dodawać… tylko nie wiem czy opublikują się od początku…

    https://uploads.disquscdn.com/images/abfeb57b035d5dd2307f0b905a39cb753b6b5035d2b3de10fc6764ec34ed39be.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/cbe8a2b0f8b2710e0576b245602ebbfadcc8c70c864f3cfa575cf3c79b5c63ea.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/b3b0ed6b82f8a107b2470dea3b1260330d35d0b734b867c20a8ade6bef759334.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/f077407f75041f6721415766a4410b4328015200c78c78f9cb0d9274db26a143.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/259177d11e424d3a60ce17c71898b759ac795d6945076eacbfc2aa3c62335ee7.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/afec2e0ff1c2915d26f194e7f0cdc7a017cb0c3747b207ffc9cdd40923e98a5b.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/07c980ca3f301e86fa0b64f507deea18dca56bcf058ebad01a70d44219d92b61.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/1aa7d3f6d3a82e360eefd3237e7a1bdb8ead495f29e5a7cfc55241ce48a2b05f.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/28ca9d141a1753e2ea1f64f26353fc508b1b72796d589e81a64ae917ffcf00eb.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/3aa84723f2cf9af941e63f017f209019759c17449822b029314df0c1a85629fa.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/bf864067eb64712ff2ca90dd8b0cf2c53a4caa63c87a31b205a07fff139baeb1.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/851bc0aea632800cd36c3d0e4629f1632f34014d825ed4846d934962cad6a339.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/6e89b444545572b8ba2e6597bd8df640b20a3f908f332319e6748c8044a3bc69.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/76d1ae882cc45ed99e1da3e546170b8e7da7b6a13a096c8d1bb9f9d97e11e999.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/54c95b728e6b888f3977ca4e574d2e22824c406ee1a6dd2a06918d2b2d8cfbe6.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/ced70aa4dc49a0f79a5dbb244d5d4aaa9ce5f32c867ad72b7b90be0af7717390.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/4e897f0b37e60bd70694e6daaa7cc4717fdcde1505746c17b995484570d9a478.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/02813a32e244f95f6ce169648bd189d28b46c70e58f6175654add98d632761ca.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/40971d1d606b76d66d951f2a6db26090e27e1a65e57ae2c010ea852f56f42a76.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/1e1bedf9d86d87404d6b030f9c2cf8b1f6c078db3b53aba4707d5ac43fd4a442.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/7cd16648847948467068456ae0f0c2058d9228e6e607f7c32433367e92beae59.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/9d0a914097154a3ac2b7b7f5e62832cb6b1d2e2acee61c825accf2e774b17bd2.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/3cd3405bc04f3328c8ee9a729b4e8dfa3e674917d33df341940c132aac64308c.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/c2280bb0e734ff6c5830139b29fa07b2480d55698fd2faac8ef566ccf9b09ae7.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/740b6d0ee739cc50f711451d8225bca414e8b6ed81a73a69918a554411130f0d.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/8942aac5b4f2b7cfcb319feef92f874f890a2cf99b2f4510233f963c1f8586bc.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/908cba3029f717024f4e8028f9d40d8daac5d011dd1cc37644824f1de48ff194.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/e0f94936347a7dbad575fda999cd2f8d5522cbc4f215817835436d4d4749abb9.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/bf62cbd197046e8e59451e4a14ba4331604a8da87d93c3c6b1f793be6162e1d7.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/bab612147559a2cc88243238f22c2bc735bf624091aa0c5a63a990de97e53f67.jpg

    Dziękujemy z całego serca. Samodzielność i radość Dziecka doświadczam codziennie. Uściski! N & Z.

  • Agnieszka Branecka

    Mój
    dom nabiera stylu Montessori od sierpnia. To nie tylko dlatego, że
    córka chodzi do przedszkola w duchu tej pedagogiki. Kropką nad „i” było
    po prostu nieustające sprzątanie zabawek, kredek, klocków etc. Istotne
    zmiany nie wymagały żadnego wkładu finansowego.
    W regałach wydzieliłam dwie dolne półki i tam poustawiałam pomoce.
    Każda półka to inny obszar: muzyczne instrumenty (sztuka), językowy
    (szorstkie literki zrobione na kartonikach za pomocą kaszy manny i
    kleju), przyroda (drewniane puzzle które kiedyś kupiłam) itd. W sumie
    może z 10 przedmiotów na 5 półkach. A na stoliku przybornik z kredkami i
    czyste kartki. Kiedy córka wraca po przedszkolu już nie rozprasza się
    mnóstwem rzeczy, bierze jedną pomoc a potem pamięta gdzie odłożyć. A ja
    nie mam już takiego bałaganu. Jestem z siebie niezmiernie dumna, że
    mogłam „uspokoić” przestrzeń dziecka zerowym nakładem finansowym.
    Myślę, że każdej z nas to sprawiło by to przyjemność. Zawsze wśród
    stosów zabawek znajdą się te perełki warte wystawienia. Teraz zbliżają
    się 3 urodziny córki, a ja mam dobry argument by przekonać rodzinę do
    jednego (i to nie musi być drogi prezent) – sztaluga z rolką papieru
    oraz przybory plastyczne. Tym argumentem jest chęć zapewnienia dziecku
    przestrzeni spokojnej do pracy, bez mnóstwa świecących rozpraszaczy. A
    dla mnie mniej sprzątania. Zyskuje nie tylko dziecko, zyskuje cała
    rodzina. Tak urządzając dom, nie kupisz już innemu dziecka w prezencie
    plastikowego „przeszkadzacza”. Bo Montessori to już Twój styl myślenia,
    a nie tylko urządzenia domu.

  • Magdalena Bazyluk

    Super że jest już nas tak dużo https://uploads.disquscdn.com/images/c26d8f1f01e0daa370a59221c36b56ecafc79421b2e7fe6de9ce05ee80e6592c.jpg . U nas ciągle się coś zmienia, na lepsze… Moje ruchliwe dziecko nagle stało się spokojniejsze, ja też, a dlaczego? Bo zaczął częściej bawić się przedmiotami użytku codziennego, oczywiście w granicach rozsądku. Ja spokojnie mogę ugotować obiad, synek podaję mi ziemniaki itd, wszystko robimy razem a nie jak dotychczas wszystkie prace starałam się wykonac podczas drzemki, a gdy wstał wcześniej niż zwykle byłam zestresowana że czegoś nie zdążyłam zrobić.. Teraz ogarnia mnie spokój, luz i co tu dużo pisać a mogłabym wiele-jest wspaniałe. Super że jesteście i pomagacie ludziom – naprawdę. Pokochalam drewniane zabawki i wszelkiego rodzaju zabawy sensoryczna dzięki wam. Synek lubi odbijanie rączek na papierze i taki też zdjęcie załączam w ramach pozdrowien. Pozdrawia mama 15 miesięcznego syna.

  • Paulina

    Widzę, że najczęściej grupa zmieniła dom jako miejsce, przestrzeń. U nas również. Okazało się, że byliśmy trochę montessorii, ale nie do końca o tym wiedzieliśmy. Po części grupa nauczyła mnie samodyscypliny w porządkach. Pozbywania się niepotrzebnych nam, rozpraszających rzeczy. A było ich niestety wiele, prezentów przynoszonych ze szczerego serca, ale i niewiedzy. Oddaliśmy je tym, którzy tego akurat potrzebowali. w zamian za to dostaliśmy MIEJSCE, w którym obserwowanie siebie i spontaniczne działanie mają się gdzie rozwijać. Pełne pole do popisu wśród naszych kreatywnych pomocy. Więcej miejsca to więcej pomysłów. Teraz swobodnie mają gdzie się realizwować.

    Niejednokrotnie słyszałam jak zarzuca się metodzie Montessori mało ruchu. Bzdura. Grupa pokazała mi jak wykorzystać ruch i czerpać z niego naukę przez zabawę. I tak niemal codziennie chodzimy do lasu, który mamy tuż za domem, Segregujemy liście kolorami, gałęzie rozmiarami. Odkrywamy chowające się w ściółce grzyby, szukamy ptaków spoczywających na gałęziach.

    Głównie jednak grupa dała mi coś zupełnie innego, co może trudno dostrzec na pierwszy rzut oka.

    Dla mnie dom to ludzie, to moja rodzina, to nasza miłość. Grupa lepiej poukładała nam w głowie, zapanował ład w nas samych. Wolność przestrzeni panującą dookoła nas przenieśliśmy na inne płaszczyzny i uporządkowaliśmy samych siebie. Przestaliśmy tak naprawdę oczekiwać czegoś od córki, czegoś co robią inne dzieci. Robimy to, na co ona ma ochotę. Idziemy za jej potrzebami i zainteresowaniami. Nie ma znaczenia już, że Jasio jeździ na rowerku, Jasio nawet rozpoznaje kilka liter. Teraz jest nasza córka. I tyle. Jej krok nadaje nam tempo.

    Oczywiście córka jest w pakiecie. Obecnie z końmi i szyszkami. Morzem szyszek znoszonym codziennie do domu. Bo jakby ktoś nie wiedział to da się z nich robić zupę, ciasteczka dla lalki, a nawet dom 😀 Także mamy dzięki grupie spokój domowy, przeniesiony na spokój wewnętrzny, rozbudzoną wyobraźnie i kilka podkradzionych pomysłów od innych mam. Mamy też wielką chęć by tu pozostać iść nadal tą drogą. Miło jest obserwować ludzi podobnych do nas, uczyć się od nich i w naturalny sposób naśladować.

    PS. Lili w grudniu skończy dwa lata.
    PS. 2 chciałam dodać zdjęcie z lasu, ale stale pojawia się ten sam błąd, także musicie wierzyć nam na słowo, że chodzimy regularnie 😉

  • Anna Ostrowska

    Moja przygoda z Montessori zaczęła się niedawno… Będąc na poczcie stojąc w kolejce rzuciła mi się w oczy książka „metoda Montessori w domu” … Spodobało mi się 🙂 potem trafiłam na Waszą grupę. Codziennie jest dla mnie źródłem inspiracji… Powiem szczerze że daleko mi do idealu ale dużo zmieniło się w moim sposobie myślenia. Ciągle się uczę… Z zsgraconego, zawalonego zabawkami i kolorami pokoju stopniowo wynosiłam graty. Każdemu zaczęło się żyć lepiej 🙂 teraz przed nami mały remoncik pokoju i dzięki Wam wiem co chce w nim zmienić, na czym mi zależy a jeśli mam wątpliwości to informacje znajduje na grupie… Jestem zauroczona wnatrzami iście Montessori, żałuję że od urodzenia synka o tym nie słyszałam… Teraz synek ma prawie 2 i pół roku… No ale lepiej późno niż później 🙂 dziękuję Wam za uporządkowanie przestrzeni wokół mnie i zmiany myślenia. Będę z Wami dalej bo jestem na poczatku drogi. Całuję :*

  • Justyna Węgrzynkiewicz

    Mój dom przeszedł wielką zmianę!
    Kiedy o tym mówię, wstanę.
    Ludzie! Duma mnie rozpiera,
    że aż do mnie nie dociera 🙂
    Na początku całej zmiany
    przechodziłam w różne „stany”.
    Przede wszystkim dzieckiem byłam,
    z perspektywy tej patrzyłam!
    Robiłam to by zrozumieć,
    wzrokiem dziecka patrzeć umieć.
    Zobaczyłam co potrzeba,
    by przychylić Dziecku „nieba”!
    W domu… wreszcie zrozumiałam.
    Spokoju nigdy nie miałam!
    Gromadziłam pełno rzeczy.
    Każda rzecz inaczej „skrzeczy”…
    No więc było: odgracanie,
    ogólnie „się pozbywanie”.
    Sprzedawałam, wyrzucałam…
    Dużo przy tym frajdy miałam!
    Zmieniliśmy kolor ścian,
    na jaśniejszy, mówię Wam!
    Wreszcie meble dobraliśmy,
    Trochę czasu spędziliśmy
    na projekty, wykonanie,
    desek z sobą poskręcanie…
    Jednak efekt, coś pięknego!
    Koloru, no tak: jasnego 🙂
    Dziecko ma swobodny dostęp
    do wszystkiego, to już postęp!
    Może brać co potrzebuje,
    kiedy mu czegoś brakuje.
    Przechowujemy co trzeba:
    ozdoby gdy gwiazdka z nieba
    spada już i się świętuje,
    raz do roku się wyjmuje 😉
    W zabawkach wciąż trwa rotacja…
    A z rotacją edukacja,
    wszak dziecko czym ma się bawi,
    samo zabawę ustawi.
    Każda rzecz ma swoje miejsce.
    Nie ma mowy więc o klęsce,
    że się zrobi zamieszanie
    i zabawek wymieszanie!
    Na ścianach ptaki królują,
    które gniazda gdzieś budują
    oraz cudowne rośliny:
    mlecze, truskawki, maliny!
    Wszystko to, tak bardzo piękne!
    Serce mało mi nie pęknie:
    widzę syna wpatrzonego,
    w owe ptaki – coś pięknego!
    Jednak… nie o wnętrze chodzi
    gdy o Domu się rozwodzi.
    Wszak Dom to jest całe serce,
    są to głowy no i ręce,
    a więc Domowników ciała…
    Czyli zmienna raczej stała 😉
    Zacznę od mojego syna,
    który jest przyczyną młyna
    co się odbył w naszym domu
    i był skutkiem zmian ogromu.
    Olek, który bywał dzielny
    szybko stał się samodzielny.
    W kuchni sam banany kroi
    oraz nerwy matki koi:
    gdy rozleje – powyciera,
    gdy rozsypie – sam pozbiera.
    Skupi się sam na zabawie
    kiedy Mama jest „na kawie”.
    Zęby, ręce sam umyje…
    Przed nikim się nie ukryje,
    że jest strasznie niezależny.
    I choć mały, jest potężny!
    Cóż… nie będę cicho siedzieć…
    Pora o Tacie powiedzieć.
    Bardzo zdolny jest z natury
    w zmianie maczał swe pazury!
    Strasznie się zaangażował,
    wiertarki, młotka nie chował.
    Tworzył nowe usprawnienia…
    Usprawnienie – dużo zmienia!
    Starał się by było miło,
    by się Dziecku łatwiej żyło.
    Teraz myśli o pomocach.
    On prawie nie śpi po nocach!
    Z drewna rzeczy chce wykonać,
    wyszlifować, pofrezować…
    Stworzy pewnie piękne rzeczy
    i nikt temu nie zaprzeczy!
    Teraz o mnie, jestem Mamą…
    Tą zmienioną i tą samą.
    Życie swoje odgraciłam,
    sentymenty odrzuciłam.
    Jestem bardziej wyciszona,
    na pracy w domu skupiona.
    Teraz znacznie rzadziej sprzątam,
    częściej się po kątach krzątam,
    aby dziecko obserwować,
    spostrzeżenia swe notować,
    by własne dziecko zrozumieć
    i nie czytać co ma umieć…
    Wszak jest cały wyjątkowy.
    Od palców po czubek głowy!
    Dla niego to zamieszanie:
    domu naszego zmienianie.
    Grupo! Dziękujemy cudnie!
    Z Wami nigdy nie jest „nudnie”…
    Jesteście naszym natchnieniem,
    W sieci „cieplutkim” schronieniem!

  • Agata Wawrzyniak

    Trafiłam na grupę przez przypadek, ktoś kiedyś wspomniał, że zdjęcia fajnych dziecięcych pokoi są. Z ciekawości dołączyłam, z zachwytem zostałam. Piękne pokoje to nic w porównaniu do tego co Montessori może dać mojemu synowi (1,5roku) Uświadomiłam sobie, że mogę z czystym sumieniem pozwolić Małemu na pomoc w obowiązkach domowych i od tej pory razem robimy każdą czynność od prania przez gotowanie i zmywanie, i to moja rola sprowadza się do roli pomocnika 😉 Nauczyłam się podążać za dzieckiem i jego potrzebami, w naszym domu teraz często panuje „bałagan” po przesypywaniu ryżu, kasz, makaronu czy mąki, jak i po malowaniu, rysowaniu. Nauczyłam się pozwalać odkrywać mu świąt po swojemu, być tylko pomocną dłonią.
    Dzięki Montessori nasz dom jest bezpiecznym miejscem dla wszystkich członków rodziny. Nasza przestrzeń dostosowana jest do potrzeb nas wszystkich.

    Niezmiernie cieszę się, że tu trafiłam 🙂

  • Anna Rudzka

    zmiany, zmiany…
    stopniowe i początkowo niezauważalne, ale jak teraz patrzę wstecz…no jest tego sporo!
    Stopniowo i sukcesywnie minimalizowałam ilość przedmiotów w naszym otoczeniu. Dodatkową motywacją była przeprowadzka. Również szafa moja i męża nie obroniła się przed redukcją 🙂
    teraz widzę jak łatwo się żyje w takim mini wystroju. wszystko ma swoje miejsce i nie graci na wieszchy więc sprzątnie zajmuje znacznie mniej czasu. Adaś również złapał bakcyla i sprząta odkładają wszystkie pomoce na swoje miejsce! No szok… nigdy nie uwierzyłabym, że niespełna dwulatek sam utrzymuje ład w swoich zabawkach! 😀
    Dziękuję za tą przestrzeń wiedzy i możliwości. Mam nadzieję, że jeszcze wiele lat przed Wami :-*

  • Agata Michalska
  • sooonias

    Cześć! Jestem nauczycielem Montessori 3-6 lat. O tej metodzie dowiedziałam się poza granicami Polski i też tutaj w Irlandii skończyłam kurs. Nie wiem dlaczego ale zawsze traktowałam Montessori w odniesieniu tylko do dzieci i konkretnych materiałów. Odnajdując Waszą grupę dotarło do mnie że to nie tylko materiały i przestrzeń w przedszkolu ale faktycznie można jej założenia zastosować w domu. Zmieniło się sporo: mniej nie potrzebnych bibelotów, jest przejrzyście, proste zastosowania. Oprócz tego pomogliście mi w stworzeniu przestrzeni dla mojego obecnie 15 miesięcznego synka. Widzę jak cudownie się rozwija i jaki potrafi być samodzielny. Widzę ogromne różnice gdyż nadał pracuje z dziećmi i spotykam się z sytuacjami gdzie 3.5 latek nie potrafi samodzielnie ubrać butów i kurtki. Nauczyliscie mnie również obserwacji własnego dziecka i jego potrzeb. Wszyscy mówią ‚eh jesteś nauczycielem przedszkolnym więc wszystko wiesz’. A właśnie ze wcale nie. Pracując że starszymi dziećmi czasami łapałam się że nie wiedziałam co robić z moim własnym synem. Dziękuję za mnóstwo inspiracji, pomysłów i za to ogromną siłę i wiarę w siebie. Dziękuję!

  • MamaMonte

    Przede wszystkim gratulacje z okazji urodzin! To nie tylko okazja do świętowania, ale również podziękowania za ogrom pracy, wiedzy i wsparcia – bo wartościowa grupa tak właśnie powinna funkcjonować. Dziękuję za dni odgracania, dni półek, książek i zabaw. Dziękuję za zwrócenie uwagi na uważność wobec małego człowieka- jego potrzeb, zainteresowań i możliwości. Dzięki temu łatwiej jest być mamą, nie uczestnicząc w chaotycznym pędzie posiadania, bywania i otaczania dzieci zabawkowym cyrkiem. Liczę na to, że to dopiero początek dla Was i dzięki profesjonalizmowi i zaangażowaniu będzie co raz więcej MonteMam 😉

  • Magdalena Zaleska

    Nasz dom to był kiedyś istny cyrk i festyn. High Need Mikołaj od urodzenia był na pełnych obrotach. A my mu jeszcze fundowaliśmy moc zabawek. No tak, mama miała odskocznię podczas zakupów, ale dziecko nie wiedziało na czym się skupić. Tata był wściekły na cały ten bałagan. Jakiś czas temu trafiłam na tę grupę. Coś wiedziałam o metodzie, ale raczej w teorii. Natura, indywidualność, podążanie za dzieckiem… a w praktyce? Czarna magia. Ale się wciągnęłam 🙂
    Z radością czekam na nowe wpisy, na posty facebookowe z inspiracjami. Z ulgą przyjęłam odgracanie. Dopiero raczkujemy, nie od razu Rzym zbudowano 😉 z całej tony plastiku zostało nam jeszcze 100 kg … ale nie będziemy tu ściemniać, że nagle za sprawą pstryknięcia palcem zabawki zniknęły i dom mamy cały z drewna 😉 małymi kroczkami odgracamy, sprzedajemy, wymieniamy, przekazujemy. dalej. Porządek zrobił się w salonie, w kuchni a nawet w łazience. ale najważniejsze… syn zaczął w końcu wchodzić samo do pokoju, kiedyś tylko jak przyszli goście wyrywał im zabawki. obecnie sam wyciąga z półek co potrzebuje.
    Zmiany w naszym całym życiu są przeogromne. WIemy, że jeszcze dużo przed nami. Narazie będziemy powoli wymieniać ten plastik na drewno, przed nami finalizacja kitchen helpera (bo stopień już mamy), kącik do malowania, bo nasz MIkołaj (rok i 3 msce) w żłobku tworzy pierwsze prace, a w domu jeszcze przestrzeń nie przygotowana 🙂 DZIĘKUJEMY ZA WSZYSTKO I PROSIMY O WIĘCEJ 🙂

    Półki
    Inspiracje
    Edukacja
    Roczkowe prezenty
    Wnętrza
    Second Hand
    Zabawy ruchowe
    Ewolucja

    Urodziny
    Rozpraszacze
    Odgracanie
    DOM
    Zabawki
    Interior
    Niemowlę
    Yyyy DIY 😉

    Kreatywność
    Uniwersalność
    Kurs Online
    Ulubiony blog
    Metoda Marii Montessori
    Architektura
    Grupa „Dom w stylu Montessori”

    A poniżej nasza droga do celu jakim jest wnętrze w stylu Montessori na przykładzie pokoju Mikołaja (1,3 msce)

    https://uploads.disquscdn.com/images/f9f4e2fa8d4538c784bf067b31bfb841943c930cda68f8c32ca6c4b9337cfb21.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/a16336a6a2616018e52c19e3ed3a5435871cdc4b2cd31daf6f7310ffa65c032d.jpg

    zaleska.magdalena@gmail.com

  • Anna

    Ponad trzy lata temu wprowadziliśmy się z mężem wreszcie do własnego mieszkania. Długo czekaliśmy na ten moment, więc zależało nam, by stworzyć przytulną przestrzeń, do której chętnie będziemy wracać. Długie godziny spędziliśmy na tworzeniu projektów kuchni, łazienki i salonu (a nawet wnętrza szaf :)), by były funkcjonalne i nie zagracone. I tak było nim urodził się Zbyszek. Mimo że dużo wcześniej przygotowałam sobie minimalistyczną listę niezbędnych rzeczy dla dziecka, w pewnym momencie zasypała nas lawina gadżetów, które w pojęciu naszych rodzin były nam koniecznie potrzebne. Byłam tym przytłoczona. Do tego doszła choroba syna (urodził się z zaćmą wrodzoną jednego oka). Gdy po kilku miesiącach rehabilitacji Zbyszka emocje trochę opadły, stopniowo zaczęłam porządkować nasze mieszkanie. Trwało to jakieś dwa miesiące, ale efekt jest jak najbardziej wart starań 🙂 tak powstał kącik z instrumentami muzycznymi, strefa relaksu połączona z kącikiem czytelniczym, a półki kuchenne i te na wino okazały się idealne do ekspozycji książek czy zabawek 🙂 tak samo szafka pozbawiona drzwiczek. Poszczególne miejsca ciągle ewoluują w zależności od rozwoju synka (inaczej wyglądały, gdy zaczął pełzać, siadać, raczkować, chodzić) i jego zainteresować (od dłuższego czasu jest fanem wszelkich pojazdów i książek). Wtedy też powstał garaż na autka (dzieło taty) i parking (zbudowany przez dziadka), przy których Zbyszek spędza długie godziny, tematyka zdominowała też wybór książek (m. in. „Automoto”, seria „Moje pojazdy”, ale też „… na ulicy Czereśniowej”). Dzięki grupie odważyłam się dać małemu farby (malujemy auta), kredę (rysujemy auta), stemple (z wizerunkami aut) czy naklejki (oczywiście aut :)), choć wcześniej miałam wątpliwości, czy nie jest na to wszystko za wcześnie. Syn jest zachwycony, niesamowicie zyskał na sprawności paluszkami. Polecane i testowane przez innych rodziców produkty okazały się świetne – kredki wygodnie mu chwycić, farby spierają się bez problemów, stemple mają wyraźne wzory itd. Takie podpowiedzi są bardzo cenne, oszczędzają innym czas na szukanie dobrych jakościowo rzeczy. Dzięki działowi ‚Ulubione książki’ odkryliśmy mnóstwo pięknych, wartościowych pozycji, z których sporą część już mamy u siebie (aż czasem boję się czytać posty pod tym tematem ;)). ‚Wyzwanie jesienne’ przypomniało mi, że jako dziecko uwielbiałam brodzić w stertach suchych liści czy obserwować, jak tańczą na wietrze (teraz pokazuje to synkowi), chodzić po murku/krawężniku… Uporządkowana przestrzeń na pewno pomogła Zbyszkowi poruszać się po niej (większość dnia ma jedno oko zaklejone plastrem) i odnajdywać rzeczy, których szuka (mała ilość, sposób ekspozycji). Tak dobrze mu idzie, że mógł nie chodzić na część zajęć rehabilitacyjnych, bo świetnie się rozwija ruchowo. Dzięki informacjom na grupie udaje się nam wyszperać pomoce stymulujące wzrok syna, a które są estetyczne, starannie wykonane, gdzie ”kontrastowy” nie znaczy ‚pstrokaty’. Najważniejsze, co dało mi uczestnictwo w grupie i wskazówki M. Montessori, to odzyskanie spokoju i poczucie, że wiem, co robić – bo rozumiem swoje dziecko, czyli potrafię odczytać to, co chce mi pokazać lub próbuje powiedzieć (dopiero zaczyna mówić pojedyncze słowa). Utwierdziło mnie też w odczuciu, że tłumaczenie nawet kilkumiesięcznemu dziecku np. po co idziemy do lekarza i co on będzie robił, ma sens. Bo dzięki temu powtarzaniu syn bez problemów daje się zbadać u pediatry czy okulisty, mimo że te wizyty nie należą do przyjemnych. Za miesiąc Zbyszek skończy 2 lata – widząc, jak sam korzysta z kitchen helpera, smaruje masłem kanapki, nalewa wodę do szklanki czy wrzuca śmieci do odpowiednich koszy, czekam teraz aż przyniesie mi kawę do łóżka – w końcu wstaje najwcześniej 😉

  • Karolina Ławska

    Dla mnie Twoja strona to przewodnik po metodzie Montessori. Dzięki Tobie w naszym mikroskopijnym mieszkanku dziecko ma swój montessorianski kącik, a nawet trzy 🙂 nie ma miejsca, nie ma środków, ale jest idea przewodnia i to co posiadamy jest przemyślane i celowe. Dziękujemy my a przede wszystkim dziękuje szczęśliwa L.

  • Patrycja

    Swoją przygodę z Montesorri zaczęłam niedawno. Na szczęście zanim wpadłam w szal kupowania mojej córeczce tych wszystkich , wspaniałych, grających i uczących, zabawek. Dzięki Wam uniknęłam masy plastiku. Za chwilę moje dzieciątko kończy roczek. Nie obejdzie się bez tych badziewi. Ale na szczęście zaprosiłam chrzestną do grupy i na pewno coś fajnego dostaniemy. Póki co mamy tylko bębenek i dwie zabawki Ikea. Bardzo podoba mi się podejście montesorri, podążanie za dzieckiem i rozwijanie jego pasji 🙂 jeżeli chodzi o przestrzeń dziecka to ze względu na metraż i wspólny pokój nie mamy czym się chwalić. Ale jestem Wam mega wdzięczna za wszystkie pomysły, informacje. Super, że trafiłam do tej grupy. Dzięki dziewczyny. Jesteście wielkie!!! <3

  • Anita

    Cześć kochani, w grupie należę póki co raczej do cichych obserwatorów czerpiących
    mnóstwo inspiracji i (na miarę możliwości) wdrażających wiele ciekawych
    pomysłów w swoim domu. Długo nie mogłam się przełamać żeby wziąć udział w
    konkursie, ale pomyślałam, że moje doświadczenie może komuś pomoże. Moja
    córeczka niebawem skończy 2,5 roku; urodziła się zdrowym dzieckiem, ale w
    pewnym momencie coś poszło nie tak i mając niespełna 2 miesiące musiała (a my
    wraz z nią) zmierzyć się z poważnymi powikłaniami zdrowotnymi. Oprócz tego, że
    dziecko miało długą rehabilitację, sama na własną rękę nie mogąc pogodzić się z
    tym wszystkim zaczęłam szukać różnych metod pracy z dzieckiem.. Nie będę Wam
    opisywać szczegółów, bo to nie czas i miejsce. Chciałam tylko przekazać, że niestandardowe
    podejście do pracy z dziećmi jakie przekazała m.in. Maria Montessori potrafi
    zdziałać cuda (moje dziecko z opóźnionego jest już na poziomie
    ponadprzeciętnym), dlatego dla mnie każdy z Was na tej grupie – mający chęci
    żeby robić coś więcej dla dziecka/z dzieckiem – jest naprawdę wielkim rodzicem
    i chcę żebyście wiedzieli, że każda najdrobniejsza rzecz jaką staracie się
    robić, wdrożyć ma sens. Chciałabym bardzo podziękować Kasi i całej grupie za
    codzienne wsparcie jakie dajecie sobie nawzajem, za dzielenie się wiedzą z
    innymi rodzicami, ze mną; za to że każdy z nas może dzięki Wam zmienić swoje
    życie – swój dom, sposób wychowywania dzieci (bo widzę jak to działa w moim
    przypadku – szukam ciągle więcej i więcej informacji). Trafiając na tą grupę od
    razu wiedziałam, że tego właśnie potrzebowałam, bo niby pracowałam z dzieckiem,
    niby coś robiłam, ale nie miałam zielonego pojęcia o tym jak ważna jest
    przestrzeń i że tutaj mam sporo do zrobienia. Przede mną co prawda jeszcze wiele
    pracy, ale wszystko małymi kroczkami i na miarę możliwości finansowych, na
    razie cieszę się z rzeczy typu półki na książki na wysokości dziecka, regał na
    zabawki, stolik i krzesełko czy wykonany przez partnera kitchen helper itp.; oczywiście
    nieocenione są Wasze pomysły na zabawy, polecane książki, materiały do druku, itd…
    Jestem też niezmiernie szczęśliwa, że udało mi się wreszcie wziąć udział w
    kursie Kasi – jestem właśnie w trakcie i już po pierwszych lekcjach bardzo
    polecam! Na zakończenie chciałam powiedzieć, że (przypuszczam jak każdy z nas)
    miewam swoje gorsze momenty, ale kiedy widzę Waszą pozytywną energię na grupie,
    kolejne inspirujące posty – biorę się w garść i z uśmiechem idę dalej. 🙂

    Z przymrużeniem oka:

    Moja grupo ukochana, dzięki Tobie już od rana,
    Myślę jak tu dzień ułożyć, by pomysły Wasze wdrożyć,
    Odgracanie to podstawa, czasem to niełatwa sprawa,
    Lupka, pliki i tablica – oto wiedzy jest skarbnica,
    A że jest nas całkiem sporo, to pomysłów za pięcioro,
    Książki, meble, gry, zabawy, znajdziesz tu i inne sprawy,
    Jeszcze raz Wam tu dziękuję, Już rok minął – więc winszuję! 🙂

  • Agnes Maria

    https://uploads.disquscdn.com/images/9bb4313ddd558ab0d998c7473084ca72aa02b95601a650b97ede6a976eae3a66.jpg

    Cześć, jestem mamą 16 miesięcznej Natalii. Do grupy „Dom w stylu Montessori”
    przyłączyłam się niecałe cztery miesiące temu. Grupa ta jest dla mnie kopalnią
    wspaniałych pomysłów i inspiracji na zagospodarowanie przestrzeni mieszkania
    lub domu przyjaznej maluchowi. Po przyłączeniu się do grupy w naszym mieszkaniu
    pojawiły się „kąciki” dopasowanie do potrzeb i wieku naszej córki. W jej pokoju
    pojawiło się „łóżko bez nóg” żeby córka mogła sama do niego wchodzić i
    wychodzić, kiedy ma tylko potrzebę oraz stolik, półki z książkami i mini regał
    z zabawkami dopasowane do jej wzrostu. W przedpokoju dla Natalki pojawił się
    wieszak na jej ubrania wierzchnie i mini krzesełko, na którym siada, żebyśmy
    mogli założyć jej buty. W łazience pojawił się kącik zachęcający do treningu z
    nocnikiem oraz kubek z szczoteczką i pastą do zębów bardzo łatwo dla Niej
    dostępny. W kuchni pojawił się „kitchen helper”, który jest niesamowitą pomocą
    podczas wspólnego przygotowywania obiadów. Wielką pomocą podczas wspólnych posiłków
    okazało się krzesełko Tripp Trapp, dzięki któremu Natalka utrzymuje prawidłową
    pozycję przy stole. Kupowanie zabawek i książek również stało się bardziej
    świadome. Przestałam podążać za tym, co modne i „na czasie”, zaczęłam szukać tego,
    co ponadczasowe i rozwijające umiejętności logicznego myślenia tak jak na
    przykład cylindry Montessori. Samej
    udało mi się nawet stworzyć kilka zabawek, które cieszyły się zainteresowaniem
    nie tylko wśród Natalii, ale również innych odwiedzających nas dzieci.

    Dzięki tej grupie
    dowiedziałam się, że minimalizm i estetyka w przestrzeni maluchów dają poczucie
    bezpieczeństwa i swobodę wyboru, że żadna najdroższa zabawka nie zastąpi
    pełnowartościowego czasu spędzonego na zabawie z własnym dzieckiem, że więcej
    wcale nie znaczy lepiej i że dzieci pragną doświadczać i próbować rzeczy sami,
    my dorośli musimy im to tylko umożliwić.

  • Matylda Jędrzejowska – Filar

    https://uploads.disquscdn.com/images/66a76a14d2846a705ef6b25a2c7d3770e09216b5c354656d495023241a380fba.jpg

    Domu w stylu Montessori Ty jesteś jak zdrowie.

    Kto Ciebie nie poznał,

    nigdy się nie dowie, ile stracił.

    Dziś zalety Twe w całej ozdobie widzę i opisuję

    bo marzę o Tobie.

    Gdym z rozpaczy popadła w odmęty chaosu

    Dobre Bogi Cię zesłały dla odmiany losu.

    Za Twoją przyczyną, na Twe zawołanie

    Zaczęłam w chałupie wielkie odgracanie.

    Wnet poleciał kojec razem z pluszakami

    Fiszerprajsy już nie drażnią swymi melodiami.

    Wielkie pudło pełne przeróżnych różności,

    Co wiecznie się mieszały ku mojej wściekłości,

    Miejsca ustąpiło regałowi cnemu,

    Co uroku dodał salonowi memu

    Tu barwna matrioszka, tam wieża różowa,

    Ówdzie układanka lewopółkulowa.

    Kulodrom, liczydło , garść Schleicha zwierzątek,

    A przy tym wciąż ładu pełen każdy kątek.

    Książeczki frontem wszystkie wyeksponowane

    Ubranka w piktogramy poopatrywane

    Cud krzesełko Tripp Trapp – cóż że używane –

    Przez me dziecię jakże chętnie wykorzystywane

    (by na stół wleźć 😛 😛 :P)

    Kitchen helper tudzież w ciągłym jest użyciu,

    Prowadzi mą dwulatkę po praktycznym życiu……….

    Bez końca bym tak mogła cnoty Twe wychwalać,

    Lecz pilno mi, by gratów parę powywalać.

    Cóż Ci więcej rzec mogę Kasieńko kochana?

    Tak wielka w domu moim nastała przemiana,

    Żem uniknąć zdołała zagracenia zmory.

    Wiwat więc Katarzyna! Wiwat Montessori!

  • Anna Staśkiewicz

    Witam! Dzięki temu, że trafiłam na tą grupę mój obecnie dwuletni synek ma możliwość rozwijania się wśród fajnie dobranych prostych, naturalnych, rozwijających zabawek oraz pracy z kilkoma materiałami montessoriańskimi. Nie mamy możliwości wygospodarowania mu w mieszkaniu własnego pokoju, ale ma w każdym pomieszczeniu wygospodarowaną przestrzeń w której chętnie spędza czas. Meble do których ma łatwy dostęp są przeznaczone dla jego potrzeb, tak więc bardzo sobie żyjemy w naszym gniazdku wspólnie wykorzystując przestrzeń dla małych i dużych „człowieków” 🙂
    Bardzo sobie cenię wszelkie rady i polecane zabawki, materiały, książki.
    W swoim imieniu dziękuję za podjęcie trudnu prowadzenia grupy.
    Mam wrażenie i odczucie, że wnosi dużo dobrego do wielu domów i pomaga rozwijać się naszym dzieciaczkom.
    Pozdrawiam serdecznie
    Ania
    mama dwóch chłopaków 8 latka i 2 latka 🙂

  • Anita

    Cześć kochani, w grupie należę póki co raczej do cichych obserwatorów czerpiących
    mnóstwo inspiracji i (na miarę możliwości) wdrażających wiele ciekawych
    pomysłów w swoim domu. Długo nie mogłam się przełamać żeby wziąć udział w
    konkursie, ale pomyślałam, że moje doświadczenie może komuś pomoże. Moja
    córeczka niebawem skończy 2,5 roku; urodziła się zdrowym dzieckiem, ale w
    pewnym momencie coś poszło nie tak i mając niespełna 2 miesiące musiała (a my
    wraz z nią) zmierzyć się z poważnymi powikłaniami zdrowotnymi. Oprócz tego, że
    dziecko miało długą rehabilitację, sama na własną rękę nie mogąc pogodzić się z
    tym wszystkim zaczęłam szukać różnych metod pracy z dzieckiem.. Nie będę Wam
    opisywać szczegółów, bo to nie czas i miejsce. Chciałam tylko przekazać, że
    niestandardowe podejście do pracy z dziećmi jakie przekazała m.in. Maria
    Montessori potrafi zdziałać cuda, dlatego dla mnie każdy z Was na tej grupie – mający
    chęci żeby robić coś więcej dla dziecka/z dzieckiem – jest naprawdę wielkim
    rodzicem i chcę żebyście wiedzieli, że każda najdrobniejsza rzecz jaką staracie
    się robić, wdrożyć ma sens. Chciałabym bardzo podziękować Kasi i całej grupie
    za codzienne wsparcie jakie dajecie sobie nawzajem, za dzielenie się wiedzą z
    innymi rodzicami, ze mną; za to że każdy z nas może dzięki Wam zmienić swoje
    życie – swój dom, sposób wychowywania dzieci (bo widzę jak to działa w moim
    przypadku – szukam ciągle więcej i więcej informacji). Trafiając na tą grupę od
    razu wiedziałam, że tego właśnie potrzebowałam, bo niby pracowałam z dzieckiem,
    niby coś robiłam, ale nie miałam zielonego pojęcia o tym jak ważna jest
    przestrzeń i że tutaj mam sporo do zrobienia. Przede mną co prawda jeszcze
    wiele pracy, ale wszystko małymi kroczkami i na miarę możliwości finansowych,
    na razie cieszę się z rzeczy typu półki na książki na wysokości dziecka, regał
    na zabawki, stolik i krzesełko czy wykonany przez partnera kitchen helper; oczywiście
    nieocenione są Wasze pomysły na zabawy, polecane książki, materiały do druku,
    itd… Jestem też niezmiernie szczęśliwa, że udało mi się wreszcie wziąć udział
    w kursie Kasi – jestem właśnie w trakcie i już po pierwszych lekcjach bardzo
    polecam! Na zakończenie chciałam powiedzieć, że (przypuszczam jak każdy z nas)
    miewam swoje gorsze momenty, ale kiedy widzę Waszą pozytywną energię na grupie,
    kolejne inspirujące posty – biorę się w garść i z uśmiechem idę dalej.

    Z przymrużeniem oka:

    Moja grupo ukochana,

    dzięki Tobie już od rana,
    Myślę jak tu dzień ułożyć,

    by pomysły Wasze wdrożyć,
    Odgracanie to podstawa,

    czasem to niełatwa sprawa,
    Lupka, pliki i tablica –

    – oto wiedzy jest skarbnica,
    A że jest nas całkiem sporo,
    to pomysłów za pięcioro,
    Książki, meble, gry, zabawy,
    znajdziesz tu i inne sprawy,
    Jeszcze raz Wam tu dziękuję,
    Już rok minął – więc winszuję! 🙂

    • Anita

      Widzę, że „wiersz” trochę się „porozciągał”, ale mam nadzieję, że da się przeczytać 😉

  • Kamila Kash

    Cześć:) grupa Montessori jest dla mnie inspiracją na każdy dzień. Dzięki tej grupie zrozumiałam jakie zabawki są odpowiednie dla mojej córeczki, jak zagospodarować przestrzeń aby wszystkim domownikom żyło się lepiej, a przedewszystkim Chantel jest szczęśliwa. Umie sama się bawić. Zabawki są umieszczone na odpowiedniej wysokości, a przestrzeń dla niej jest bezpieczna. Jestem już spokojna, mam więcej czasu dla siebie (Książka, kawa) Dziękuję wszystkim a przedewszystkim Kasi za założenie tej grupy. Dzięki Wam moje dziecko jest szczęśliwsze 😀

    • Kamila Kash

      Córeczka 12 miesięcy:)

  • Ola Tymińska

    Słowo Montessori chodziło za mną bardzo długo i czasem żałuje, że aż tak długo tylko chodziło… Jestem mamą dwójki dzieci, miedzy nimi jest 1,5 roku różnicy, Hania, córka, starsza ma 3,5. Wraz z rozwojem moich dzieci szłam za tłumem, ślepo kupowałam zabawki, każde wyjście do sklepu kończyło się tym, że coś musiałam zawsze kupić. W efekcie zagraciłam mieszkanie, które notabene było urzadzone minimalistycznie-paradoks. Mieszkanie, w którym czułam sie dobrze zaczęło mnie przytłaczać. Ciągłe sprzatanie porozrzucanych zabawek. W miedzy czasie moja dalsza znajoma wrzucała na instagrama wpisy o tym, ze jest nauczycielem w szkole montessori, zdjecia co tam robi. Zainspirowałam sie, chwile pozniej polubiłam Wasza strone na FB i tak sie zaczęło. Wkręciłam się. Dodatkowo moj syn po konsultacji SI okazalo sie, ze ma zbyt duzo bodźców. Dzieki wam, dzieki wpisom, zaczeło mi sie wszystko ukladac w głowie. Dziś nie mamy już żadnych grajacych zabawek, wszystkie zakupy sa przrmyslane, potrafimy z dziećmi szukać inspiracji do zabawy w lesie, na plazy. Dzieci potrafia sie skupić! i my rodzice mamy otwarty umysł! Wasza strona inspiruje mnie codziennie!

  • Ola Tymińska

    zdjęcie

  • Katarzyna Sasiak

    https://uploads.disquscdn.com/images/5d401dc72ed8f08f5cb49762a6a81cfe9bc607931946364eece6180aae7b6216.jpg

    Grupa Montessori otworzyła mój świat na pedagogikę Marii Montessori. Dzięki Tobie poznaję jej życie oraz podejście do dziecka. W moim domu zawitał spokój, bo jestem wreszcie spokojna, że, gdziekolwiek będzie mój synek, przestrzeń jest dostosowana do Jego potrzeb, wiele rzeczy na jego wysokości, a wszystkie niebezpieczeństwa ukryte. Dzięki tej grupie… mój mąż spełnia się w minimalizmie i codziennie śpiewa mi „Rób tak jak ten Twój Monteskiusz!” ;). Nasz synek pomaga nam w kuchni, pomaga przy sprzątaniu. Jak słyszy, że bierzemy tarkę do warzyw, ciągnie swój Kitchen Tower przez całe mieszkanie, żeby tylko nam pomóc. To jest świetne! Co jeszcze nam to dało? Samodzielność! Naszą… nie tylko synka, ale naszą także! Wiele rzeczy synek robi sam, więc i ja mogę zająć się swoją częścią 🙂

  • martu_ha

    Długo zbierałam się, żeby napisać. Najpierw był entuzjazm narysuję komiks, jak zmieniłam łóżeczko na materac, wielkie pudła z zabawkami na wyeksponowane kilka zabawek w koszyczkach no i szafa nie na wysokości mojej, ale Wiktora twarzy oraz „change day” zmieniamy zabawki i książki co poniedziałek. Tylko, że takie zmiany zachodzą w każdym domu, który decyduje się na metodę MM. Dlatego zaczęłam się zastanawiać co zmieniło się w moim domu tak naprawdę? I dochodzę do wniosku, że ja. Czerpie z każdej minuty, którą spędzam z moim synem, daje mu narzędzia, ale to on uczy mnie świata. Boli mnie gdy widzę jak kilkulatek siedzi wpatrzony w tableta, (a pod zdjęciami lajki, ale co tu lubić? Dla mnie to wychowanie na skróty) Nie chce krytykować, ale uświadamiać, że pokazywać świat możemy za oknem, a nie przez telewizor. Nie mam telewizora nigdy nie miałam i nie będę go mieć. Wolę nie pozmywane naczynia i nie po prasowane ubrania, ale słyszeć po 40 minutach czytania „mano jeszcze tą”. Pewnie popełniam masę błędów, czasami mam wrażenie że nie nadążam za moim dzieckiem, że to on mnie prowadzi. Musiałam zrozumieć, co często powtarza Kasia, że Montessori to nie pomoce, że nie każde dziecko lubi to samo. Pamiętam mój zachwyt „tęczą” (wiem ze to nie pomoc MM) ale to tak jak z mambą- wszyscy mają tęczę mam i ja. I na moim ja się skończyło bo Wiktora tęcza delikatnie mówiąc obleciała. Mam masę pomysłów w głowie, ale mały budżet, zamiast laminować oklejam materiały taśmą bezbarwną, ale przeczytałam na grupie, że Montessori nie jest ładne, dzieci nie pragną pomponików ale chwili zainteresowania. Wciąż się uczę MM, uczę się siebie, mojego dziecka. Rola mamy to ta najważniejsza bo kształtujemy małego człowieka nie dla siebie ale dla świata. Cieszę się że jest kukumag i dom w stylu MM bo to drogowskazy i uspokaja mnie świadomość że nie idę sama. Dzięki-od 3 lat mama Marta

  • Julia Wasowska

    MONTESSORI WAS WYZWOLI

    Były półki za wysoko,
    Teraz są, gdzie synek oko
    Ma wpatrzone, czyli nisko,
    By zabawki stały blisko.

    Przestrzeń w końcu jest przyjazna,
    A to rzecz niezwykle ważna,
    Dziecko lepiej się rozwija,
    A czas nam przyjemnie mija.

    Nikt nikogo tu nie gani,
    Bo nasz syn nie bałagani,
    On się bawi, jak najety,
    Ale zawsze uśmiechnięty.

    W gotowaniu smyk pomaga,
    Gdy go w kitchen helper wkładam,
    Robi wszystkim nam owsianki,
    Pije wodę wprost ze szklanki.

    Kiedyś – życie w monotonii,
    Dzisiaj – w ładzie i w harmonii,
    Dzięki Montessori Marii
    W domu jest jak w pięknej arii.

    PS Dziękujemy za inspiracje,

    Julia z 2,5-letnim synem Jeremim i mężem Jurkiem

  • Sylviako

    „Nowakowskich domowe Montessori”

    U nas półki to stan nowy,
    O chaosie nie ma mowy.
    Zabaweczki są mądrzejsze,
    Niekrzyczące, nie strojniejsze,
    Są do wieku dobierane,
    Z kuchni mamy podbierane.

    Michał większą władzę czuje,
    Gdy swą ręką regał przeczesuje,
    Nową wiedzę pojmie szybko,
    Gdy do parku jedzie gibko.
    Nadia wszystko rozrzucała,
    Swych zabawek nie kumała,
    Teraz swoje ma niziutko,
    Wszędzie u nas jest czyściutko.

    Bezpieczeństwo ważne zawsze było
    Ale duplo w stopę nie raz się wbiło.
    Odgracanie to stan ciągły,
    Mamy z FB grupy nam pomogły.

    Nie krzyczymy, nie karzemy,
    Nagrodami nie wychowujemy,
    Mamy więcej zrozumienia,
    Gdy na ciuszkach zabłocenia.

    A w tym wszystkim miłość do naszych dzieci jest najważniejsza,
    To dla nich nasza wiedza na temat Montessori jest obszerniejsza.

    Buziole po czole i dzięki, że jesteście ;*
    Sylwia (żonuła), Marcin (mężuś), Michaś (5 lat), Naduśka (1rok)

  • Anna Wójkiewicz

    Uczestnictwo w grupie „Dom w stylu Montessori” sprawiło, że dojrzałam jako matka i jednocześnie… zaczęłam patrzeć jak dziecko. Zarówno jeśli chodzi o takie banały jak umieszczanie przedmiotów na odpowiedniej wysokości (próbowałam sobie wyobrazić, jaka ogarniałaby mnie złość, gdybym nie była w stanie dosięgnąć do mojej ulubionej książki), jak i głębsze postrzeganie zalet płynących z uporządkowanego, spójnego dla wszystkich członków rodziny domu. Teraz czuję, że jesteśmy jednością – rodzice, dziecko i nasz dom. Do szczęścia brakuje tylko kolejnego małego szkraba, dla którego będę mogła przygotować piękne mobile i ciekawe koszyczki tematyczne. 🙂

  • Joanna Górny

    Gdy urodził się mój synek w głowie miałam mętlik. Jak to
    wszystko ogarnąć a przede wszystkim kiedy :)?
    Internet zasypywał informacjami, brakowało tylko czasu by to wszystko
    przeczytać. Już w ciąży krążyłam po domu z worami różnych rzeczy. Każdy chciał
    pomóc i dzwonił z pytaniem czy nie chcę tego czy tamtego. Dzieci w rodzinie przed
    moim A. jest kilkoro, więc było, co posyłać dalej. Chwała im za to, ale w moim
    domu przyszły pokój synka stał się składzikiem WSZYSTKIEGO. Intuicja mnie nie zawodziła i na szczęście
    większość „zabawek” z worów wyszła tylko na przymiarki. Jak wyszły tak wróciły z
    powrotem. Niestety ogrom tego co pozostało i tak przytłaczał.

    Na szczęście trafiłam na blog Kasi i do grupy. Oczy mi się
    szeroko otworzyły. Zdziwiona, że otoczenie może być takie harmonijne zaczęłam
    się zaczytywać we wszystkim związanym z pedagogiką M. Montessori, co na szybko
    znalazłam w Internecie. Nagle wszystko stało się takie jasne i oczywiste. Nie
    było w tym nic zadziwiającego i wymyślonego, po prostu obserwacja dziecka i
    podążanie za nim. Natychmiast rozpoczęłam rewolucję w mieszkaniu. Małymi
    kroczkami dążę do celu codziennie. Obserwuję maleństwo (no nie takie maleństwo
    już) i jego potrzeby, ale również nas i nasze potrzeby. Dziecko, o dziwo, nie
    potrzebuje w ogóle zabawek (przynajmniej moje). Uwielbia wszystko co robi
    buuuuuuuu tak więc odkurza z nami, suszy włosy, pracuje itp. Większość
    dziecięcych przedmiotów odpoczywa i czeka na lepsze czasy a my zajmujemy się
    ćwiczeniem umiejętności z życia codziennego. Mieszkanie stało się funkcjonalne,
    uwielbiamy spędzać w nim czas i przyglądać się pracy malucha. Cała rodzina jest
    zachwycona jego postępami i wszędzie się chwalą, jaki ten A. zaradny i ile już
    potrafi. Ja szerzę wiedzę, którą gromadzę cały czas i „nawracam” rodziców na „dobrą
    drogę” ;P. Staliśmy się bardziej kreatywni w organizowaniu czasu naszego
    malucha i zaangażowaliśmy w to całą rodzinę.

    A to wszystko dzięki Kasi i jej blogowi. Dziękujemy bardzo

  • Weronika

    Powiedzieć, że kurs Dom w stylu Montessori zmienił coś w moim domu, to powiedzieć zdecydowanie za mało. Ten kurs zmienił moje myślenie o rodzinie, domu, rzeczach i dziecku o 180 stopni. Kasia sprzedała mi wirusa, od którego nie ma już ucieczki : ) Wszystko zaczęło się od jakiegoś małego ogłoszenia na FB, że jest jakieś wyzwanie o domu w stylu Montessori i taka też grupa. Więc podczas karmienia córki zaczęłam wgłębiać się w temat i przepadłam kompletnie. Byłam zafascynowana podejściem Marii Montessori do dzieci, podejściem intuicyjnym i ludzkim. Odkąd pierwszy raz zobaczyłam tego małego człowieka czułam do niego ogromny szacunek, ale dzisiejszy świat opanowany przez reklamy i plastikową firmę na „F” wydawały się przeczyć mojej intuicji. Z jaką ulgą ja odkryłam tę grupę, kurs i takie podejście do życia. Gdyby nie Kasia, nie mieszkałabym tu gdzie mieszkam, moje mieszkanie byłoby pełne plastiku, krzyczących kolorów i bajkowych postaci czających się w każdym kącie. A teraz mam pięknie jasne mieszkanie, w otoczeniu przyrody, pełne kwiatów, o które nauczyłam się dbać dzięki webinarowi o roślinach, jestem lżejsza o kilkadziesiąt worków niepotrzebnych gratów. Moje 18-miesięczne dziecko praktycznie samo zakłada buty, spodnie, pomaga w zmianie pieluchy, wyrzuca swoje śmieci do kosza, pije ze szklanych szklanek i kubków, je z porcelanowych talerzy, karmi kota i tak dalej i tym podobne. W życiu nie wpadłabym sama na to, że tak może być! Nawet meble zaczęłam odnawiać, zamiast kupować ; ) Zmieniło się też moje podejście do nas – zapisałam rodzinę do projektu eliminującego niebezpieczne substancje z domu Miasto na detoksie, by móc zapewnić nam jeszcze fajniejszą przyszłość. Kasiu, nigdy Ci tego nie zapomnę! Dziękuję Ci ogromnie!
    https://uploads.disquscdn.com/images/c0a331fcafceaced5f28f45dec2835dfd2039168e8213d18dc2f40a97d4d053b.jpg

  • My Licka

    To dzięki Wam pierwsze zmiany https://uploads.disquscdn.com/images/a3b09716e4f838408c1d02ae2f1f6b38c728b1e578f002237589a6e63921bd59.jpg domowej dziecięcej rzeczywistości –
    dziękuję Wam bardzo!!! 🙂

    • Mag Juk

      Cudowny kącik! Czy ta półeczka z misą jest robiona samodzielnie?

      • My Licka

        Dziękuję. 🙂 Półka to stolik RAST z Ikei, tylko Tatuś wyciął dziurę na miskę. 🙂

    • szarywrobrl

      Super 🙂 właśnie się do tego przymierzamy:)

      • My Licka

        Powodzenia! 🙂

  • Ivai Q

    U nas zmiany zaszły przede wszystkim w sypialni – pozbyliśmy się łóżeczka Wiercipięty. Od tej pory noce są znacznie lepsze, bo Mała nie wybudza się przez natrafianie na szczebelki, a jeśli musi się poprzytulać to wskakuje sama do naszego łóżka.
    Druga zmiana dotyczyła kącika dla dziecka w „living room”. Teraz kiedy Wiercipięta jest mobilna (11 miesięcy) ma wydzieloną swoją strefę. Wcześniej spędzała czas leżąc na macie oglądając nasze świnki morskie i obrazki podtykane przez mamę 🙂 efekty zmian pokazują zdjęcia. https://uploads.disquscdn.com/images/e8da5797f9e39267fc59bbb5e07570c8811182e88f26faa05b6f1ed9d6882985.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/f799eabc623cea7cf021fe6488fd8ad9e85675331e4aa8c2f5630ea654d544d6.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/420c591f4e948b6ccc6136439f18eb4c91d989e09e7878c066961fa1b764df69.jpg

    • Magda

      świetne lusterko, skąd? 😉 a ten mały człowiek na czarno-białym zdjęciu to Ty? <3

      • Ivai Q

        Lusterko jest z Ikei, choć nie jest to prawdziwe szkło tylko taki jakiś plastik 🙂 ale dosyć się sprawdza. Na zdjeciu jest mój mąż – uwielbiam je, bo córka to skóra z niego zdarta 😀

        • Magda

          świetny pomysł 🙂 mój synuś też mały tatuś 😉

  • Marta Budek

    Niechże poniższe rysunki zilustrują to co ciągle dzięki Wam zyskuję w moim domu :).
    Serdeczne pozdrowienia, Marta (synek, 11 miesięcy) https://uploads.disquscdn.com/images/596abd19c4063d9739be03678aaad5298949715f58e2a471ab8c837e8fd15f67.jpg

    • Mag Juk

      Ale świetna kreska! <3

  • Ola Kunicka

    Drogie dziewczyny ! Pamiętam ten dzień, gdy bliska koleżanka przesłała mi link do grupy „Dom w stylu Montessori”. Wcześniej obiło mi się nazwisko Marii Montessori o uszy, wiedziałam tylko tyle, że była pedagogiem. Nigdy wcześniej nie drążyłam tematu i to był mój błąd. Pewnie oszczędziłabym sobie i mojemu dziecku kupowania w trakcie ciąży i po narodzeniu zbędnych, pstrokatych i nic nie wnoszących w nasze życie przedmiotów. Dosyć szybko zgłębiłam temat.. Spodobało mi się podejście do prawa do godności i naturalnego rozwoju dziecka. Skończyło się karmienie piersią przy ciągle grającym telewizorze. Nie nie, źle napisałam. Karmienie piersią pozostało, ale takie w ciszy i spokoju. Kolejnym etapem było odgracanie (dosłownie) naszej przestrzeni. Wprowadzanie zmian było bardzo ciężkie, ponieważ nie mamy własnego mieszkania. Mieszkamy w domu jednorodzinnym z moimi rodzicami, którzy są po rozwodzie. Sytuacja rodzinna jest delikatnie mówiąc skomplikowana, a ja tak bardzo chciałam stworzyć mojemu synkowi spokojny i bezpieczny dom, w którym będzie mógł rozwijać swoje zainteresowania i uczyć się samodzielności. Zmiany w wystroju domu, w którym obecnie mieszkamy są może mało spektakularne, ale zmiany w naszym postępowaniu znaczne. Powoli remontujemy nasze minimalne mieszkanko, które z pewnością urządzimy bez przepychu, korzystając z naturalnych surowców. Wracając do meritum… pamiętam zdziwienie i niedowierzanie w oczach domowników, gdy zapakowałam do auta wszystkie plastikowe, głośne zabawki i wywiozłam na okoliczne „wietrzenie szaf” na pobliskim targowisku. Stopniowo zaczęłam uświadamiać też tatusia i babcię, jak ważne dla rozwoju Bartka jest odpowiednie przygotowanie otoczenia, umożliwienie pracy w skupieniu, czy dobrowolny wybór zajęć. Synek zaczął jeść samodzielnie, powoli zgłębialiśmy blw. Babcia w końcu zobaczyła, że wnuk z przyjemnością je sam bez wpychania na siłę kolejnej łyżki zupy. Wszyscy widzimy zmiany w zachowaniu synka. Uwielbia spędzać czas na świeżym powietrzu, a my mu to umożliwiamy. Długo by pisać i opowiadać. Chciałabym Bardzo podziękować twórcy grupy i bloga Kasi Frenczak- Sito, Justynie Pormańczuk i całej reszcie Pań administratorek, które otworzyły nam oczy. Przestaliśmy zwracać uwagę na ilość, a raczej na jakość. Wsłuchujemy się w potrzeby Bartusia i podążamy za Jego rozwojem. Wielkie DZIĘKI! Oby grupa przetrwała „do końca świata i o jeden dzień dłużej.” 😉 poniżej wrzucam link do kanału YT z krótkim filmikiem. Proszę potraktować go z ” przymrużeniem oka”, jako że nie udało mi się przedstawić całego naszego życia w kilku zdjęciach. Pozdrawiam serdecznie Ola Kunicka, mama 22-miesięcznego Bartosza.

    https://youtu.be/NaxGBnacDDM

  • cappricio

    A ja napiszę w trzech slowach:

    SPOKÓJ WEWNĘTRZNY I HARMONIĘ.

  • Bosodonieba

    Jestem mamą 9-miesięcznego Samuela, co jeszcze muszę dodać raczkującym pedagogiem. Przed koncepcją Montessori broniłam się rękami i nogami, ale z każdym miesiącem życia naszego syna, zauważałam, że założenia wcale nie są mi tak obce, jak wstępnie mogło się wydawać. Dziś, zabawki mojego syna ograniczają się do kilku książeczek, wykonywanych własnoręcznie kart (met. Tweedle Wink), kolejki i instrumentów za którymi wprost szaleje. Okazuje się, że aby go zainteresować nie trzeba dużo, liście, kasztany, woda, wszystko, co znajduje się wokół stało się inspiracją.
    Prócz mebli i wyglądu pokoju, ważnym aspektem do którego dorastam, w dużej mierze dzięki grupie jest dawanie wolności mojemu dziecku. Najwyżej się uderzy, najwyżej się pobrudzi, najwyżej posprzątam. To z pewnością jest w moim życiu największe osiągnięcie grupy. Meble można zmienić zawsze, nastawienie do dziecka jest bezcenne.
    https://uploads.disquscdn.com/images/b0a500959cb2df12ecec6ee6c8147b7528c384dbd5c846a757591f6501222bbe.jpg

  • Magda

    Grupa „Dom w stylu montessori” to uzależnienie 🙂 ale pozytywne. Codziennie mogę przeglądać grupę, poznawać inspiracje innych członków, zadać pytanie, wcześniej używając lupki oczywiście 🙂 Moja córeczka ma 9 miesiecy, jest to nasze pierwsze dziecko, więc mieszkanie nie zostało jeszcze zawalone zabawkami 🙂 Mogłam od początku kupować wartościowe zabawki i odpowiednio przystosować przestrzeń dla dziecka. Dużo rzeczy próbuje zrobić sama, jeszcze w ciąży dziergałam piłeczki na szydełku, mobile czekają już w kartonie na kolejnego bobasa 🙂 Przez ” modę” na montessori wydaje mi się, że zabawki, czy też pomoce są dość drogie, ale nie trzeba się tym przejmować. Kupuję używane 🙂 lub robię je sama, więc się da 🙂 Z drugiej strony wiem, że pomoce przydadzą się też kolejnym dzieciom, więc czasem zaszaleje i kupię coś nowego. Ostatnio pełno książek 🙂 Cieszę się, że należę do tej grupy. Dzięki !

  • Ela Senus

    Dziękuję za inspiracje. Bardzo zmotywował mnie do działania wpis, który nadał mi kierunek w stronę minimalizmu. Przez 10 lat wspólnego życia i bycia rodzicem trójki dzieci (8,6,3lat) BARDZO obrośliśmy w rzeczy. Nie jest dla mnie łatwe stworzyć przestrzeń dla 5 osobowej rodziny w nie-swoim 48m2,ale podejmuję to wyzwanie. Dla mnie to cały czas odgruzowywanie M2 i pozyskiwanie miejsca na nasze aktualne zainteresowania, potrzeby oraz troska o to, by nie zagracać na nowo odzyskanego miejsca, nauka nowego sposobu bycia w relacji i podejścia do dzieci. Jesteśmy w drodze.

  • Anna Kulesza

    Ponad trzy lata temu wprowadziliśmy się z mężem wreszcie do własnego mieszkania. Długo czekaliśmy na ten moment, więc zależało nam, by stworzyć przytulną przestrzeń, do której chętnie będziemy wracać. Długie godziny spędziliśmy na tworzeniu projektów kuchni, łazienki i salonu (a nawet wnętrza szaf :)), by były funkcjonalne i nie zagracone. I tak było nim urodził się Zbyszek. Mimo że dużo wcześniej przygotowałam sobie minimalistyczną listę niezbędnych rzeczy dla dziecka, w pewnym momencie zasypała nas lawina gadżetów, które w pojęciu naszych rodzin były nam koniecznie potrzebne. Byłam tym przytłoczona. Do tego doszła choroba syna (urodził się z zaćmą wrodzoną jednego oka). Gdy po kilku miesiącach rehabilitacji Zbyszka emocje trochę opadły, stopniowo zaczęłam porządkować nasze mieszkanie. Trwało to jakieś dwa miesiące, ale efekt jest jak najbardziej wart starań 🙂 tak powstał kącik z instrumentami muzycznymi, strefa relaksu połączona z kącikiem czytelniczym, a półki kuchenne i te na wino okazały się idealne do ekspozycji książek czy zabawek 🙂 tak samo szafka pozbawiona drzwiczek. Poszczególne miejsca ciągle ewoluują w zależności od rozwoju synka (inaczej wyglądały, gdy zaczął pełzać, siadać, raczkować, chodzić) i jego zainteresować (od dłuższego czasu jest fanem wszelkich pojazdów i książek). Wtedy też powstał garaż na autka (dzieło taty) i parking (zbudowany przez dziadka), przy których Zbyszek spędza długie godziny, tematyka zdominowała też wybór książek (m. in. „Automoto”, seria „Moje pojazdy”, ale też „… na ulicy Czereśniowej”). Dzięki grupie odważyłam się dać małemu farby (malujemy auta), kredę (rysujemy auta), stemple (z wizerunkami aut) czy naklejki (oczywiście aut :)), choć wcześniej miałam wątpliwości, czy nie jest na to wszystko za wcześnie. Syn jest zachwycony, niesamowicie zyskał na sprawności paluszkami. Polecane i testowane przez innych rodziców produkty okazały się świetne – kredki wygodnie mu chwycić, farby spierają się bez problemów, stemple mają wyraźne wzory itd. Takie podpowiedzi są bardzo cenne, oszczędzają innym czas na szukanie dobrych jakościowo rzeczy. Dzięki działowi ‚Ulubione książki’ odkryliśmy mnóstwo pięknych, wartościowych pozycji, z których sporą część już mamy u siebie (aż czasem boję się czytać posty pod tym tematem ;)). ‚Wyzwanie jesienne’ przypomniało mi, że jako dziecko uwielbiałam brodzić w stertach suchych liści czy obserwować, jak tańczą na wietrze (teraz pokazuje to synkowi), chodzić po murku/krawężniku… Uporządkowana przestrzeń na pewno pomogła Zbyszkowi poruszać się po niej (większość dnia ma jedno oko zaklejone plastrem) i odnajdywać rzeczy, których szuka (mała ilość, sposób ekspozycji). Tak dobrze mu idzie, że mógł nie chodzić na część zajęć rehabilitacyjnych, bo świetnie się rozwija ruchowo. Dzięki informacjom na grupie udaje się nam wyszperać pomoce stymulujące wzrok syna, a które są estetyczne, starannie wykonane, gdzie ”kontrastowy” nie znaczy ‚pstrokaty’.
    Najważniejsze, co dało mi uczestnictwo w grupie i wskazówki M. Montessori, to odzyskanie spokoju i poczucie, że wiem, co robić – bo rozumiem swoje dziecko, czyli potrafię odczytać to, co chce mi pokazać lub próbuje powiedzieć (dopiero zaczyna mówić pojedyncze słowa). Utwierdziło mnie też w odczuciu, że tłumaczenie nawet kilkumiesięcznemu dziecku np. po co idziemy do lekarza i co on będzie robił, ma sens. Bo dzięki temu powtarzaniu syn bez problemów daje się zbadać u pediatry czy okulisty, mimo że te wizyty nie należą do przyjemnych. Za miesiąc Zbyszek skończy 2 lata – widząc, jak sam korzysta z kitchen helpera, smaruje masłem kanapki, nalewa sam wodę do szklanki czy wrzuca śmieci do odpowiednich koszy, czekam teraz aż przyniesie mi kawę do łóżka – w końcu wstaje najwcześniej 😉

  • Ania Kotowska

    U nas wszystko zaczęło się od kursu „Pokój dziecka w stylu
    Montessori”. Józef miał wtedy kilka miesięcy, pokoik urządzony jak większość: obrazki
    powieszone na wysokości naszego wzroku, półka z książkami w zasięgu naszych rąk,
    łóżeczko ze szczebelkami uniemożliwiające Józefowi swobodny dostęp do niego…

    Po kursie oprzytomniałam, zaczęłam zgłębiać wiedzę, zbierać informacje i przede wszystkim działać. Dzięki grupie, ale też dzięki temu, że zrobiłam kurs zmieniło się praktycznie wszystko. Dalej się zmienia. Cały czas ulepszamy przestrzeń wokół nas tak, żeby nie tylko nam ale i Józefowi żyło się w niej dobrze. Przede wszystkim zmieniliśmy się my i zmieniło się nasze podejście. Uświadomiliśmy sobie, że przystosowane otoczenie ułatwia nie tylko życie Józefowi ale też nam. Nie musimy cały czas chodzić zanim krok w krok i pilnować żeby nic mu się nie stało, zasypując go przy okazji milionem zakazów.

    Na szczęście nie mieliśmy okazji zagracić Józefa pokoju zabawkami bo w porę wzięliśmy udział w kursie i dołączyliśmy do grupy. Nie zmienia to jednak faktu, że nasz dom wymagał sporego nakładu pracy żeby
    przygotować go tak by nam wszystkim było w nim dobrze.

    Zaczęłam od zorganizowania Józefowi kącika z zabawkami. Wykorzystałam do tego skrzynki, które miałam w domu, a które idealnie nadawały się do tego żeby pełzający maluch mógł sięgać do nich po zabawki. Po pewnym czasie wzięliśmy się też za półki na książki. Wiszą na jego wysokości, a on bardzo chętnie po
    nie sięga i „czyta”, bo ustawione frontem do Józefa zachęcają do przeglądania. Ostatnie nasze zmiany to stworzenie kącika w przedpokoju i to był kolejny strzał w dziesiątkę bo wychodzenie do żłobka jest dużo łatwiejsze. Ustawiliśmy tam krzesełko, dzięki któremu swobodnie możemy ubierać buty. Jest też półeczka na czapki, szaliki i rękawiczki, a nawet miejsce na krem na mróz. No i wreszcie są wieszaczki, dzięki którym Józef może swobodnie sięgać do kurtek (Dzięki Kasia za inspiracje!). W łazience też udało nam się wygospodarować miejsce dla Ziutka. Jest lusterko, ręcznik, półeczka na szczotkę do włosów i
    szczoteczkę do zębów. Wszystko w zasięgu rączek Józefa. Takie otoczenie sprzyja jego samodzielności i jest bezpieczne dla małego człowieczka jakim jest Józio.

    Przed nami jeszcze przygotowanie kuchni. Jesteśmy świeżo po remoncie i nie ukrywam, że jest w niej miejsce przeznaczone na kącik dla Józia z prawdziwego zdarzenia. Dziadek kilka dni temu skończył kitchen helper. Staraliśmy się żeby Józefo od początku rozszerzania diety jadł sam, a teraz jeszcze mamy
    możliwość przygotowania tych posiłków wspólnie. Choć wymaga to odpowiedniego przygotowania i też zaufania dziecku, to mamy z tego niezłą frajdę.

    Do zmian w naszym domu staramy się wykorzystywać to co już w nim mamy, przekonaliśmy się przy tym, że można zrobić cudowne rzeczy nie wydając majątku i tym samym zapewniając dziecku świetną przestrzeń do rozwoju.

    Józef jest częścią naszej rodziny i angażujemy go do wszystkiego co jest na miarę jego możliwości. Wyrósł na wielkiego fana odkurzania i mycia podłóg, ciocia nawet sprawiła mu minimopa w prezencie, obok, którego Józef nie przejdzie obojętnie. Ściereczka i zmiotka też są ciągle w użyciu. Bez problemu wrzuca rzeczy do kosza na pranie, odkłada zabawki na miejsce… Zakres tych „prac” cały czas się powiększa bo widząc jego zaangażowanie i chęci pozwalamy mu na więcej. Obserwacja go sprawia nam wiele radości, uwielbiamy patrzeć jak staje się coraz bardziej samodzielny i jak przy tym jest zaangażowany i zadowolony z siebie.

    Większość rzeczy robi nam Dziadek, który potrafi godzinami dłubać w drewnie nie wychodząc z piwnicy. Krzesełka, skrzynki pełniące funkcję półek na zabawki, półki na książki, sorter kredek, zabawki i pomoce, no i oddany do użytku dosłownie kilka dni temu kitchen helper to wszystko praca jego rąk i jesteśmy mu za to bardzo wdzięczni. Cała rodzina angażuje się w stwarzanie przyjaznego otoczenia dla Józefa i co
    najważniejsze ma z tego niezłą frajdę i satysfakcję. Dzięki temu bardzo się dosiebie zbliżyliśmy bo wszystkim nam zależy na tym żeby Józef jak najlepiej się rozwijał.

    Nauczyłam się obserwować mojego synka i podążać za jego
    potrzebami, gdy brakuje mi pomysłów zaglądam na grupę. Grupa naprawdę daję
    niezłego kopa do działania, tyle pięknie urządzonych pokoików, a przy tym w
    pełni dostępnych dla dziecka, całe mnóstwo pomocy zrobionych własnoręcznie,
    inspiracji… Dzięki grupie mam motywację do działania, bo widzę, że wystarczy
    pomysł i chęci.

    Dziękujemy!

    https://vimeo.com/240374829

  • Iza

    Montessori zagościło w wychowaniu naszej 3 letniej córki dzięki wspaniałej kobiecie, naszej sąsiadce teraz już przyjaciółce. Jednka dopiero dzięki dołączeniu do grupy Dom w stylu Montessori zrozumiałam, że Montessori to nie tylko traktowanie dziecka, jako osoby rozumnej, mającej własne zdanie, ale to równiez dom i wszystko co robimy. To równiez umiejętność wypowiadania z szacunkiem w stosunku do naszych bliskich to czego potrzebujemy, a to znaczy koniec z zagracaniem, koniec z przyjmowaniem prezentów jakichkolwiek. Do grupy należę od niedawna jednak z każdym tygodniem widzę w naszym mieszkaniu mniej rzeczy…odgracamy się powoli…ale już widzę zmiany…mieliśmy tak dużo duzo za dużo rzeczy…w córki pokoju zaczynają oddzielać się strefy pracy, zabawy i odpoczynku…lubię minimalizm jednak dopiero po dołączeniu do Was widzę czym on naprawdę jest…najważniejsze w tym wszystkim jest, że to sprawia mi radość…radosć, gdy nie czuję, że muszę posiadać więcej niż to co już mam…radość z bycia z rodziną…zaczyna w naszym życiu wspaniałym gościem być spokój i harmonia…moja 3 letnia córka jest bardzo samodzielna wspaniale też bawi się z 6 miesięczną siostrą…zabawki grające kolorowe hałaśliwe zastąpione książeczkami i drewnianymi klockami itp…jest dobrze, a czuję, że będzie jeszcze lepiej…problem z okazywaniem emocji już nie jest problemem dzięki Tobie Kasiu :*
    miało być inaczej jednak od tygodnia chora młodsza córcia w ostatnim momencie przypomniało mi się o konkursie 🙂

  • Rownowaznia

    Wydawało by się, że grupa jest od zawsze… ja trafiłam gdzieś na początku tego roku dzięki mojej Bratowej. (Kasiu, jeśli to czytasz, to Wielkie Dzięki 🙂 ) Mając małego wyczekanego człowieczka u boku, człowiek szuka różnych rozwiązań, chce jak najlepiej. Intuicyjnie niby wiele wie, ale w praktyce poprzez cały wpływ środowiska szeroko pojętego ta intuicja nie zawsze działa jak należy.
    Dla mnie ta grupa to taki powrót do źródeł, do intuicji, trochę rzut okiem do dzieciństwa, a trochę spojrzenie w przyszłość. Każdego dnia, na nowo, bezustannie.To poszukiwanie drogi – własnej oraz synka. To poszukiwanie czasu, by przeżyć go wartościowo i razem a nie obok.
    W praktyce zmiany są małe, pokój w trakcie wiecznego remontu (chociaż wreszcie wczoraj kupiliśmy materac do synka pokoju). Jeszcze wiele się uczymy. Nie do końca rozumiemy, za czym w tym momencie dążyć, ale staramy się iść do przodu. Mam nadzieję, że razem z Wami 🙂
    A dla mnie samej – ta grupa to odskocznia od małomiasteczkowego myślenia, że wszystko co świeci to złoto i bez „Szczeniaczka Uczniaczka” Maluch sobie nie poradzi 😉
    Dziękuję, że jesteście 🙂

  • Agnieszka Adamek
  • MamaHeli

    To niewiarygodne jak pozytywnie można zarazić się na tej grupie. Po wdrożeniu kilku pomysłów, zauważyłam diametralną zmianę mojego podejścia do wychowania dziecka, ale w ogromnej mierze także zmianę samej siebie – mojego podejścia do życia, do ludzi, do problemów. Po tym jak uporządkowałam przestrzeń Heli, uporządkowałam również swoją głowę. Kto by pomyślał, że to tak zadziała! Jestem ogromnie wdzięczna całej grupie, która inspiruje do genialnego macierzyństwa i po prostu lepszego życia. Chcę więcej!
    Chcę więcej, bo tak naprawdę wiem, że nic nie wiem. Im bardziej się zagłębiam w temat, tym więcej się dowiaduję, a zarazem zdaję sobie sprawę ile jeszcze ciekawych zagadnień przede mną. To tak jak z wychowaniem dziecka. Nie da się wszystkiego dowiedzieć zawczasu, codziennie po prostu uczymy się czegoś nowego, a tak naprawdę to dzieci uczą nas. Podobnie jest z wdrażaniem w życie pedagogiki Montessori – oprócz niezwykle pomocnej grupy, to tak naprawdę maluchy codziennie uczą nas samych jak im możemy pomóc.

  • Agnieszka Rosiek

    Jestem
    mamą 3 dzieci: 8-letniej Marty, 5-latka Maćka i dwuletniej Uli. Od
    jakiegoś czasu staram się lepiej zorganizować przestrzeń pokoi dzieci,
    żeby dobrze się w nich czuły i były bardziej samodzielne.

    Blog
    kukumag i grupa są dla mnie bardzo inspirujące. Ze względu na spore
    potrzeby mojej rodziny, pomysły i nowości realizuję małymi krokami i
    stopniowo, staram się cieszyć z małych rzeczy i razem z dziećmi
    realizować choć częściowo założenia związane z udziałem dziecka w
    tworzeniu atmosfery domu i przestrzeni wokół niego. Udało mi się
    najpierw zbudować mini sortery: na kredki świecowe, odporny na próby
    otwierania przez niemowlaki, oraz tekturowy na kredki ołówkowe. Inaczej
    poukładałam ubranka małej Uli, są teraz w dwóch szufladach, poukładane
    „pionowo”, by łatwiej się je wyjmowało i przeglądało. Czasem już sama
    wyjmuje sobie coś do ubrania. Na razie zasadę prostego szukania i
    wyjmowania ubrań oraz zabawek realizuję w oparciu o posiadane meble i
    ekonomiczne rozwiązania, skupiam się na sposobie pracy i zabawy dzieci, a
    materiały są obecnie na drugim planie. Druga ważna dla mnie sprawa to
    udział dzieci w zajęciach w kuchni, w zeszłym tygodniu np. 5 letni
    Maciek pierwszy raz samodzielnie zarobił ciasto na pizzę, ja tylko
    wsypałam składniki i wyrobiłam na końcu z olejem.

    Piktogramy pomagają też starszym dzieciom, gdy np. ubranka są w zamykanej szafie.

    Mam
    np. regały z 6 otwartymi półkami, 3 dolne, do których
    sięga, przeznaczam dla 2 latki, a 3 górne dla 8 letniej uczennicy.
    Obecnie stworzyłam półkę artystyczną, na wyszywanki, robótki i kredki,
    myślę nad kolejnymi interesującymi dla dużego dziecka przedmiotami.

    Myślę,
    że w ciągu kilku miesięcy pokoje dzieci nabiorą swojego charakteru.
    Trzymam kciuki za mamy i dzieci, by widać było efekty prac i pomysłów.
    Pozdrawiam

  • Kasia

    Zmiany czyli to, co kobiety lubią najbardziej 😉 Córka ma 20 miesięcy. Od
    kiedy jej mama jest na grupie „Dom w stylu Montessori” Łucja czuje się
    bezpiecznie! Jej przestrzeń jest po prostu piękna. Ja jestem spełniona jako
    mama i łatwiej mi sprostać córki potrzebom.

    Kiedy mama na grupę się zapisała

    Łucja ze szczęścia oszalała

    Mama czuje się spełniona

    A córka jest rozbawiona

    Pokazuje jej realny świat

    A nie sztuczny kwiat.

    A ponieważ to urodziny

    Wszystkiego najlepszego życzymy

    Dla całej grupy

    Bądźcie sobą i

    Kochajcie dzieci z całej siły.

    DZIĘKUJE!

  • Katarzyna Panna

    Grupa to niezliczona skarbnica pomysłów. Znając metodę Montessori przygotowałam się na przyjście na świat mego fasolka ,,Brunia”. Przygotowałam liczne plansze dostosowane do potrzeb niemowlaków, ale chciałam czegoś więcej. W szale poszukiwań trafiłam na Waszą/ teraz już Naszą grupe. I to właśnie było to!! Taki strzał w dziesiątkę.Masa pomysłów, świadomi rodzice nie żyjący w świecie plastiku i świecących gadżetów. Można by dużo pisać … Ale rymem częstochowskim razem z synem napisaliśmy wierszyk?? fraszkę?? (hehe)
    Montessori ważna sprawa, dobry wybór się opłaca.
    To natura dobro daje, jak rozwijać się wspaniale.
    Zwykłe wszystko?nie koniecznie!
    Maluch bada, poszukuje, zmysły swoje tak klaruje.
    Grupa taka wsparcie ma!
    U rodziców oraz dzieci które wiedzą jak w ,,to” grać.
    https://uploads.disquscdn.com/images/819deaf5cd1dc7a1056744b06c7031de348032f631c1c446f7735ba8616fa830.jpg

  • Wioletta Podsiadło

    Nasz dom ciągle się zmienia. Dwojako, bo raz, że przemiany przestrzeni I odgracanie ciągle trwają, bo z czasem wszystko we mnie dojrzewa I dostrzegam więcej… możliwości wpuszczenia tu powietrza. A dwa to, że mój syn ma niespełna 14 miesięcy, rozwija się I zmienia dynamicznie to I przestrzeń zmienia się z nim I dla niego. Tego dla niego chciałam, tego potrzebowaliśmy, właśnie to tutaj znaleźliśmy… sposób na podązanie za dzieckiem I jego potrzebami aby wspierać jego indywidualny rozwój I samodzielność. Mimo, że nie jest to dla nas łatwa sprawa w realizacji, bo rodzina nie rozumie całej idei I potrzeby, to idziemy krok po kroku w zaparte do celu 😉 Jest w tym działaniu też ukryta korzyść, wartość dodana dla nas. Z biegiem metamorfozy domu I nas okazało się, że synek ma wrodzoną wadę serca, na tę chwilę nie jest groźna, ale wszelkie minimalizowanie bodźców, przyjazna I wspierająca przestrzeń eliminująca zbędny stres jest mile widziana I bezpośrednio wpływa na stan jego zdrowia. Nie mieszkamy w doceliwym domu, więc nie wszystko jest tak jakbyśmy chcieli, ale robimy co możemy z tym co mamy ;-). Jest jeszcze jedna rzecz, która już jest za nami. Materac na podłodze, maty I różnice poziomów na przestrzeni zabaw syna zachęcały Go do poruszania się, (stworzyły tor placu zabaw) pomogły wzmocnić mięśnie brzucha gdy mieliśmy trudność z osiąganiem kolejnych etapów w poruszaniu się. Pod okiem fizjoterapeuty doświadczyliśmy szybszego wskoczenia w formę niż się tego spodziewano dzięki sprzyjającej potrzebom przestrzeni. Kasiu dziękuję, że z pasją tworzysz to imperium I ciągle motywujesz I inspirujesz do trwałej zmiany stylu życia. Ja widzę I czuję to głębiej niż samą przestrzeń. To zmiana całego podejscia do rodzicielstwa I życia. Pomaga też przetrwać trudne sytuacje Dla mnie to wszystko co opisałam jest już nagrodą samo w sobie.
    Dziękujemy, Wioletta & Oliwer.
    PS: jest też Tata Cezary I pies Pixel, ale oni tylko brudzą 😉 😛

  • Kamila Kash

    Cześć:) dzięki grupie zmiany zaszły bardzo duże. Zaczęłam inaczej patrzeć na mieszkanie, tak po prostu okiem dziecka. Zmieniłam dużo rzeczy , kącik wypoczynkowy stal się w końcu spokojny, przytulny, wyciszajacy i lubiany przez córeczkę (12miesiecy). W salonie ma swój kącik zabaw, gdzie lubi spędzać tam czas, lubi tam tworzyć:) zmieniło się też moje podejście do dziecka już nie jestem taka zabiegają, gdzie ciągle szukałam dla niej czegoś nowego żeby ją zainteresować czymś, teraz to ja podążam za nią i jak potrzebuje mojej pomocy to jestem jak nie to obserwuje i odpoczywam 🙂

  • Ewelina

    Dzięki grupie zrozumiałam, że mój intuicyjny sposób wychowania Emilki i dążenie do nauki samodzielności mieści się idealnie w duchu Montessori:) Ba! Dzięki grupie dowiedziałam się jak mądrze można wspomagać rozwój dziecka i jak sobie samej w tym pomagać (nadal marzę o kitchenhelper! a póki co radzimy sobie na inne sposoby:) Oprócz zdobywania nowej wiedzy uporządkowałam sobie mój własny światopogląd nt. wychowania dziecka i jestem przez to sama dużo spokojniejsza i pewna, że robię wszystko, co mogę żeby jak najlepiej przygotować małą do jej późniejszego samodzielnego życia. Zmienia się także nasza domowa przestrzeń, sukcesywnie małymi krokami odgracam nasze mieszkanie i jestem cała podekscytowana na myśl, o tworzeniu nowych stref dla dziecka. W najbliższym czasie powstanie wreszcie przestrzeń plastyczna o jakiej sama marzę:) Jednym zdaniem – grupa pomogła mi nazwać to do czego dążyłam w naszej codzienności z już nie taką małą Emilką (prawie 2 lata) i mądrze moimi dążeniami pokierować. A na koniec kilka ilustracji z naszego życia z lekkim przymrużeniem oka;) https://uploads.disquscdn.com/images/4d6631acbdb939bf2cc9a285803fc47fb1cce121b68bc6d73716071ae5ae063d.jpg

  • Elzbieta Rzeszutko
    • Edka Kredka

      Pani Elu, na ostatnim zdjęciu dzieciątko buja sie w muszli Moluk? ona jest taka duża? wow

      • Elzbieta Rzeszutko

        Nie, Moluki są malutkie. To jest Gonge Mini Top, nazywane też stożkiem. Z nieznanych mi przyczyn, bo jest to po prostu duża micha 😉

  • Beata

    Moja obecność w grupie rozpoczęła się od tygodniowego kursu „Pokój w stylu Montessori”. Mój syn miał wtedy rok. Od tamtej pory wiele się zmieniło. Przede wszystkim zeszłam do poziomu dziecka, zaczęłam z podłogi przyglądać się otoczeniu mojego syna. Dzięki Wam dostosowałam meble dziecięce do jego wzrostu, może sam wybierać pomoce, książki czy ubrania. Materac jest bezpośrednio na podłodze, więc ma do niego łatwy dostęp. Wiele rzeczy, o których dowiedziałam się na kursie, było dla mnie niezwykle odkrywczych. Zaczęłam wykonywać z dzieckiem czynności dnia codziennego, zamiast odsuwać go od tego. Teraz razem gotujemy, sprzątamy, robimy zakupy. Zupełnie zmieniło się moje postrzeganie zabawek i przestrzeni dziecka. Dostrzegłam wiele zalet prostoty i minimalizmu, dziecko wyciszyło się i lepiej sypia. Dzięki dostosowanej przestrzeni syn potrafi sam umyć ręce, wyczesać się, nalać coś do picia, zjeść czy zamieść podłogę. Dziękuję Wam za Wasze doświadczenie i trud wkładany w prowadzenie tej grupy. Moje życie zmieniło się na prostsze.

  • Karolina Jurczak

    Gdy dołączyłam do Waszej grupy, pierwsze tygodnie czytałam posty w każdej wolnej chwili. Oczarowało mnie takie podejście do dziecka.

    Niby sama wiele wiedziałam, ale dlaczego nie wprowadzałam tej wiedzy w życie? Nie wiem. Pewnie z lenistwa, przyznam szczerze.

    Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam z synkiem dzięki tej grupie było wspólne gotowanie. Dlaczego wcześniej tego nie robiliśmy?! Syn był zachwycony, ja pomimo bałaganu również! Wspólne przygotowywanie śniadań i kolacji stało się naszym rytuałem.

    Zaczęłam mądrzej wybierać zabawki. Te, które mieliśmy wcześniej, sprzedałam. O! Ile zrobiło się nagle miejsca 🙂

    Najbardziej jestem wdzięczna za to, że dzięki Wam inaczej spojrzałam na rozwój mojego syna. Bardzo lubi kable, wcześniej zabierane, teraz wykorzystywane do nauki. Chce rwac trawę, ciąć gazety, skakać w kaluzach? To dzięki wam nie mam teraz z tym problemu.

    Zrozumiałam moje dziecko. I pozwalam mu być ciekawym świata.
    Dziękuję.

  • Joanna Burkiewicz

    Mała przestrzeń – ogromne wyzwanie.

    Do grupy dołączyłam w listopadzie ubiegłego roku. Od razu poczułam, że to miejsce dla mnie. Już wcześniej interesowałam się pedagogiką Montessori, ale zainteresowanie to dotyczyło głównie pomocy/zabawek dla mojego Synka. Kiedy odkryłam grupę Dom w stylu Montessori, byliśmy świeżo po zakupie naszego pierwszego własnego mieszkania. Problem polegał na tym, że 33,8m2 miało pomieścić czteroosobową rodzinę. W kwietniu spodziewałam się narodzin drugiego Synka.

    Byłam podekscytowana perspektywą urządzania pokoju dla Dzieci. Miałam wyobrażenie, że muszę w nim zmieścić, jak najwięcej szafek itp. Wykorzystać, każdy centymetr ściany. Wtedy przeglądając kolejne posty w grupie zrozumiałam, że tylko minimalizm może nas uratować;). Nie wszystko jest tak, jakbym chciała. Wiele jeszcze przed Nami.

    Nauczyłam się patrzeć na przestrzeń domową nie z perspektywy osoby dorosłej, a dziecka. Grupa stała się miejscem w sieci, z którym się indentyfikuję. Miejscem twórczym i morzem inspiracji. Zaglądam tu codziennie, chociaż rzadko się wypowiadam.
    Dzięki Wam stałam się bardziej świadomą Mamą. Upewniłam się, że rezygnacja z telewizora i grających zabawek jest dobrym pomysłem.

    Wracając do przestrzeni, to nadal się urządzamy, bo narodziny drugiego Synka skutecznie wstrzymały ten proces. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to mistrzostwo dizajnu;)

    Pokój Dzieci ma niecałe 8m2. Młodszy Synek (7msc) ma łóżeczko w drugim pokoju, ale może wkrótce będzie spał na samym materacu. Dzieci w przyszłości zamieszkają w jednym pokoju. W najbliższym czasie zabudujemy kaloryfer i kupimy półkę na książki.

    Wiem, że szafa po poprzednim właścicielu jest zbyt dominująca. Zdecydowałam się ją zostawić, gdyż jest miejscem zabaw. Mam w niej również zabawki na wymianę. Wkrótce powstanie tam strefa samodzielnego ubierania.

    Na zdjeciach widzicie strefę zabawy z dużym lustrem (u nas rewelacja!). Służy obu Chłopcom. Póki co Starszy ma zabawki/pomoce na półkach w regale, a Młodszy w koszyczkach, które wyciągam w razie potrzeby.
    Kącik plastyczny, który aktualnie jest dosyć skromny.
    Strefę odpoczynku oraz kącik czytelniczy w jednym.

    Długo zastanawiałam się, jak urządzić strefę spania. Efekt (prawie) końcowy widzicie na zdjęciu. Zdecydowałam się na zakup trzech materacy, które na dzień są ukrywane w drugim pokoju za zasłoną ( jest tam spora przestrzeń), łóżkiem lub za szafą. Dzięki temu się wietrzą, a Synek w ciągu dnia ma miejsce do zabaw ruchowych m.in. jazdę na rowerku itp. Bardzo zależy mi na wspieraniu rozwoju motoryki dużej.

    Pokój Chłopców będzie się zmieniał wraz z ich potrzebami. Możliwe, że szafę zastąpi łóżko piętrowe lub inne rozwiązania.
    W naszej mikroskopijnej łazience powstał kącik czystości. Wkrótce w przedpokoju zawiśnie dodatkowy wieszak na kurteczki. W kuchni nie mamy odrębnych przestrzeni dla dzieci. Synek sam otwiera szufladę z talerzami i lodówkę. Jeśli chce mi pomóc w kuchni, staje na wysokim plastikowym podeście z Ikei.

    Dzięki takim rozwiązaniom pozwalającym na samodzielność „bunt dwulatka” mija prawie niezauważalnie. Wszystkim domownikom jest łatwiej. Wiele jeszcze przed Nami, ale myślę, że idziemy w dobrym kierunku.
    Nie będę pisała o pomocach, które udało mi się dzięki Wam stworzyć/ zdobyć.

    Napiszę na zakończenie, że Chłopiec, który był bardzo ruchliwy i nadwrażliwy na bodźce, wyciszył się i uwielbia swój pokój. Często w nim znika „czytając” książki. Potrafi się bawić i skupić stosunkowo długo, jak na 2,5 latka:) Przywrócenie porządku po samodzielnej zabawie trwa niesamowicie krótko! Czeka mnie jeszcze wiele, aby osiągnąć minimalizm i porządek w pozostałej części mieszkania. Mam jednak poczucie, że dzięki grupie udało mi się stworzyć miejsce przyjazne rozwojowi małych dzieci. Przyjazne Nam wszystkim. Dziękuję!

  • szarywrobrl

    Do grupy dołączyłam zaledwie parę tygodni temu. Czuję jakby spadł mi jakiś ciężar z ramion. Zmieniło się w naszym rodzinnym życiu bardzo dużo i wciąż następują kolejne zmiany. Każdą wolną chwilę poświęcam wdrażaniu się w metodę montessori. Zanim dołączyłam do grupy ile bym nie spędzała czasu na porządkowaniu to za chwilę i tak dom wyglądał jak po przejściu tornada a ja jak jedyny marynarz na łajbie ciągnąc za wszelkie linki usiłowałam nasz domowy statek naprowadzić na kurs, bezskutecznie. „Mniej znaczy więcej” tak mi się wryło w duszę, że nie omijam żadnej okazji by się pozbyć zbędnych rzeczy. Udało się ogarnąć zabawkowy chaos. Ostatnim sukcesem jest zrobienie samodzielnego stanowiska do jedzenia dla córeczki co spowodowało, że przestała bałaganić jedzeniem. Przeczuwałam, że to może pomóc ale nie wiedziałam, że aż tak :O. Obiady znikają, córka w każdej chwili może odejść od stołu i nawet gdy chce porwać ze sobą talerz to przypomnienie zasady, że je się przy stole i talerzyk należy zostawić na stole w zupełności wystarcza :). Razem ze stolikiem i taborecikiem z kuchni zniknęła krzykliwa mata na której gdy tylko coś leżało to od razu powodowało urazy kończyn u domowników. Niesamowicie pomaga mi grupowa przypominajka, że poniedziałek jest dniem odgracania a np środa dniem tworzenia. To naprawdę pomaga się zorganizować :). Jeszcze dużo przed nami do zrobienia ale już się nie obawiam zmian widząc jak samodzielność córki a przede wszystkim pozwolenie jej na „daj mi to zrobić samej” pomaga w wychowaniu. Mniej jest powodów do buntu, to i matka szczęśliwsza :). Zmieniło się moje podejście do wychowania. Ufam mojemu dziecku. Wiem, że jak zmarznie taplając się w kałuży to wrócimy do domu. Nie bacząc na to co mówią „inni” pozwalam doświadczać wszystkiego co nie zagraża córce i z przyjemnością ją odkrywam każdego dnia, tak jak ona odkrywa świat. A teraz zdjęcia; pierwsze przed rewolucją i następne po 😉 https://uploads.disquscdn.com/images/241e9069ca4cdb9194a576125489e44f6351b8b0a32386785e84e4a0e76eaa0f.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/85ec89b6c5ea1e22f40ebc6d2b0d7b5eba6551a212403728a34c65ce39ef0c31.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/ff318efef6021030b58a69a10fd3586fbe4a938a9736c6a42abe7215589ee6a1.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/a19a224ee467534b6d4a46d5267f3d809d618e04a5817497f460f5aaa2ca0853.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/3d1020d3701b7b6da106647528f2635e349d7b77ff317caadb95d39080fbc9e8.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/8e4bfa9a909e51f095eea63be7eff419ac0fc459b394710aadde37965c106a00.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/b32b31f4db3166d628f96b1ed3c6a557d12b913b4bc25409bc7418a49d4e89f5.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/aa5ffa7f4e6229133e2e29a63d41669cbcd9ab32019b0dfe9feda5dd55bbacb7.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/9eea83e567ee9bf5f4be4128ff1fd7bd9d327bfbbe10eca84420e182bea4da4d.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/1943f91609f096d60a2643dd17af5c9e44bfd7da6f0a50569876bfe2ae75b087.jpg

  • BlankaLewinska

    Dla mnie przystąpienie do grupy to była taka kula śniegowa, która rozpoczęła lawinę. Kurs u Kasi, mnóstwo wiedzy i inspiracji na grupie powodowało otwieranie się kolejnych obszarów rozszerzania wiedzy i świadomości. Stało się to w idealnym momencie, na początku definiowania siebie jako mamy. Tak naprawdę nie wiem, jak wyglądałoby moje macierzyństwo bez tego momentu (i nie chcę wiedzieć ;)). Wiem, że jest teraz bardziej świadome i, co najważniejsze, zyskał na tym mój synek (10 miesięcy). Dziękuję Wam za to! Poniżej komiks, w którym pokazuje część zmian 🙂 https://uploads.disquscdn.com/images/ba34cec43bfd65f3f10d1b02ba6cc2be8f3d0a57f92372e2ef53d69b3ec2169f.jpg

  • Hanna Gau

    W moim domu najwięcej zmieniło się dzięki…. dziecku 🙂

    Pedagogika Montessori bardzo pomagają nie tonąć w zabawkach, nie szaleć z zakupami i mądrze wybierać to, co dla dziecka odpowiednie w danym momencie. Pozwala dostrzec w dziecku człowieka.

    Grupa dom w stylu Montessori pomaga w zrozumieniu, że dziecko tonące w zabawkach nie jest ani szczęśliwe, ani spełnione, ani właściwie się nie rozwija. A zakopani po uszy w plastic-fantastic grającym badziewiu rodzice, to marzenie producentów tego badziewia i skutek reklam. Niczemu nie służy. Że można iśc swoją drogą. A najważniejsze – że umiar i dom, który służy i dziecku i rodzicom, to coś, co ***praktykują też inni rodzice***! To lek na samotność, że się nie ma . Dziękuję.

  • Kamila Król

    Jestem mamą niespełna rocznego Stasia. Z pedagogika Montessori zerknęłam się na studiach, ale zaczęłam się w nią zagłębiać dopiero po urodzeniu synka, kiedy trafiłam na grupę:) Dzięki niej utwierdziłam się w przekonaniu, że dziecko najlepiej rozwija się, kiedy może samo- samo zjeść, napić się, wyjść z łóżka, otworzyć szafkę, wziąć zabawki- można by tak w nieskończoność. Zupełnie inaczej patrzę na nasz dom. Łóżeczko ze szczebelkami wylądowało na strychu na rzecz niskiego, na które Staś sam chętnie wchodzi i schodzi, zabawki są ułożone w zasięgu jego ręki, w kuchni czeka woda do picia, a to dopiero początek!. Jestem dumna z mojego synka, że tak świetnie sobie że wszystkim radzi i cieszę się, że trafiłam na tą grupę, ponieważ kolejne pomieszczenia w naszym domu są przystosowane do niego, żeby też mógł się w nim czuć swobodnie tak jak my. Dziękuję!

  • Justyna Fijor-Marques

    Podziwiam kreatywność i zdolności artystyczne innych uczestników konkursu. Ja niestety jestem beztalenciem i strasznie nad tym ubolewam. Na grupie znalazłam jednak pomysły na „zabawki” i „pomoce” które nawet ja jestem w stanie wykonać, ku uciesze córki. Myślę, że dzięki tej grupie zaoszczędziłam kupę kasy, bo zamiast zabezpieczać dom przed dzieckiem, staram się stworzyć go bezpiecznym i przyjaznym dla tej małej istoty, która jest przecież pełnoprawnym jego mieszkańcem. Teraz jest tak, że jak położę córkę spać to nie mam co sprzątać bo wszystkie zabawki i książeczki są na swoim miejscu! Dzięki grupie mam więcej czasu dla siebie i córki. I to jest chyba największa zmiana 🙂

  • Magda

    Dzięki grupie „Dom w stylu Montessori” spojrzałam na nasze mieszkanie z poziomu dziecka, znalazłam inspiracje do wykorzystania w naszych polskich warunkach, a nawet konkretny adresy miejsc, ale też zaangażowałam tatusia i dziadka do wprowadzenia zmian. Tatuś zrobił własnoręcznie stojak, dziadek robi tablicę manipulacyjną. Ale najbardziej ucieszyłam się, jak usłyszałam od własnego taty „a wiesz, że na tej stronie kukumag przeczytałem, że dziecku wygodnie spać na materacu na podłodze, bo bezpieczniej i zawsze może przyjść do rodziców jak się obudzi? fajny pomysł.” Okazało się, że to dziadek nawraca mnie na dobrą drogę 🙂 Zmiany więc dzieją się nie tylko w domu, ale i w sercach, i umysłach. 🙂 Największa zmiana jednak przed nami – dzięki czytaniu doświadczeń grupowiczów zdecydowaliśmy się na kupno domu z ogródkiem i teraz wyzwanie urządzania przed nami, żeby był przyjazny dziecku (albo dzieciom 😉 ). Grupa nauczyła mnie też, żeby nie zapominać, że szacunek należy się nie tylko własnemu dziecku, ale i dorosłym, tym w realu, i tym w internecie, i że fanatyzm nawet w czymś tak przyjemnym jak urządzanie mieszkania dla dziecka jest zły – mam nadzieję, że tą lekcję też przekażę dziecku – niedawno skończył 7 miesięcy. 🙂 Na razie przestrzeń synka z jego poziomu https://uploads.disquscdn.com/images/700e9a156dd023eb745fada813b17d659aa7ee0875306edb99b30625fd0c0434.jpg wygląda tak:

    • Magda

      i zapomniałam o babci – niewdzięczna ja – babcia uszyła materacyk i pokrowiec 🙂

  • Ivonita El Samovita

    Przeczytalam wiekszosc komentarzy pod postem i postanow https://uploads.disquscdn.com/images/4c8ca51bc1d51615153d6534c1d74df2d9410420181658a9940eb898d5e2517c.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/7b28d419caa5f7e30e7a3cf3cb76d56c1ed32ddfa4ca84c8a8a1d57605bd5c40.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/825e415daf332434bf67981dca2c99b754c0758e900e6df52d88531ab84e9cb5.jpg ilam je troche podsumowac. W wiekszosci przewija sie wspolny watek „oczyszczenie”: zarowno przestrzeni jak i umyslu, bo otoczenie wplywa na nas bardziej niz zdajemy sobie sprawe. Lubilam chomikowac i zagracac dom, co napedzalo efekt balaganu i poczucie przytloczenia. Po kursie „Przyjazna i rozwojowa przestrzen od urodzenia” zrozumialam, ze mniej znaczy wiecej. Po powyrzucaniu, pochowaniu, poukladaniu i posortowaniu moich rzeczy (moj partner jest bardziej powsciagliwy jesli chodzi o wymagania wnetrzarsko – odziezowe) poczulam ulge i taka wewnetrzna lekkosc. Oczywiscie nie da sie wszystkiego idealnie posprzatac czy pozbyc, ale najwazniejsze sa checi i rozpoczecie dzialania. Nie wiedzialam na przyklad jak do konca urzadzic pokoj mojej 5-miesiecznej coreczki, inspiracji bylo mnostwo, ale wiekszosc przeladowana kolorystycznie i przedmiotowo. Teraz juz wiem, ze ona tego nie potrzebuje i ze wogole nie bralam jej perspektywy pod uwage. Przeciez jak bedzie miala tryliard pluszakow to i tak sie nie bedzie nimi bawic albo przypadnie 1/100 czasu zabawy na jednego z nich… o wiele bardziej skoncentruje sie na tej jednej zabawce wystawionej na polce do ktorej bedzie miala pelen dostep. Skoro ja potrafilam bawic sie patykiem i gumka i wymyslac rozne swiaty to ona tez bedzie miala frajde bawiac sie „golymi” drewnianymi klockami. Im mniej ozdobnikow tym bardziej trzeba wysilic wyobraznie i o to w tym wszystkim chodzi. Ponizej zamieszczam zdjecie jej nowego pokoiku. Jeszcze sporo ulepszen nas czeka, ale dla mnie zmiana podejscia do tematu jest ogromna. Powoli wprowadzamy swoisty minimalizm w reszcie naszego domu. Meble zastepuje kwiatami, a wszystko co sie da staram sie sortowac i chowac lub oddawac. Goraco polecam blog, kursy i grupe na fb, bo sa to skarbnice pomyslow, inspiracji i praktycznych wskazowek:) Na pewno ulatwiaja poukladanie sobie w glowie zasad Montessorri.

  • Justyna

    Do grupy dołączyłam za poleceniem mojej siostry, która urodziła mi w grudniu moją wymarzoną chrześnicę. Dzięki tej grupie wiem, jakie zabawki kupować dla mojej chrześnicy. Zanim kupię coś na prezent dla niej, zastanowię się trzy razy, czy dana zabawka jest dla niej odpowiednia. Teraz dobrze wiem, czym kierować się przy zakupie zabawek dla niej, ale również dla innych dzieci w rodzinie. Zamiast sięgać po plastikowe zabawki, które jedynie pięknie wyglądają i wydają mnóstwo dźwięków, ale nie są dla dziecka dobre, wolę zerknąć na grupę i znaleźć propozycje na zabawki drewniane i rozwijające, albo takie, które mogłabym wykonać sama. Za niecałe dwa miesiące roczek Ingulki, a ja dzięki jednemu zapytaniu na grupie mam mnóstwo pomysłów na prezent dla niej. Prezent, który nie zepsuje się po miesiącu, ale który przede wszystkim pomoże jej w rozwoju. Dzięki tej grupie wiem również, jak innymi sposobami wspomóc rozwój mojej chrześnicy, jak nauczyć jej samodzielności, jak rozwijać jej wyobraźnię, jak przystosować pokój do jej wielkości i potrzeb. Chociaż jestem w tym przypadku jedynie małą pomocą dla jej mamy, która doskonale radzi sobie ze wszystkim, w przyszłości wykorzystam tę wiedzę w wychowywaniu moich dzieci.

  • Dawid

    Oj, zmiany to zaszły 🙂 co chwilę jestem bombardowany informacjami. Narzeczona śledzi grupę Dom w stylu Montesorri i w skrócie o wszystkim mi opowiada i wymyśla (materac na podłodze 🙂 ), ale czego się nie zrobi dla dziecka (szczególnie, że jest to super pomysł). Chciałem kupić córeczce grające zabawki, ale słyszę ,nie,. Teraz to doceniam wiem, że nagle włączająca się zabawka nie obudzi mi dziecka, a ja nie będę słuchał wciąż tych ogłupiających zabawek, które niby mają wspomagać, a tylko denerwują mnie, a co dopiero dziecko. Minimalizm 🙂 to jest super (kobiety mają z tym problem). Nie potknę się, ani nie nadepnę na zabawkę jak to bywa u znajomych. Zabawki są wyszukane, a nie pierwsze lepsze wpadające w oko. Moja księżniczka jest jeszcze Mała, więc wszystko przede mną. Na pewno nie będę się nudził. W planach jest zrobienie kąciku do malowania, z książkami, krzesła do pomocy w kuchni (nie pamiętam nazwy). Ale ten piątek i polecanie książek :p narzeczona już nie może się zdecydować, która książkę kupić (chciałaby wszystkie).

  • Aleksandra Kałużna

    Gdyby nie Kukumag tu poznany
    dom nasz nie był by taki KOCHANY!
    Bez Grupy dzień wydaje się stracony..
    bo to zawsze mobilizator, by dom był odgracony 😀
    Z Montessori przygodę Wam zawdzięczamy
    i dzięki temu uśmiech szeroki zawsze mamy 😀
    Pomimo małych metraży w domu,
    nie śmiemy na nie skarżyć się już nikomu.
    I chociaż niedługo znowu więcej nas będzie..
    ja przecież wiem, że Waszą pomoc i wsparcie mogę mieć ZAWSZE na względzie <3
    Dlatego Kochane Dziewczyny.. każdej ślę uścisków Wam moc!
    Bo to co robicie ma ogromną WSZECHMOC!!!!!! <3 <3 <3

    Tak krótko podsumowałabym ile ciepła na serduchu mam za każdym razem kiedy patrzę na swój dom i myślę o naszej Grupie. Tyle zawdzięczam Waszej wiedzy i inspiracji!..

    Obecnie Hanula w grudniu 2017r skończy 2 latka. Jej kącik z początku ograniczał się do w sumie jednej całej ściany w naszej sypialni.. efekt PRZED (zanim do Was dołączyłam) i PO (już będąc w grupie) możecie obejrzeć na załączonych zdjęciach.
    Teraz biorę udział w III edycji kursu "Dom w stylu Montessori" bo fakt, że w kwietniu 2018r. po raz kolejny zostanę Mamą zmobilizował mnie jeszcze bardziej do przestudiowania naszych 43m2 pod skosami 😉
    Póki co wiem, że rodzice wyprowadzają się do salonu :))))))) (niestety…)
    Teraz przede mną zadanie by zaaranżować naszą dawną sypialnię na pokój 2 Pociech 😉 <3
    Nie mam obaw, bo wiem, że z Wami dam radę!!!

    Buźka dla wszystkich! i… DZIĘKUJĘ :* :* :*

    https://uploads.disquscdn.com/images/514363874af0eb4fcc53e0db24f274ef91a007fe0f04fa10e7327e5dbd5d6ef1.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/628b1a89a48dbb689d45d276fd2e340caa983a6c0789ebe7b598ff0cb0ecf3c0.jpg

  • Agatka Żmudzińska

    SPOKÓJ I MOTYWACJA. I za to dziękuję 🙂
    Dzięki Grupie odzyskałam spokój i poparcie dla mojego matczynego „wydaje mi się, że”…
    Priorytetami w naszej rodzicielskiej przygodzie od początku były SAMODZIELNOŚĆ i CIEKAWOŚĆ naszego Syna (skończył niedawno 2 lata). Od początku odrzucaliśmy koncepcję grająco-świecących zabawek, pstrokatej rzeczywistości, oglądania bajek i zabawy smartfonem czy tabletem – czuliśmy po prostu, że nam to nie pasuje. Wolimy czytać książki, robić zdjęcia, zbierać muszle i hodować ślimaki… Syn też wybrał swoje hobby – uwielbia klocki (kolorowe i plastikowe Lego Duplo 😉 ) i potrafi spędzić naprawdę godziny, konstruując coraz to wymyślniejsze pojazdy czy scenki rodzajowe.
    Choć metody pani Marii M. nie są do końca zbieżne z moimi pomysłami na zabawy, pozostają dla mnie kopalnią inspiracji i wskazówek oraz pewnym potwierdzeniem, że idziemy niezłą drogą. I motywacją, by z tej drogi nie zbaczać.
    Nasz dom nie jest w 100% zgodny z filozofią MM, ale po ostatnich pracach zainspirowanych Grupą udało się go nieco odgracić. A pokój, który przygotowaliśmy dla Syna jest bardzo funkcjonalny i szalenie nam się podoba – wszyscy uwielbiamy spędzać w nim czas, choć jest maleńki. No i udało nam się spełnić w nim kilka własnych dziecięcych marzeń 😉
    Dzięki Grupo, świetna robota! 🙂
    https://uploads.disquscdn.com/images/4fb889a4d55c2bdcaae08bf22c8bf162666fd88e3cbea7327c4b65805092e995.jpg

  • Patrycja Michalak

    Dołączyłam do grupy tuż przed drugą edycją kursu „Dom w stylu Montessori”. Początkowo zachwyciły mnie piękne zdjęcia przestrzeni dziecięcych oraz pomysły na aktywności ich. Oczarowana ‚skrolowałam’ grupę, później przyszła pora na zapoznanie się z pedagogiką Montessori. Jestem nauczycielem, co prawda tylko j. ang, ale takie podejście do dzieci jest mi bardzo bliskie. Przyjazna przestrzeń, przejrzyste otoczenie. Patrzenie na przestań wokół dziecka jego oczami odmieniło moje spojrzenie na życie. To brzmi sloganowo , ale to prawda. Kurs przewrócił nasze otoczenie do góry nogami. Zredukowaliśmy z mężem meble do minimum, przedmioty które były zbędne sprzedaliśmy/oddaliśmy. Odgracanie to ciężka robota! Ale satysfakcjonująca. Powiem więcej zaraziłam odgracaniem siostrę i bratową. Pokazałam im, że pieniądze leżą na półkach. Same były w szoku, że ze sprzedazy niepotrzebnych rzeczy mozna zebrac kilka stówek:) Kolejną rzeczą jest otaczenie się pięknem. Aktualnie trwa faza na ptaki. Uczymy się nazw i syn (1,5 r.) rozpoznaje gołebia, sowe, dzieciola, gila, sojke, sroke, kruka, wrone;) Ogladamy piekne, realistyczne zdjecia. Oczywiscie mamy girlande od Kasi. Grupa i pedagogika Montessori zmienia nie tylko przestrzeń w moim domu, ale najpierw w mojej głowie. Poszerza horyzonty. Upraszcza życie. Ostatnio była u nas moja mama i stwierdziła, że mam mieszanie takie dopasowane do dziecka. Uśmiechnełam się pod nosem:) Bo to prawda. Michał czuje się swobodnie, my dzięki temu również. Możemy odpoczywać gdy on sie bawi. Dziękuję za masę inspiracji i życzę kolejnych sukcesów:) Bo ta grupa, blog i sklep to ogromny sukces!

  • Jacusianka

    Wynajmujemy mieszkanie, wiwc z wiadomych względów nie mogę urządzić mieszkania tak jak bym chciała… Ale myślę, że dzięki grupie, a przede wszystkim kursie „Dom w stylu Montessori”, zmieniłam przede wszystkim swoje myślenie. Wiem, że moje dziecko będzie na tyle samodzielne i odważne, na ile mu pozwolę. Nauczyłam się podążać za nim i towarzyszyć mu. Każdego dnia uczę się od niego zachwytu nad światem. Dla mnie Montessori to nie tylko wygląd pomieszczeń, ale przede wszystkim bycie obok dziecka.
    Dziękuję Wam za tą zmianę!

  • Monika Noworol-Pigan

    Marcin 19 m-cy Michał 5 lat.
    Chłopcy zainspirowali mnie do odświeżenia szydełkowych umiejętności a koszyki genialnie sprawdzają się w zabawie.

  • Beata K-B

    Nasza historia jest dość młoda i nadal ją piszemy. Jako młoda mama dwóch żywiołowych chłopaków (3 latka i 6 miesięcy) najzwyczajniej w świecie nie ogarniałam. Przeprowadziliśmy się do Niemiec. Nowe miejsce, duże mieszkanie i wiele miejsca dla dzieci. Miało być super, bo przecież teraz to już na pewno ogarnę wszystko na tip top. Miało być, ale nie było. Mój synek wolał komputer od zabawy ze mną, swój pokój omijał jakby miał go połknąć i już nigdy nie wypościć, cały wieczór sprzątałam tylko po to żeby następnego dnia zobaczyć jaki mam burdel w domu. Na dodatek Jaś nie chciał mówić, a ma już 3 latka. Więc panika, latanie po lekarzach, konsultacje przez Internet i załamka, bo nie dość, że matko nie ogarniasz to jeszcze dziecko nie chce z tobą gadać.
    Na jednym z forum rodzicielskich ktoś wspomniał o metodzie Montessori. No to sprawdzam co też to Montecośtam jest i tak trafiłam na blog kukumag i naszą kochaną grupę. Dziś jesteśmy w trakcie kursu, a ja mam cel i widzę, że synek, którego wcześniej traktowałam jak ułomnego jest przeszczęśliwy, bo w końcu nie stoi na uboczu i rozwija swoją samodzielność. Chętniej przebywa w swoim pokoju, sam zjada posiłki, przebiera się i pomaga mi w obowiązkach domowych. Zdjęłam farby z szafy i pochowałam plastikowe miski i talerze. W końcu tworzenie sprawia nam radość a Jaś z dumą korzysta z takiej samej zastawy jak my. Udało mi się nawet oczyścić pokój dla młodszego synka, który do tej pory robił za składzik.
    Dziękuję Kasiu i cała grupo za to, że pokazaliście mi jak odpowiedzialne i samodzielne potrafi być moje dziecko jeśli tylko dam mu szansę, a ja sama w końcu uwalniam się od przedmiotów, które tak bardzo mnie i moją rodzinę przytłaczały. Dzisiaj razem upiekliśmy chleb i zrobiliśmy śniadanie dla taty 🙂
    https://uploads.disquscdn.com/images/8fb03f1416805dc7e599c90f6b536a1d721c0d584c30cf1018df923c9e6651ea.jpg
    Pokój młodszego synka vel składzik przed.
    https://uploads.disquscdn.com/images/1686d049fe9a506bd8441a0a4e9ea53c1fda8427fd3177f9104684c17d06ef1e.jpg
    Pokój synka po akcji odgracanie. W końcu widzę podłogę 🙂
    https://uploads.disquscdn.com/images/4a484a52e5dabf3866cd6063ec904bfc705f77f8725089c80eb38daf76f0e3f4.jpg
    Pokój starszaka po pozbyciu się „klamotów”. Gdyby nie wsparcie i inspiracje z grupy to w życiu bym tego nie ogarnęła 🙂

  • Dorota Kozłowska

    Zmiana?! To sens naszego teraz życia. Zostając rodzicem daje mega kopa nieskończenie wielkiej odpowiedzialności za mała istotę. To naszymi oczami poznaje ten ogromny świat. Jako pierwsza zaczęłam poznawać cała ideę już w ciąży, jak mąż wracał z pracy zasypywalam go informacjami. Mąż „drwal”z krwi i kości początkowo podchodził sceptycznie, w końcu tak ukształtowane ideały wychowania dziecka jak łóżeczko, wózek itp. wpajane przez społeczeństwo jakoo największe dobro…a tu ja chusty, nosidla, materac ba! Spanie z rodzicem ale przełamał się dla nas! I wszystkim wpaja by podążać za dzieckiem! by wspierać fazy wrażliwe tak tak moje 170 cm, z broda ala mikołaj 😉 takie prawidła prawi pokazując synka jako dowód że warto zmienić schematy utarte mega niesłusznie w naszych głowach! Pozdrawiamy wszystkich gotowych stawić czoła najbliższym bo to od nich najwięcej slyszymy że” no uważamy że to…,ale Wy róbcie jak uważacie ” słuchajcie serca i dziecka. Rodzice Tymka – Dorota i Sławek

  • Aneta Sówka

    Grupa nasza, kiedyś kameralna ma już rok,
    to,że do niej dołączyłam to był genialny krok.
    Teraz ma tylu aktywnych użytkowników i w każdym domu zmieniła domowników.
    Powiem Wam jak to u nas było, co takiego dokładnie się wydarzyło.
    Myśląc o grupie, blogu i warsztatach,
    wspominamten czas, jakbym mówiła o paru latach.
    Całkowicie dużo w naszym domu się zmieniło,
    naszegniazdko w bardziej przestronne i przytulne się przekształciło.
    I niezawsze było tak optymistycznie,
    Bo odgracane worki były wprost gigantyczne.

    Czytając wpisy na grupie o Pedagogice Montessori,
    odkurzyłam swoje notatki ze studiów, które już dawno przeszły do historii.
    Owszem, wiedzę to ja o Montessori posiadałam,
    tylko jakoś w praktyce do swojego dziecka jeszcze jej nie stosowałam.

    Najpierw wpisy na grupie, o diametralnych zmianach innych obserwowałam,
    a dopiero potem samą siebie do zmian przestrzeni nakłaniałam.
    Kluczem do sukcesu było krytyczne każdego kąta w domu przeanalizowanie,
    a nie było to wcale takie łatwe zadanie.
    I wtedy tak na te wszystkie meble Tymka z dołu spojrzałam,
    szczerze, to trochę za głowę się złapałam.
    Bo pokój całkiem fajny i stylowy,
    ale co z tego jak tylko do użytku rodziców gotowy?
    Wtedy zachęcona,
    do wielkiej metamorfozy byłam już gotowa.

    W poniedziałki odgracać zaczęłam dziarsko,
    pokój od razu zaczął lepiej wyglądać wnętrzarsko.
    Pierwsze co, łóżeczko dziecięce, ze szczebelkami wywaliłam,
    a na miejscu, w pokoju brzdąca materac umieściłam.
    Potrzebnego miejsca nagle sporo powstało,
    a wnętrze coraz bardziej do potrzeb dziecka się dostosowało.
    Przy oknie w pokoju zawisły półeczki,
    które do dzisiaj mieszczą ciekawe książeczki.
    Jest to tak zwana strefa do czytania,
    choć jak kto woli, w pewnym wieku tylko do obrazków oglądania.
    Naprzeciwko Tymek ma kącik plastyczny,
    gdzie może rozwijać swój tworzący się zmysł artystyczny.
    Ma w nim do dyspozycji wszystkie swoje plastyczne przybory,
    i dzięki temu sam co do swoich zajęć dokonuje wybory.
    Bo „dom w stylu Montessori” właśnie na tym polega,
    że nic co zbędne nam w szafkach nie zalega.
    To co potrzebne jest przez dziecko stale używane,
    a domowe wnętrze jest do niego dostosowane.

    Dalej, zmiany pod wpływem grypy pchnęły mnie do łazienki,
    a tam do modyfikacji potencjał mam wielki.
    Dla synka stojący już bidet jako jego kranik przeznaczyłam
    i do jego półeczki z przyborami, ręcznikiem szybko się przyzwyczaiłam.
    Od tego czasu razem jednocześnie rączki, ząbki przemywamy
    i wcale przy tym sobie stukającymi łokciami nie przeszkadzamy.

    Chcecie pewnie wiedzieć co następne w naszej metamorfozie było.
    Dalej nas życie praktyczne, jak to życie ..do kuchni doprowadziło.
    Szybko dość zrozumiałam,
    że ja do karmienia dla Tymusia innego krzesła potrzebowałam.
    Chciałam by synek sam do krzesełka na posiłek wchodził,
    i w tym nasz wymarzony Tripp Trapp dogodził.
    Synek ma też w kuchni swoją szafkę,
    a tam trzyma swoją mini zastawkę.
    Gdy on wyciąga te swoje naczynia,
    dla mnie chwila na posiłek dopiero się zaczyna.
    Wszystko jest już na stole gdy jest jedzenia pora,
    a ja mam więcej czasu, by spełnić kulinarne zachcianki małego głodomora.
    On też mi w kulinarnych poczynaniach ochoczo asystuje,
    aja dzięki podestowi pomocnika kuchennego zyskuję.

    Następnie w naszym domu salon mieścimy,
    to tam gdzie zazwyczaj zdziwionych naszym Montessori gości gościmy.
    Tam przede wszystkim stoi regał z półkami,
    minimalistycznie wypełniony pomocami i drewnianymi zabawkami.
    W każdej przegródce leży na tacy pomoc dobrana do cynka celowo,
    Odpowiadającajego aktualnym potrzebom i umiejętnościom wzorowo.
    Tymek oczywiście przy tym regale wykazuje się samoobsługą,
    a to jest z pewnością genialnej metody Montessori zasługą.

    Zmierzając już do końca zmian zapisu,
    po dokonaniu naszego domu zarysu..
    Nadmienię, że na przedpokoju stoi cube chair i to wcale nie dla mojego kaprysu.
    Tam synek doskonali umiejętność własnego ubioru,
    a ja nie mam co do tego już wyboru.
    Szafkę z ubraniami wykonane przeze mnie piktogramy ozdabiają,
    a Tymkowi (i jego tacie) bardzo wybory „co ubrać?” ułatwiają.

    Podsumowując, w naszej przestrzeni dzięki grupie wiele zmieniłam,
    Dzięki kursowi Kasi planować rozmieszczenie stref w domu się nauczyłam.
    Parę pomocy – zabawek w dzień tworzenia, kreatywnie sama Tymkowi stworzyłam.
    Nasze dziecko na tych zmianach zdecydowanie zyskało,
    mimo tego, że wyrzucenia plastykowych zabawek zaznało.
    Zmieniło się też nasze podejście do rodzicielstwa,
    aby jak najbardziej angażować do wspólnych czynności nasze, kochane maleństwa.
    Przy okazji mama zawarła ciekawe znajomości,
    które nawet do dzisiaj inspirują ją do działania w niedalekiej przyszłości.
    Ponieważ zmiany to sprawa zawsze bez końca,
    bo w domu praca, czy to w małych czy w dużych sprawach, jest zawsze paląca.
    Myślę więc, że ta metamorfoza domu nigdy się nie zatrzyma,
    a na pewno nie kiedy ja i inni na grupie tak wiele inspiracji otrzymam.
    Wszystkim tworzącym grupę „dom w stylu Montessori” teraz bardzo dziękuję,
    że dzięki Wam swoje dziecko Montessoriańsko edukuję.
    Pozdrawiam Was przy tej okazji bardzo serdecznie,
    i mam nadzieję, że dalej będziemy jako grupa działać wiecznie!
    Aneta Sówka mama Tymka 21 miesięcy.

  • Basia Szatanik

    Syna ma obecnie 14m, metodą Montessori zaczęłam się interesowac juz w ciąży ale to grupy takie jak te, pokazaly mi, jak wprowadzać w życie wytyczne z książek. Franek ma swoje kąciki w salonie, gdzie spedzamy razem czas. Nie są to rozwiązania idealne, ale staramy się zachować podstawowe funkcje, które mają byc spelnione. Nie ma swojej polki na książki ale jego ‚literatura’ jest odpowiednio wyeksponowana; kącik relaksu to moja ciążowa poducha i koce i ku mojemu zdziwieniu teraz wszyscy troje w nim zalegamy; zabawki ma poustawiane pod naszą ławą, nie mamy miejsca na osobny regal ale chyba go nawet nie potrzebuje 😉
    Grupa jest przydatna bo przypominania, co jest ważne we współistnieniu z dzieckiem i nie pozwala poddać się rutynie 🙂 https://uploads.disquscdn.com/images/1ae9e8b0c6082df0bf6c0ebf74d32c198b104815d59ace35b795936dbb00d75e.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/819c292bb6b7b7b2cc6d2199cd8de99f9919deb9dd8006749c85a4bb91232172.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/35caba7bade75c412206c3de9833997052baf215573228b1e8f8bdda4d391f25.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/f51820b748a8b946c5e8a2464f1c35461d82697af442351e78952dbe5a354fa5.jpg

  • kasia s

    Nie lubię fejsbuka i nigdy nie lubiłam. Ale od
    roku jestem dość często =), a to dlatego, że odwiedzam przede wszystkim jedno
    miejsce, tam gdzie ” te wszystkie baby chyba nie gotują, nie śpią, nie
    usypiają dzieci, tylko szukają, tworzą, przemeblowują, sprzątają, bawią
    się z dziećmi, a ponadto ciągle się dokształcają w pedagogice Montessori i mają tyle talentów,
    że po co w ogóle sklepy jak wszystko można DIY?!” WOW! No to ja też tak
    chcę =) I tak się stało:
    – buty? Po co 15 par, jak nawet w 4 nie chodzę?
    – grające zabawki, które same się włączają upakowane w szafie? ach to dlatego moje dziecko było przestymulowane!
    – wszechobecny przy dzieciach tandetny plastik? Jak cudownie, że można zastąpić go drewnem i innymi naturalnymi surowcami!

    Dziękuję
    przede wszystkim Kasiu ale i Grupo za kopa w tyłek i zmianę myślenia!
    Montessori uwolniło moje dziecko od zabawek i nudy, a mnie od bałaganu w domu i w głowie =) Największym hitem u
    nas jest jednak KITCHEN HELPER! Mamy dwa: jeden w kuchni, drugi w
    łazience. Mój 2,5 letni Syn najwięcej czasu bawi się właśnie nimi =)
    Ciągle zmieniają przeznaczenie, mogą być samochodami, mąkowozami,
    śmieciarkami, czy szambiarami. Można nimi jeździć (dosłownie i w
    przenośni), holować jeden drugiego, odwieźć do mechanika, naprawić
    narzędziami, bo ciągle się przecież psują =) a nawet można na nich robić
    akrobacje;) A ja tylko patrzę i podziwiam kreatywność i wyobraźnię
    mojego Syna, która pewnie byłaby jednak uboższa, gdyby nie „Gropowe
    inspiracje” =). DZIĘKUJĘ!

  • Aneta Olszewska

    Witam. Ja do grupy dołączyłam stosunkowo niedawno i dopiero zaczynam zmiany w naszym życiu. W lipcu urodziła się nasza druga córeczka (druga ma 5 lat) a trzecie dziecko (syn – 10 lat) i to właśnie wtedy zainteresowana metodą MM trafiłam na grupę Dom w stylu Montessori. Był to strzał w dziesiątkę! Od tej chwili zgłębiam wiedzę dotyczącą metody, czytam posty na grupie i blog Kasi a przede wszystkim wcielam zdobytą wiedzę w naszym życiu. Szkoda że dopiero przy trzecim dziecku, ale jak to mówią lepiej późno niż wcale. Najłatwiej z najmłodszą córką bo tu już od urodzenia staram się podążać za nią, dobierać zabawki (na które dopiero nadchodzi czas) tak aby jej nie przebodźcować, a wspierać rozwój. Również przy okazji starszej córki chcę przy okazji świąt i urodzin (grudniowa dziewczyna) postawić na pomoce w stylu MM. Pozbyliśmy się już dużo zabawek (części niekompletnych lub które zaległy w pudle), przestrzeń w pokoju córki staram się zmieniać tak aby czuła się tam dobrze i miała dostęp do swoich rzeczy. Najciężej z synem, bo on swoje lata ma, a w grupie najwięcej info z propozycjami dla najmłodszych. Ale zmiany zachodzące w naszej przestrzeni mają również pozytywny wpływ na niego. Jeszcze dużo zmian przed nami, ale powolutku widać efekty i to bardzo cieszy. Spędzamy więcej czasu na wspólnych zajęciach. Dom staje się bardziej przyjazny i dostosowany do potrzeb naszych i dzieci. Dziękuję dziewczyny za grupę i to co nam dajecie. Życzę wytrwałości w dalszym jej prowadzeniu. Jesteście najlepsze w tym co robicie! Powodzenia.

  • Małgorzata Lewińska

    BABCIA GOSIA CÓRCE LINK DO GRUPY MONTESORRI WYSŁAŁA…
    Po cyberprzestrzeni buszowałam.
    Na blog Kasi zawędrowałam.
    Poczytałam i grupę Montesorri wyszperałam.
    I do córki link wysłałam.
    ref. Zabawa, zabawa, zabawa trwa.
    Co będzie przeżywać babcia
    gdy link do grupy Montesorri córce da.
    SMS – „Jutro nie odbieram telefonów – i to Twoja wina.
    Kurs u Kasi on line się zaczyna.
    A odgruzowywanie to też nie jedna chwila.”
    Zaimponowała mi moja dziewczyna.
    ref. Nauka, nauka, nauka trwa.
    Umie wciąż się uczyć Blanka
    A od niej nauczę się i ja.
    Już plan pokoju dziecinnego córka ma.
    Pierwsza moja myśl….coś „ubogo”- może pomóc jakoś się da.
    Upsss …doczytałam – przestrzeń i minimalizm
    O to toczy się gra.
    ref. Nauka, nauka, nauka trwa.
    I babcia też się musi uczyć
    gdy link do grupy Montesorri córce da.
    Na niskiej komódce fronty książeczek wzrok przyciągają.
    Realne obrazki rzeczywistość odzwierciedlają.
    I choć dawniej myślałam, że mało zabawek to bieda.
    Dziś wiem – w danej chwili więcej nie trzeba.
    Ref. Nauka, nauka, nauka trwa.
    I babcia też się musi uczyć
    gdy link do grupy Montesorri córce da.
    Gniewko po książeczkę sięgnąć próbuje.
    Myśli nad wyborem
    Biegnę pomóc – i szybko stopuję.
    Bo tyle razy Blanka powtarzała
    „Pozwól mu zrobić to samemu” – do głowy wbijała.
    ref. Nauka, nauka, nauka trwa.
    I babcia też się musi uczyć
    gdy link do grupy Montesorri córce da.
    Już wszystkich w rodzinie informuję.
    Że u Blanki w domku drewno króluje.
    I zabawki tańczące, śpiewające, grające tam nie pasują.
    Moje stare na strychu też lądują .
    ref. Uzależnienie – „Montesorriholizm” trwa.
    I córka „Montesorriholizm” też już ma.
    Odgruzowywanie mych szaf i przestrzeni trwa
    W moim domku już oddychać się da.
    Już mi „plastyk’ nawet w kuchni wszystko szpeci.
    Montessori ma wpływ nie tylko na wychowanie dzieci.
    ref. Uzależnienie- mój „Montesorriholizm” trwa.
    I moja córka „Montesorriholizm” też już ma.
    Jedzenie na przyjazd dzieci przygotowuję.
    Ale to Gniewko co i ile zje decyduje,
    Siedzi i sam paluszkami do buźki „ładuje”.
    Długo to trwało – ale już to akceptuję.
    ref. Nauka, nauka, nauka trwa.
    I babcia też się musi uczyć
    gdy link do grupy Montesorri córce da.
    Na sabatach czarownic koleżanki narzekają
    Że córki na grające zabawki wybrzydzają,
    przez BLW podłogę zaśmiecają
    i „nowomodne” metody mają.
    Tłumaczę – pozwólcie im wychowywać dzieci jak chcą.
    Nie chcesz pomagać, to nie przeszkadzaj.
    Tak dobrze to perswadowałam
    Że sama też zrozumiałam.
    ref. Uzależnienie – „Montesorriholizm” trwa.
    Zmienił się mój domek
    Zmienia się „MOJE WNĘTRZE”.
    Zmieniam się i ja.
    Bo
    Metoda Montesorri zmusza do myślenia
    I zdrowy rozsądek wychodzi z uśpienia
    Bo chociaż nauka i technika świat zmienia
    MM promuje i minimalizm i indywidualizm
    – rzecz w „świecie dobrobytu” nie do przecenienia
    Ref.
    Uzależnienie – „Montesorriholizm” trwa.
    Zmieniłam się (tak twierdzi mąż !) cała JA.

    Babcia Gosia – szczęśliwa 16–nastka (czytaj od tyłu)
    Babcia 10-miesięcznego Gniewka

  • Natalia Kraśniewska

    Odkąd obserwuje grupę zaczęłam wprowadzać zmiany w naszym mieszkaniu. Od miesiąca mamy własnościowe gdzie córeczka ma własny pokoik, z którego jestem bardzo zadowolona. Goście którzy przychodzą są zaskoczeni jak nasza Julka grzecznie po sobie sprząta, układa książeczki na półeczkę czy odwiesza kurteczkę na miejsce. To przecież niemożliwe ona ma dopiero 1.5 roku 😉 a jednak. Pamiętam jak dziś jak teście się ze mnie śmiali że napewno będę miała zabawki w całym mieszkaniu a już na pewno w salonie a tu zdziwko jak wpadają. Jestem mega dumna. Wszystkie zabawki są ułożone na półeczki, kącik do czytania zawsze był ulubionym miejscem naszego szkraba tam przynosi swoją lalkę której pokazuje książeczki. Na stoliczku zawsze jest kartka papieru i kredki, a jak trzeba ładnie układamy w kąciku i łowimy rybki 😀 mam nadzieję, że wystarczająco obrazowo opisałam 🙂 bo nie mogę wstawić drugiej części pokoju :/
    https:// uploads.disquscdn.com/images/bc1edc13237271151162af9cd1e72cffcd09da4d79183779296b03367422c9aa.jpg

  • Ania Szczesniak

    Na początku – tak ja to w wielu wielkich historiach bywa – był CHAOS. Grzechotki, gryzaki i maskotki wyskakiwały z każdego miejsca, a najbardziej upodobały sobie podłogę. Codzienny rytuał: podnieś i wrzuć do koszana zabawki, podnieś i wrzuć, podnieś itp. itd. 😉
    Potem zdarza się przypadek. W skrzynce mailowej pomiędzy całą masą spamu wyławiasz
    informację o kursie „Pokój dziecka w stylu Montessori”. Kiedy jesteś mamą uroczego acz hiperaktywnego
    Malucha, myślisz sobie, że ostatnią rzeczą na jaką masz czas to siedzenie przed kompem i zgłębianie tajnikówarchitektury wnętrz. Bo równie dobrze mogłabyś czytać o uprawie winorośli w południowej Alzacji. Ale co tam, no risk no fun. Odpalasz filmiki i słuchasz o odgracaniu. Kątem oka widzisz jak szacowny małżonek przystaje i ze szczególną uwagą słucha „Zacznij od wyrzucania”. Chyba ma nadzieję, że ktoś lub coś poskromi Twojego wewnętrznego chomika. Wyraża zainteresowanie i teraz już wpadliście jak śliwka w kompot kuku mag, Grupa na fb, II edycja kursu dom w stylu Montessori(roboczo nazywam to preludium do zmian), ale po kolei:

    Poniedziałek: dzień odgracania.
    Ze zdziwieniem odkrywasz, że możesz żyć bez 4 worów starychciuchów i stosów maskotek. Co więcej, czujesz, że jest Ci o te kilka worówlżej, nie musisz się martwić „gdzie to się wszystko pomieści” i czy masz
    wystarczająco dużo szuflad. Eureka. Pierwsza zmiana: więcej przestrzeni. W domu. I w głowie.

    Wtorek
    Pokoje/Przestrzenie dzieci
    Dokonujesz wizji lokalnej w pokoju dziecka i widzisz, że jest nad czym pracować. Zaczynasz od małych wielkich rzeczy, regał z Ikei stawiasz w pozycji horyzontalnej, zabawki selekcjonujesz i eksponujesz tylko
    kilka ulubionych. Po ok. 2 tygodniach zauważasz pierwsze zmiany. Maluch z brakuamunicji nie rozrzuca już wszystkiego po podłodze. Ty oszczędzasz czas, siły i energię życiową nie musząc już sprzątać 1000 razy dziennie (nie dotyczy BLW i kuchni ;)). Idziesz za ciosem i ustawiasz kącik czytelniczy, wystawiasz kilka ulubionychksiążek. Po roku serce pęka Ci z dumy kiedy słyszysz „Mama prosie czitać”. Zmiana numer dwa: mniej znaczy więcej. A z minuty na minutę zyskujesz coraz to więcej skupienia i koncentracji Malucha. A to bezcenne.

    Środa
    Dzień tworzenia. U nas to dzień tworzenia i wymyślania różnych wspólnych aktywności. Maluch najchętniej przebywa w doborowym towarzystwie czyli z Mamą i Tatą, jeszcze ciężko zająć mu się samemu sobą. Jako
    Mama takiego aktywnego Gościa szukasz w Internetach inspiracji, natchnienia oraz gwiazdki z nieba. Potem spada na Ciebie olśnienie pod tytułem: podążaj zadzieckiem. Tylko tyle i aż tyle. Niby banał ale jest to tak naprawdę najważniejsza zmiana jaka zachodzi w Twoim domu. Zmiana w Twoim podejściu i
    myśleniu. Nie wertujesz już Internetów w poszukiwaniu wszystkiego. Ograniczasz marnotrawstwo czasu. Przeprowadzasz odgracanie, tylko nieco na innym poziomie. I dociera do Ciebie jak czasem niewiele potrzebujesz, żeby za tymi potrzebami dziecka nadążać.

    Czwartek
    Dzień półek. Zauważasz, że te tacki na półkach to mają nawet sens 🙂 Co jakiś czas przeprowadzasz zmiany i eksponujesz inne pomoce. Dziecko jest jakby spokojniejsze. Mniejsza ilość zabawek wcale go nie zniechęca, wręcz przeciwnie, łatwiej mu znaleźć to, czym chciałby się zająć. A ty czujesz mniejsze przebodźcowanie. To też bardzo przyjazna-matce-zmiana.

    Piątek.
    Dzień książek. Pewnego dnia przychodzi do Ciebie szacowny małżonek i stwierdza sam z siebie: Kup jakieś książki o budowie. Ale z ludzmi! Zadnych zwierzątek w koparkach! Bo jeszcze potem Młody będzie myślał, że to zwierzątka budują autostradę!!! Oho, zmiana zatacza szersze kręgi! J

    Sobota
    Dzień zabaw ruchowych. Eksplorujesz świat na nowo z Małym Odkrywcą. I podążasz. Za dzieckiem. I za tymi wszystkimi zmianami 🙂
    Kurtyna
    Pozdrawiamy – Ania i Maciek (lat prawie 2)

  • Kasia Rola

    Zmian jest wiele
    wszystkie na plus,
    chcesz w domu mieć porządek
    to zapisz się już !
    koszyczki pełniutkie
    kredeczki w kubeczkach
    wiec zawsze czyściutko na naszych pułeczkach
    i kto by przypuszczał ,
    że tak też się da !
    uwierz wystarczy systematyczność
    i wszystko jest jak trza 😉
    córeczka ma swój pokój,
    sypialnia jest nasza – podział przestrzeni jest pierwsza klasa 🙂
    https://uploads.disquscdn.com/images/43fd143a1059d67e5272804f449e4f566f0b66bc2434a2e516e697b193b5c397.jpg

    • Kasia Rola

      mama 2 letniej Michalinki 🙂

  • Dorota Widerska

    Co zmieniło się w naszym domu? Niemalże wszystko;). Największą zmianą była zmiana myślenia i wiara w to, jak wiele moje dziewczynki mogą zrobić samodzielnie. A ja chcę im to umożliwić. Dołączam fotki, które bardzo lubię za te emocje…

  • Sandra Walecka

    Jako, że daleko mi do malarza, śpiewaka i aktora, postanowiłam podzielić się przemyśleniami w formie pisemnej – dusza pisarska zdecydowanie jest bardziej znośna. 😉 Fajnie móc być częścią Was! 🙂

    https://uploads.disquscdn.com/images/012b47cb6b3e152241891f5f7b24918c110791363d3adc2edceddcd2f277fad3.png
    https://uploads.disquscdn.com/images/d5f96c5df49d68e1043107850bdbde71362f272ef3f3c4793da62841d9e9ac12.png

  • Katarzyna Wagner
  • Ania Deja

    Zamiast bałaganu – mamy porządek, zamiast pierdyliona nadpsutych chinskowrzeszczącoprzemieszczjącychsię zabawek – mamy kilka ulubionych, a zamiast zdezorientowanego 2,5latka mamy dość samodzielnego prawie trzylatka, który potrafi sam się bawić, a to wszystko w czasie kiedy zamiast jednego dziecka mamy dwoje 🙂

  • Magdalena Wasińska-Sipa

    Hej!
    Poniżej graficzna prezentacja jakie zmiany zaszły u nas 🙂
    Pozdrawiamy!
    Magda, Wojtek i Asia (14msc)

    https://uploads.disquscdn.com/images/d48959ad23f66487a6940e0ea9ded3abcb873a5d058b84c83bd85f844074c457.jpg

  • Ola

    Tak dużo się zmieniło, ze nie wiem od czego zacząć! Przede wszystkim od momentu kiedy dołączyłam do grupy mamy porządek w całym domu, a zwłaszcza w salonie, gdzie czas spędzamy wszyscy: Tosia 2 lata, mąż, ja i od 2 tygodni Kostek. Zlikwidowaliśmy kosz na zabawki i większą jego zawartość 😉 to zmiana widoczna gołym okiem, ale są też zmiany w naszym postrzeganiu świata, zwłaszcza dziecka.
    Dobrym przykładem jest
    zdziwienie rodziny i przyjaciół gdy jesteśmy z córka w restauracji i każde z nas je posiłek samodzielnie ze swojego talerza! Nie biegamy za dzieckiem z widelcem, Tosia umie sama zjeść i wypić. Potrafi bo jej to umożliwiliśmy, a umożliwiliśmy bo ja pewnego dnia dołączyłam do grupy!
    Samodzielne dziecko, nakrywa do stołu, pomaga w kuchni. kitchen helper, który zrobił dziadek Jacek na podstawie opisów z grupy jest niezastąpiony w kuchni! Wszystko w kuchni robimy razem, pozwala to nie tylko szybko zrobić obiad, ale przede wszystkim wspólnie spędzamy czas. Nie ukrywam, że jestem dumna jak Tosia rozróżnia mąkę od bułki tartej, podaje przyprawy, wie jakie warzywa się dodaje do rosołu i mówi do babci: babciu ty nie masz helpera, gdzie jest podnóżek bo chcę ci pomóc 🙂 Gdyby nie grupa, pewnie nie smażyłabym z tak małym dzieckiem naleśników, ani nie pozwoliłabym jej nakrywać do stołu, bo przecież może zbić talerz.
    Tak samo jest ze sprzątaniem, praniem czy toaletą. Wszystko jesteś pewnego czasu dostępne dla dziecka. Wieszak na ubrania czy podstawka żeby dosięgnąć do umywalki. Nie zapomnę chyba nigdy sytuacji gdy przyszli do nas znajomi i zrobiłam z córka tartę z borówkami, pobrudziła sobie ręce i mówi: mamuciu Tosia ma brudne ręce, trzeba umyć. Ja na to: dobrze to umyj. Ona wstaje idzie do łazienki, odkręca wodę, myje ręce, wyciera i wraca do stołu. Miny znajomych bezcenne.
    czytając posty na grupie z dnia na dzień zmieniłam swoje podejście i na efekty nie trzeba było długo czekać!
    mamy od niedawna polecany futon! Rewelacja! Tosia śpi w swoim pokoju, jak się obudzi to schodzi z materaca, jest bezpiecznie i wygodnie.
    Dzięki grupie mamy też piękny kącik plastyczny, zrobiłyśmy kącik jesienny z kasztanami, jarzębiną, zdjęciami grzybów, gramy w jesienne memory czy układamy karty!
    A ukochana biblioteczka Tosi z netto też dzięki informacji na grupie!
    Polecane książki, zabawki odpowiednie dla wieku, mniej kiczu i przestrzeń od razu robi się piękniejsza i przyjazna dla wszystkich domowników.
    Teraz tez mamy przestrzeń odpowiednio przygotowaną dla Kostka. Ma swoje miejsce, mobile czekają na swoją kolej.
    Dzięki grupie życie z małymi dziećmi stało się łatwiejsze, ja mam więcej czasu dla siebie, bo Tosia mając porządek i mniej zabawek potrafi się sama bawić. Odkąd pojawił się kostek czytamy książeczki podczas karmienia, a jak śpi to razem sprzątany albo szykujemy posiłek. I jak ktoś by mi powiedział jakiś czas temu, że z dwuletnim dzieckiem i noworodkiem będę miała czas na kąpiel, herbatę i książkę pod kocem czy czas dla męża, nie uwierzyłabym. Dzięki grupie uporządkowaliśmy nasz dom, dostosowaliśmy go do najmłodszych i dzięki temu jesteśmy szczęśliwsi, spokojniejsi i mniej zmęczeni.

  • Natalia Bartkowiak

    Tylko dostosowaliśmy przestrzeń do dzieci, ale zyskaliśmy coś o wiele większego. Często obserwuje moje dzieci kiedy coś robią, są skupione, zadowolone z siebie, czasem się denerwują, kiedy coś im nie wychodzi. Są samodzielne, są dla mnie bardziej osobowe. Tak naprawdę zyskaliśmy przestrzeń do rozwoju, budowania relacji, zabawy, bycia razem. Wystarczył materac, niskie haczyki, podest, niski regał, dostępne zabawki, książki i dużo otwartości 😀

  • Po krótkich rozważaniach na temat zmian mam kilka wniosków 🙂 1- mamy więcej czasu dla siebie 2- jesteśmy spokojniejsi 3- ja piję częściej ciepłą kawę 😀 4- a dzieci są szczęśliwe <3

  • Aleksandra Sz

    przypomina mi się rozmowa jak to się zaczęło….

    1) Co Ty robisz?
    2) wiesz, czytam grupe na fb….
    1) A co czytasz?
    2) o Montessori
    1) co takiego?
    2) MONTESSORI-
    1) nie wiem co to…
    2) ja tez nie wiedziałam… i ciesze się, że wiem …
    (M- monumentanie znienawidziłam nasz bałagan i wieczne sprzątanie, brak czasu i spokoju, chaosu, stosu niepotrzebnych gratów, więc czytałam, z pokorą przyjmowałam naukę i znalazłam fajna grupe 🙂 wiec
    O- odgruzowuje nasz dom, ogarniam transport żeby to oddać może ktoś potrzebuje
    N- Nie chce się o to już kółucić
    T- Tlen poproszę i Takiego silnego pomocnika
    E- era braku czasu przejdzie do historii
    S- spokój…. mieć wewnętrzny spokój, jak ja tego potrzebuje
    S- samodzielne dzieci,
    O- odkrywające to co ważne dla nich
    R- robię to dla nas, choć mam nadzieje że zrobimy to razem
    I- Inne życie…

    1) tzn wyrzucasz te wszystkie zabawki, gary, kombiwary… bo tak będzie dla Nas lepiej 🙂
    hmmm … i nie będziesz mi kazała jeść samych zdrowych kiełków…..

    i sie zaczeło i trwa….
    moje dziewczyny (2,5 i 6) odkryły tyle siebie w sobie, w tym zamiłowanie do wszelkich akrobacji, gotowania… że nasze życie stanęło na głowie 🙂
    Pozdrawiam

  • Maria

    Ja miałam to szczęście, że o metodzie M. Montessori dowiedziałam się na dłuuugo przed urodzeniem mojej córki, sporo czasu spędziłam też na grupie „Dom w stylu Montessori” zanim mała przyszła na świat. Dzięki temu miałam czas na to, aby oswoić rodzinę z tematem dlaczego nie chcemy pluszaków, grających zabawek, tandetnego plastiku. Córka ma 4 miesiące i udało nam się uniknąć stosu pluszaków (dostaliśmy kilka od dalszych znajomych, ale mieliśmy szczęście trafić na takie które naprawdę ciekawią córkę i są estetyczne). Teraz jesteśmy na etapie kupowania własnego kąta i wiem, że znajdziemy w nim miejsce na rozwój córki – własną toaletę, miejsce w kuchni, obniżone włączniki światła. Jej pokój będzie stonowany, wszystkie elementy będą na poziomie jej wzroku. Zamierzamy kupić futon, aby sama mogła wchodzić i wychodzić z łóżka. Ale zmiany wpłynęły też na mnie i na męża – ograniczyliśmy używanie przez nas elektroniki, jesteśmy bardziej świadomi potrzeb córki. Także niezależnie od tego czy wygram, czy nie, jestem bardzo wdzięczna Tobie Kasiu i wszystkim osobom, które wspierają merytorycznie na naszej grupie – jesteście ogromną pomocą i skarbnicą wiedzy!

  • Gonia Jelińska

    Dla mnie największą zmianą była ulga psychiczna 😉 przestałam słuchać co kto komu kupuje jakie zabawki nowości itp. Intuicyjnie czułam, że dziecko bardziej potrzebuje swobody w poznawaniu swiata, poczucia bezpieczeństwa niż grająco świecących cudaków. Nie mam już wyrzutów sumienia, że nie kupuję dziecku tony zabawek ale ciesze sie z każdej chwili spędzonej wspólnie <3 Dziękuję

  • Ania Doliszna

    Po krótkich rozważaniach na temat zmian mam kilka wniosków 🙂 1- mamy więcej czasu dla siebie 2- jesteśmy spokojniejsi 3- ja piję częściej ciepłą kawę (jupi!) 4- a dzieci są szczęśliwe <3 (dzieci 4 i 5lat)

    https://uploads.disquscdn.com/images/62393dfd4c7fff45b344817507bf1009e2e446aa0579f0ade6154d310cd4c492.png

  • Dorota Brutkowska

    Jestem zaskoczona jak wiele zadziało się w moim domu odkąd dołączyłam do grupy. Przecież należę do niej tak krótko. A jednak…
    Dotychczas zaniedbałam temat przestrzeni, w której wychowuje się dziecko. Nie zastanawiałam się nad nią. Nie zwracałam uwagi. Nie łączyłam w głowie, że ma ona znaczenie dla rozwoju i samopoczucia dziecka. Tym sposobem moje niewielkie mieszkanie powoli zarastało. Synek ma rok i miesiąc. Od jego urodzin ilość zabawek urosła do takich rozmiarów, że zaczęłam mieć wrażenie, że niebawem nas przytłoczą. Cieszyłam się, że dostaliśmy dwa kosze, do których wrzucałam porozwlekane po całym mieszkaniu zabawki i z których mój syn z ogromną radością je z powrotem roznosił. Najczęściej cała mata usiana była czym tylko się dało – klockami, misiami, foremkami. Nie sposób było przejść po niej bez potykania, stanięcia na czymś. Znalezienie na niej wolnego miejsca, by usiąść graniczyło niemal z cudem. A mój syn pochylał się nad skrzynią i wyciągał kolejne zabawki. Pokrzykując radośnie wydobywał je z czeluścii machając nimi nad głową niósł w jakiś zakątek mieszkania, porzucał i wracał po nowe. Moje mieszkanie coraz bardziej pochłaniał chaos.
    Godziłam się na to chyba tylko dlatego, że nie miałam pomysłu, co z tym zrobić. Że przywykłam do bałaganu, a „zabawa” w chowanie i wyciąganie rzeczy ze skrzyń stała się częścią każdego dnia. Przyjęłam, że tak to jest, gdy pojawiają się w mieszkaniu dzieci.
    W takim to momencie trafiłam do grupy Dom w stylu Montessori. I nagle odkryłam, że można inaczej. Poczytałam komentarze, pooglądałam zdjęcia i podjęłam decyzję. Przekonałam męża do zmiany.
    W ostatni weekend usunęłam nadmiar zabawek syna. Sporo tego było, naprawdę. Nagle okazało się, że na macie można usiąść i bawić się klockami czy kolejką. Ustawić wieżę, nakładać krążki na drążek, jeździć samochodem. Nie tylko przestrzeń się zmieniła, zmienił się sposób zabawy synka. On również przestał być chaotyczny. A ja poczułam, jak wraca do mnie wewnętrzny spokój. Zdałam sobie sprawę jak bardzo męczył mnie natłok rzeczy i ogólny bałagan. Ba, teraz nie mogę uwierzyć, że tyle czasu się na niego godziłam! I gdyby nie grupa, możliwe, że brnęłabym w to dalej. Tłamsiła w sobie odruch ucieczki z mieszkania lub wyrzucenia wszystkiego przez okno. Na szczęście się zatrzymałam.
    To dopiero początek zmian. Już wybraliśmy regał, który stanie się miejscem na zabawki. Ustaliliśmy gdzie go ustawimy i jakie kupimy półki na książki. Wszystko w duchu Montessori, by było przejrzyście i wygodnie dla syna. Minimalistycznie. Czytelnie. W zgodzie ze sobą.

  • Kasia Ciszewska

    Co się zmieniło?

    Można by wymieniać w nieskończoność… od odgruzowania pokoju dziennego i pokoików dziecięcych, przez selekcję zabawek, tłumaczenie rodzinom (w szczególności dziadkom), że nie chodzi o to, żeby kupić największą zabawkę 😉 że czas spędzony z dzieckiem jest ważniejszy…

    W pokoju naszej 15 miesięcznej córeczki łóżeczko zastąpił materac na podłodze 140×200, na którym zasypiamy razem… w pokoju synka ten materac funkcjonował, póki nie był potrzebny u córeczki, teraz już ma swoje dorosłe łóżko 🙂

    Mamy mniej zabawek, mniej bałaganu, mniej rozpraszaczy na ścianach, lustro i ręczniczek na poziomie dziecięcym w łazience, więcej przestrzeni, pomysłów, czasu dla siebie i bardzo samodzielne dzieci <3 to uwielbiam najbardziej!

    Jednak dumna jestem nie tylko z moich dzieci, ale i z mojego męża… nie funkcjonuje on na grupie, nie czyta blogów, ale na tyle przez moje opowieści i pokazywane przykłady wkręcił się w temat, że własnoręcznie zrobił tablicę manipulacyjną… nie wiem czy jest wystarczająco w stylu Montessori, natomiast słowa mojego synka: "Tato! To najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałem!!!", które powtarzał wielokrotnie w ciągu kilku pierwszych dni użytkowania mówią same za siebie…

    https://uploads.disquscdn.com/images/57b40a7bd580fc5018e95c299cdadce015342946690e7577f81bb35503e6d86a.jpg

  • Ola

    Do grupy trafiłam przypadkiem, gdy szukałam inspiracji przed remontem pokoju dla córki i to było jedno z większych i najbardziej inspirujących odkryć tego roku. Zachwyciłam się do tego stopnia filozofią i spojrzeniem Marii Montessori, że kilka osób z otoczenia też wprowadziłam w temat, a mąż już nie może słychać i zarzuca mi uzależnienie. To było jedno z tych odkryć, które zawsze się jakos przeczuwalo, do pewnych elementow doszłam sama i okazało się ze już kiedyś ktoś to odkrył, opisał. Super, że trafiłam do grupy. Dzieki temu m.in. pokój córki nie jest cukierkowy, ani przeładowany. Uwielbiam te jej fazy kiedy ćwiczenie umiejętności ja pochłania. Staram się obserwować i dzięki grupie wiem na co zwracać uwagę. Staram się również odgracic reszte mieszkania, bo bardzo mi się minimalizm o którym często tu mowa podoba, choć stoi w sprzeczności z moją zapobiegliwa natura. Pozdrawiam i dziękuję za stworzenie takiego inspirujacego miejsca.

  • Justyna Dz

    Zmiany to przede wszystkim większa niezależność i samodzielność mojej córki.
    Plusy to także uporządkowanie (córka dokładnie wie czego, gdzie może szukać, co gdzie się znajduje), lepsza organizacja miejsca, a przy tym i czasu.
    Powstało w naszym domu parę nowych stref.
    Dzięki zagospodarowaniu korytarza wieszaczkiem i miejscem na buty, córka wie gdzie może znaleźć kurtki, czapki i buty. Owocuje to szybszymi wyjściami z domu i porządkiem.
    Kitchen helper często używany jest przez nas w łazience.
    Moja niespełna dwuletnia córka może sobie sam umyć ręce czy zęby.
    Strefa z pudełkami na ubranka istnieje najkrócej, ale już teraz bez trudu córka wyszukuje wskazaną przeze mnie część garderoby. Ćwiszymy już także ubieranie się i rozbieranie.
    Mamy również półeczkę, na której stoi dzbanek z wodą i kubeczkiem, w razie pragnienia mała może nalać sobie wody. https://uploads.disquscdn.com/images/18fe0316da9d489a4e76a89dd614e13d5d2f70e3d7ea9cd8302eceebdc3ce758.jpg
    Większość elementów- kitchen helper, wieszak, pudełka na ubranka i tablica manipulacyjna zostały wykonane przeze mnie i męża, czyli niskobudżetowo i z sercem.

  • Ewa

    Jestem mamą 13mcznego malucha. Tematyką montessori zainteresowałam się niespełna miesiąca. I muszę przyznać przepadałam na dobre. Żałuję tylko, że tak późno bo nasze wspólne początki wyglądałyby zupełnie inaczej. Aktualnie jestem na etapie planowania pokoju dla synka. Plan mam w głowie :). Jak każda kochająca mama dla swojego dziecka chcę jak najlepiej. Zmiany, które zajdą w niedługim czasie będą tego odzwierciedleniem. Dzięki grupie utwierdziłam się w przekonaniu, że drewniane zabawki i pomoce mają korzystny wpływ na rozwój naszego synka. To co mnie inspiruje od razu zapisuję, żeby w odpowiednim momencie wrócić do danego tematu. Wartości zawarte czy to w grupie czy na blogu dają mi tzw. kopa do działania. Fajne jest również to, że wspólnie sobie podpowiadamy w różnych tematach. Czuć wsparcie co dla mnie jest bardzo ważne.
    Ps. W bujaku zakochałam się od pierwszego wejrzenia. On też jest między innymi naszym numerem jeden na prezent dla naszego aktywnego smyka.
    Pozdrawiam serdecznie Ewa

  • Di Wi

    Gdyby nie grupa, Wasze inspiracje, podejście do małego człowieka, myślę, że nie miałabym szans być tak zafascynowana naturalnym potencjałem mojego dziecka. Tym, że gdy mu się to umożliwi, wielbi porządek (cierpi z powodu śmieci na dworze, których nie może wyrzucić do kosza, sprząta kasztany w parku, pokazuje brudny samochód i mówi „ble”), zamiata, wrzuca rzeczy do prania, ściera kurze (szczotką do włosów, ale kto by sie czepiał)… Ma 16 miesięcy, toż to niedawno ze mnie wyskoczyło! 🙂 Dzięki odpowiedniemu wyeksponowaniu zabawek i pomocy potrafi naprawdę długo skupić uwagę, odkłada klocki po zabawie (alleluja!), a odkąd wyraźnie widzi, kocha, uwielbia, szaleńczo miłuje książki, więc mam nadzieję, że kiedyś podniesie polskie statystyki czytelnictwa 🙂 No i nie męczy się w szczebelkowym więzieniu, z nabożeństwiem siada do swojego drewnianego stoliczka, przy którym rysuje i wie, że na dolnej półce bębenek, a na górnej figurki zwierzaków. Babcie zbierają szczęki z podłogi, ja pękam z dumy, a jeszcze przecież taka długa droga przed nami. W załączniku dowód, że rośnie mi nowy Kandinsky. https://uploads.disquscdn.com/images/f7ff0afe4942156218fc5102c9c27090b1b727b0e0444a28d2f8d56d7e777810.jpg

  • Ewa Wiśniewska

    Ach co mi dała grupa? Chyba co mi DAJE ( wciąż) A już dała mi mnóstwo 🙂 Ale najważniejsze umożliwiła niezaburzone odkrywanie świata mojej obecnie 13-miesięcznej Córce. Mój dom dzięki Wam jest „lekki” i przyjazny 🙂 Dołączyłam gdy Lili miała jakieś 3 miesiące. I wydawało się że niby mam stonowane otoczenie-a jednak połowa otoczenia wyleciała… i tak po kolei odkrywalam kolejne tajniki pięknej i funkcjonalnej przestrzeni. Dołączyłam tez do kursu, który pomógł mi wywalić dużo rzeczy 😉 i tak w kolejnych miesiącach dzięki Kasi i dziewczynom rosłam w wiedzę siłę i pewność tego jak dostosować przestrzeń w naszym domu by Lili była wszędzie bezpieczna ale i bardzo samodzielna <3 I taka właśnie jest-baaardzo samodzielna i dzielna mała kobietka. W salonie mamy dużą, codzienną przestrzeń dla Lili, sypialnia jest stworzona tak by mogła bezpiecznie w niej robić wszystko- gdy się obudzi i postanowi czymś się zająć. W kuchni pojawił się kitchen helper ( uwielbiamy) oraz Lili ma też swoją szafkę, w lazience będziemy robić (niech tylko hydraulik nam da zielone światło), mini toaletę i mini umywalkę- normalnie podpietą do sieci ( już nie mogę się doczekać). Ale najważniejsze- powstał już prawie całkiem Lili pokoik. Gdyby nie Wy-to po wydalabym sporo pieniędzy na jakies dedykowane dzieciom meble, (meble które nadawalyby się dla wszystkich ale nie dla dziecka…) i dziwiłabym się czemu nie chce spędzać tam czasu. Uwielbiam Córki nowy pokój ( Ona i Mąż też), uwielbiam ten ład i spokój który wprowadza nam przestrzeń inspirowana prostotą Montessori. I ten ład i mądrość w każdym pomieszczeniu. I jeszcze wielkie DZIĘKUJĘ-za to że dzieki Wam nauczyłam się podążać za dzieckiem i widzieć w niej normalnego człowieka ze swoimi potrzebami i zainteresowaniami. Ehh możnaby pisać jeszcze długo- ale napiszę flagowo- dzięki grupie poczułam że ja mogę wiele zrobić sama i także umożliwiam w życiowej podróży- mojemu dziecku zrobić wiele samemu! A na zdjęciu metamorfoza pokoju Córki ( czekamy na półki do kącika czytelniczego.
    https://uploads.disquscdn.com/images/9871fcb83a4332d6a2b2fc1ed5fd6ebdcdd1724a65b4484a1f6707f2789f4d1c.jpg

  • Gosia Ty

    Śmieci ?A co to jest właściwie?wszystko można przerobić, dorobić, wykorzystać ☺a ile szczęścia i radości od razu się produkuje ☺polecam https://uploads.disquscdn.com/images/7f0e459dd409068a7af8cc99198dd5e6af8625bd64e24b638b4ca9ed3d54c381.jpg

  • Natalia

    Na grupie jestem od początku i to pewnie te pierwsze warsztaty i bardzo kameralną atmosferę wspominam najcieplej. Wtedy dostałam niesamowitego kopa do ograniczania „gratów”, choć nie przychodzi mi to łatwo, ale od tego czasu często przypominam sama sobie, że mniej oznacza więcej – w różnych przestrzeniach. Również w naszej edukacyjnej przestrzeni próbuję obserwować, podążać, ograniczać, choć sprawia mi to wiele trudności (synowie 8 i 6 lat, 2 letnia córka). Przecież (na przykład) jest tak wiele świetnych edukacyjnych pomocy, tyle cudownych książek! W naszej edukacji domowej można się w nich zatracić 😉 Dlatego tak lubię spotkania z Kasią. Ot, choćby to jesienne wyzwanie, gdzie znów zobaczyłam, że liczy się bardziej prostota, przestrzeń na kreatywność, czas na świeżym powietrzu niż stos najcudowniejszych pomocy. Dziękuję!

  • Dorota Olewinska

    Już po pierwszym dniu w grupie byłam pełna pomysłów i zapału 🙂 pokój córeczki odmieniłam od razu. Wszystko znalazło się w jej zasięgu, łóżeczko ze szczebelkami trafiło na strych a został sam materac, obrazki i krzyż na ścianie zawisnęły dużo dużo niżej, pojawiły się piktogramy na komodzie z ubraniami i zmniejszyła się ilość dostępnych jednorazowo zabawek. Z każdym następnym dniem dostosowywałam kolejne pomieszczenia w tym salon w którym spędzamy większość czasu. Później przyszedł czas na łazienkę, przedpokój.. i tylko kuchnia jeszcze wymaga trochę pracy 🙂 świetnie się w takim domu czujemy :)))
    Dorota, mama dwuletniej Hani 🙂

  • Róża Go

    Mój dom uśmiecha się od kiedy jestem z Wami. Bardziej świadomie spędzam czas z córką i mężem w naszej przestrzeni. Sama metoda i grupa pozwoliły mi nie bać się i zaufać dziecku. Dałam córce wolność i widzę jaka jest szczęśliwa poruszając się samodzielnie po mieszkaniu i zajmując swój piękny umysł poznawaniem świata.
    Na zdjęciu, w kąciku widać moją córkę zajętą oglądaniem książki. Pokój to łóżko, dywan i regał z jej zabawkami i pomocami. Więcej narazie nam nie potrzeba i to dzieki grupie wiem o tym i cieszę się obserwując córę. Dzięki!:) https://uploads.disquscdn.com/images/67d525e2bc80086881105db17c6a1bc7b596b7aef3b7744006171f599d78721a.png

  • Nataliasz

    Co zyskałam dzięki grupie?
    Najogólniej rzecz ujmując, świadomość. Od niej wszystko się zaczęło. Uświadomienie sobie potrzeb córki, potrzeb naszej Rodziny i podążanie za nimi uruchomiło lawinę zmian, których już nic nie zatrzyma.
    Samoświadomość. SelfReg zaszczepione, przez którąś z grupowiczek, diametralnie odmienił moje spojrzenie na stres w kontekście macierzyństwa i świadomego człowieczeństwa.
    Piękne przestrzenie. Estetyka Metody Montessori jest zachwycająca i daje możliwość ciągłego tworzenia, otaczania dziecka pięknem. Dzięki montesariońskiemu umiłowaniu natury zaczęłam malować i odkryłam nową pasję.
    Maria Montessori prowadzi wszystkich, którzy jej posłuchają (nie tylko dzieci, także ich rodziców), ku zgodzie z samym sobą. Niesie pokój.

    Dziewczyny, dziękuję, że przedstawiłyście mnie Marii. Dziękuję za Wasz czas, za Waszą pracę. Jest nieoceniona. Jestem pełna podziwu dla Was, jako Mam i jako Kobiet!

    Sto lat, w duchu Montessori!

    Natalia, Mama 1,5 rocznej Klary

  • Ann

    Po dołączeniu do grupy moje dziecko odzyskało wolność 🙂 W końcu ma w mieszkaniu przestrzeń, w której może czuć się gospodarzem, a nie tylko gościem ograniczonym przez niezliczone „nie rób”, „nie dotykaj”, „nie brudź”, „nie zniszcz”. Ma też mamę, która nauczyła się wypuszczać ster z rąk, uważnie obserwować poczynania własnego dziecka i podążać za nim zamiast narzucać mu własne pomysły. Nagle odkryłam, że 1,5-roczniak potrafi być zaskakująco samodzielny, gdy mu się na to pozwoli. Każdego dnia zaskakuje mnie czymś nowym, dzisiaj na przykład koncentracją i zapałem w spontanicznym sprzątaniu własnoręcznie rozchlapanej owsianki. Nasze mieszkanie może nie do końca jest jeszcze zgodne z duchem Montessori, bo ciężko rozstać nam się niektórymi meblami i przerabiać wnętrza krótko po remoncie, ale wytrwale szukamy nowych rozwiązań, by lepiej je dostosować. Większy porządek, mniej nic nie wnoszących drobiazgów, zabawki i pomoce rozsądniej dobierane do etapu rozwoju. A moje dziecko pokochało miłością ogromną swój nowy kącik czytelniczy i wszystkie książeczki o przyrodzie, jakie się w nim ostatnio pojawiły 😉

  • Magda Lena

    Cześć! 🙂
    ależ się uhahałam na wiadomość o rocznicy i o tak wypasionym konkursie-wow to już rok minął…
    Przez tragedię rodzinną nie miałam kiedy przysiąść dlatego tak na ostatnią minutę….Co się zmieniło? Nasze mieszkanie stanęło do góry nogami i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu! Dzięki Tobie Kasiu i Grupie, która jest niesamowicie inspirująca, przyjazna i bogata w wiedzę o Domu w stylu Montessori, poznaliśmy z mężem istotę podążania za dziećmi również w sferze przestrzennej i tego jak bardzo maluchy potrzebują przynależeć także w kwestiach mieszkania.
    Wcześniej nasze mieszkanie było dostosowane typowo pod nas, m. in. zabawki wysoko, bez możliwości robienia czegokolwiek bez naszej kontroli.
    Przy wszelkich wskazówkach na Grupie i naszym obniżonym budżecie postanowiliśmy domowymi sposobami i naszymi talentami manualnymi stworzyć przestrzenie, gdzie nasze Bąki będą mogły czuć się niezależne, samodzielne i pełne zapału do rozwijania się 🙂
    Zaczęliśmy tworzyć sami zabawki, zrobiliśmy kitchen helpera, półeczki ze zrobionych drewnianych skrzyneczek, stworzyliśmy tablicę do malowania oraz kącik artystyczny, wydłubaliśmy kuchnię dla Zosi „z niczego” a ostatnio wzięliśmy się za kącik gimnastyczny tworząc własne przyrządy gimnastyczne ( jeszcze wymaga udoskonaleń ale zarys jest ;))
    Stale się uczymy i wciąż staramy coś ulepszać. Nasza przygoda z metoda Montessori oraz działaniu w kwestii zmian w mieszkaniu dała naszym dzieciaczkom przestrzeń, w której czują sie swobodnie i chcą przebywać 😀 zapoczątkowała również ( taki gratis dla nas rodziców :P) odkrycie wspólnych pasji z mężem i możliwości częstrzego przebywania razem podczas prac nad nowymi projektami 😀 Wspaniale dla nas są również same live Kasiu, tyle w nich kreatywności, pomysłów na fantastyczne spędzanie czasu z pociechami, gdzie mają możliwośc poznawania nowych rzeczy, zainteresowań i odkrywania świata- wykorzystujemy każdy pomysł! ba! zmotywowani wymyślamy też swoje:D Hmm chciałam zrobić karty trójdzielne z naszymi zmianami mieszkania, ale widzę, że Koleżanka mnie ubiegła, więc nie będę powielać, wstawię grafikę:)

    Gratuluję Kasiu Twojej kreatywności, zapału, radości i uśmiechu w każdej wiadomości do nas oraz pragnienia robienia czegoś wielkiego dla innych mało tego! wręcz zmiany sposobu życia całych rodzin !
    Dobrze że jesteś!! niestety mam jakiś błąd techniczny i nie mogę wysłać kolażu zdjęć…mogę w jakiś inny sposób?

  • Ula

    Cóż… Ja rozważałam wzięcie udziału w konkursie do
    ostatniej chwili – jestem na trudnym, zawodowo-życiowym zakręcie i sama
    nie wiem, czy mam wystarczająco dużo siły, by mierzyć się z innymi…
    Ale po przeczytaniu wpisu, wysłuchaniu Kasi i jej live’a poczułam… że
    tak! Podzielenie się z Wami nakręci mnie do działania! Wspomnienie
    całego tego dobra, jakie weszło dzięki Kasi i grupie do naszego domu –
    jest warte tego, bym się przełamała. A i mi samej robi się teraz tak
    bardzo ciepło na sercu…
    W grupie jestem od początku –
    wyzwanie, potem kurs w wersji VIP – bo jak już w coś wchodzę, to na
    całego. A Kasia mnie porwała, zafascynowała, a co najważniejsze, pomogła
    mi odkurzyć pragnienia, które uśpione leżały sobie gdzieś głęboko we
    mnie, ale o tym na deser 😉
    Jeśli chodzi o pokój córeczki
    (teraz już dwóch), a potem całe mieszkanie, to przyznam, że było to dla
    mnie bardzo trudne wyzwanie. I mogę z całą pewnością powiedzieć, że
    ostatnia deska ratunku. Tonęliśmy w nadmiarze wszystkiego. Ten nadmiar
    mnie przytłaczał, nie potrafiłam go ogarnąć, ani nawet doprowadzić do
    jako takiego ładu. Po urodzeniu pierworodnej to już w ogóle – nogą
    przesuwałam rzeczy będące dosłownie… wszędzie! W domu panował chaos, a
    we mnie stres, że on panuje nade mną, a nie ja nad nim. Czułam się z
    tym bardzo źle – i w tych wnętrzach wszyscy czuli się nienajlepiej. I
    jeszcze ta myśl, że nie takiego domu chcę dla moich córek. Nie taką
    wizję domowego ciepła chcę w nich zaszczepić. Nie mówiąc już o tym, że
    starsza ciągle była „znudzona”, niczym „nie chciała” się zająć, a moje
    frustracje narastały zataczając błędne koło wokół mnie. I wtedy
    spotkałam Kasię 🙂 Do dziś czuję ogromną wdzięczność i nigdy Ci tego nie
    zapomnę! Ochoczo wzięłam się za pokój małej – który w dodatku właśnie
    tworzyliśmy, więc czas był idealny! I tak – od rzeczy, do rzeczy, od
    szafki, do szafki, sama nie wiem kiedy – ale naprawdę miałam w ciągu
    tych kilku tygodni w rękach KAŻDY przedmiot, jaki znajdował się w naszym
    domu. I wtedy stało się coś niezwykłego – zaczęliśmy chętnie przebywać w
    NASZYM domu – on prawdziwie stał się nasz. Odzyskaliśmy go! Dziewczynki
    zaczęły pracować (i to długimi godzinami!) z materiałami z półek oraz z
    radością bawić się tym, co mają pod ręką. Stały się samodzielne i…
    takie spokojne! Mniej napięć – we mnie, w nich, między nami. Błysk w oku
    męża – tak, on też się pojawił 🙂 Docenia moją pracę w domu, widzę, że
    poczuł tę przemianę, która zaszła we mnie. A ja zaczęłam znajdować
    radość w prostych czynnościach. Zaczęłam się cieszyć tym, kto jest obok
    mnie i tym, co mam tu i teraz. Nie potrzebuję więcej, a chcę dbać o to,
    co mam – dla tych, którzy są mi dani! Których kocham i dbałością o nich i
    naszą przestrzeń mogę im to pokazać. Zaczęłam – lubić porządek i
    staranie się o niego. Jest to zaskakujące, bo sprzątanie było jednym z
    najbardziej znienawidzonych słów i czynności w moim życiu. Zmora
    zniknęła 😉 Mając mniej (rzeczy) – mamy więcej: czasu i przestrzeni.
    Można odetchnąć ze spokojem. Można poczuć Piękno. Nic nie przytłacza.
    Na
    koniec chcę się podzielić jeszcze jedną płaszczyzną – płaszczyzną
    marzenia, które Kasia na nowo rozpaliła. Dzięki wyzwaniu, kursowi i
    lekturze bloga Kukumag przypomniałam sobie, że podczas studiów bardzo
    poruszył mnie wykład, a potem hospitacje w przedszkolu montessoriańskim.
    Ta nuta znów we mnie zagrała – zaczęłam zgłębiać temat. Odkryłam, że
    intuicyjnie sporo wprowadzaliśmy w naszym domu, ale poczułam głód czegoś
    więcej. Zachwycało mnie spojrzenie Marii Montessori na dziecko, na
    fenomen ludzkiego życia i jego rozwoju! Odkryłam, że to ścieżka dla nas –
    droga, której tak długo szukałam. Zaczęłam czytać książki włoskiej
    lekarki, blogi, aż wreszcie – zaczęłam po cichu marzyć o kursie
    przedszkolnym… Mało realne – na stanie niemowlę i małe dziecko,
    wszelkie ośrodki dość daleko… Ale marzyłam coraz mocniej i wreszcie-
    zwierzyłam się mężowi. Wtedy powiedział mi słowa, które zapamiętam długo
    – „znajdź kurs – uda nam się to zrobić!”. I tak – przemienił się nasz
    dom, ale najbardziej zmieniłam się ja! Zadbałam z szacunkiem o moich
    bliskich – ale także o siebie. Zaczęłam realizować marzenie – skończyłam
    kurs, rozwijam się dla moich dzieci i robimy razem w naszym domu różne
    fantastyczne rzeczy! Dzięki Kasi i naszej grupie znalazłyśmy radość
    nawet we wspólnym zagniataniu ciasta czy składaniu prania! A stąd już
    tylko krok – by poznać np. planety i konstelacje – dosłownie i w
    przenośni – sięgnąć gwiazd! Jak u Montessori – od życia praktycznego nie
    jest daleko do wychowania kosmicznego 🙂
    Kasiu, każdego dnia, gdy
    otwieram oczy rano, w MOIM pięknym, czystym i przytulnym domu, czuję
    wdzięczność – także wobec Ciebie! Dałaś mi nadzieję, że można i wiarę,
    że JA mogę to zrobić, że małymi krokami mi się uda! Dałaś mi narzędzia,
    inspiracje… Każda z Wam w grupie dała ich tak wiele… I rzeczywiście –
    zrobiłam to! Wzięłam te narzędzia w ręce, otworzyłam serce i umysł i…
    dziś mogę powiedzieć, że w swoim domu jestem szczęśliwą kobietą. I
    żoną. I mamą. I poradzę sobie nawet z zakrętami takimi jak ten, na
    którym się teraz znalazłam. Bo wiem, że skoro dokonałam niemożliwego, to
    zrobię i to, co przede mną – najlepiej, jak potrafię.

  • Olga Aleksandra

    Dla mnie udział w grupie „Dom w stylu Montessori” przede wszystkim utwierdził mnie w przekonaniu, że instynkt mnie nie myli i dzięki niej świadomie podejmuję decyzje dotyczące przestrzeni w naszym domu. Zawsze ceniłam sobie minimalizm i nieświadomie idee metody Montessori, ale wraz z narodzinami córek mój ład uległ destrukcji. Nieoceniona pomoc babci przy bliźniaczkach i jej liczne prezenty okazały się także zagładą dla mnie i mojego spokoju. Grupę odkryłam, kiedy córki miały ponad rok. Dzięki niej przywróciłam dawny porządek (na tyle ile się da przy małych dzieciach), pozbyłam się nadmiaru plastikowych zabawek i stworzyłam córkom bezpieczną przestrzeń, w której mogą rozwijać swoją cenną samodzielność i zaspokajać ciekawość świata. Przed nami jeszcze daleka droga, ale wiem, jakie zasady będą na niej obowiązywać 🙂 Aktualnie trwa drugi etap urządzania pokoju moich 2,5 latek, do tej pory wiele rzeczy było prowizorycznych i tymczasowych, bo też tempo zmian potrzeb jest dla mnie zaskakujące 🙂
    Pozdrawiam i dziękuję za wsparcie tej grupy 🙂

  • Magdalena Osińska

    https://uploads.disquscdn.com/images/8a29acc17b53b74424d99b890a6356d2bcb3b09a2e8a2ded8b5e38e9a91f7b14.jpg

    Do wykonania pracy konkursowej użyłam materiałów mojego 20 miesięcznego syna. Myślę,że rysunek wyjaśni jak wiele zyskałam ja i moja rodzina biorąc udział w tym kursie.
    Dziękuje 😀

  • Anna Pacyńska-Skorupa

    https://uploads.disquscdn.com/images/0f8d5c5db1b9fff135d24795bb6b8ae5570002c4cde7b00fc2977004f27f4413.jpg Co dała mi grupa?
    Może zacznę od tego co mi zabrała 😀 zabrała mi co najmniej kilka nocek 😉 naprawdę 🙂 ale odwdzięczyło mi się to, warto było.
    Grupa dała mi przede wszystkim pewność, że to co robię na co dzień z moimi dziećmi (3 letnią Sylwią i 10 miesięcznym Łukaszem) to, że pozwalam im na wiele, że uczę samodzielności, że to wszystko jest ok, że nie jestem dziwolągiem i że to ma sens, że zaprocentuje (z resztą już widzę, że wybrałam dobrą drogę)
    Grupa dała mi wiedzę, ogromną wiedzę.Wpisy na blogu, polecane książki, udział w kursie edycji marcowej to wszystko złożyło się na to jak teraz wygląda nasza przestrzeń i na to jak będzie wyglądał mój nowy dom na kilka miesięcy.
    Grupa dała mi mnóstwo inspiracji. Tematyczne dni to idealny pomysł, bo jest jakaś systematyzacja, plan, a wiadomo, że dobra organizacja to podstawa. To jak inni członkowie dzielą się swoimi pomysłami wiele razy było podstawą do zabaw z moimi dziećmi.
    Grupa dała mi również impuls do działania, do zmian na półce z książkami, do stworzenia szafy na ubrania dla dzieci z łatwym dostępem. Bawimy się przedmiotami codziennego użytku, robimy zabawki sami, odgracamy się ( choć z tym jest najgorzej 😉 ) póki co na strych, ale ważne, że dzieci mają więcej miejsca dla siebie, oglądamy zdecydowanie więcej przyrody, spacery nabrały innego charakteru.
    Dziękuję Ci Kasiu za to co robisz, dziękuję reszcie administracji, bo wasza ciężka praca przyczynia się do poprawy jakości życia wielu dzieci, cieszę się, że montessori staje się modne, bo ta moda przynosi wiele korzyści zarówno dla nas jako rodziców, ale przede wszystkim dla dzieci. Pozdrawiamy 🙂

  • Regina

    Dzięki wam postawiłam na minimalizm i przestrzeń w pokoju syna. Jestem zwolenniczką minimalizmu u siebie jednak nie wiedziałam jak ugryźć to w jego pokoju. Dzięki postów, zdjęciom i opiniom mam stalam się architektą wnętrza jego pokoju. Sprzedałam wszystko co zagracalo pokój i moja głowę. Teraz śpi na materacu z którego rano sam schodzi i raczkuje do naszej sypialni. Z regału do którego ma łatwy dostęp ściąga zabawki i rozrzuca, podchodzi do lusterek przyklejonych na ścianie i całuje swojego sobowtóra próbując dotknąć to rączką a książeczki wyciąga z półek zrobionych z kartonowych pudełek. Montessori nauczyło mnie przede wszystkim tego jak umożliwić dziecku zabawę i naukę w taki sposób na jakie jest teraz gotowy 🙂 mama rocznego Filipka.

  • Magdalena Działo

    Jesteśmy z Wami na grupie krótko, dokładnie
    tyle ile ma mój kochany synek, czyli 9 miesięcy. Po pierwsze chciałabym Wam
    serdecznie podziękować za wszystko i mojej znajomej dzięki której poleceniu
    tutaj się znalazłam.

    Zapewne pojawią się tutaj kreatywne prace,
    komiksy, filmy, zdjęcia pokazujące dokładnie zmiany jakie zaszły. I
    bezsprzecznie są godne nagrodzenia.

    U nas nie tyle zaszły zmiany co transformacja myślenia, przeobrażenie w
    świadomego rodzica. A jednocześnie było to tak bliskie temu co nosiliśmy w
    sercu, lecz ze względu na ściśle umysły mieliśmy trudność w nazwaniu i
    określeniu tej drogi. I choć przed narodzinami synka mieliśmy pełno obaw czy
    będziemy dobrymi rodzicami, czy podołamy w kwestii wychowania, opieki nad nim,
    to obecność na grupie podziałała na nas po ,,Montessori”. Babcie, ciocie,
    które dotąd trzymały nas za rękę, bo przecież z małym dzieckiem nie damy sami
    sobie rady, musiały się pogodzić, że stawaliśmy się samodzielnymi rodzicami.
    Pewne lęki i wątpliwości zostały, będą nam towarzyszyć, lecz z chwilą jak
    zaczęliśmy traktować tę istotę jak małego człowieka, łatwiej było nam go
    zrozumieć. Zorganizowanie naszej życiowej przestrzeni, aby nowemu członkowi
    rodziny było dobrze, było nie lada wyzwaniem ze względu na wynajmowane
    mieszkanie. Ale podejście minimalistyczne i doświadczenie grupy, Wasze porady
    oraz dobre słowo sprawiło, że nie zagraciliśmy sobie 33 metrowego mieszkania. I
    nadal żyje nam się komfortowo, o czym świadczy śmiech naszego synka.

    Myślę, że to dopiero początek zmian.

  • Maria Kraszewska
  • Edka Kredka

    Moja obecność
    na grupie zmieniła całą filozofie wychowania. Zaczęło się od pokoju dzieci,
    dobór odpowiednich zabawek, pozbycie grającego i świecącego „szajsu”,
    odpowiednie meble. Dopiero wtedy zrozumiałam, że pokój ma podobać się dzieciom
    a nie mi. Następnie sięgnęłam do źródła, wczytuję się w twórczość Marii
    Montessori i odmienia mi się podejście do całego świata. Przede mną jeszcze
    długa droga, aczkolwiek wiem, że to dobra droga.

    A dzisiaj…? Dzisiaj dzieci
    przebywają z przyjemnością w swoim pokoju i ja również chętnie tam spędzam
    czas. Jednak tu nie chodzi jedynie o pokój, a o nasze relacje. Po prostu lubimy
    każdą minutę spędzoną razem, bo WIEMY jak bardzo jest WAŻNA.

    Tutaj nasuwa mi się kilka skojarzeń dotyczących zmian jakie zaszły w naszym
    domu:

  • Sabina Pe

    Jakieś dwa miesiące temu,
    Sama nie pamiętam czemu,
    Gdzieś trafiłam w internecie,
    Na najlepszą rzecz na Świecie!

    To idea Montessori –
    Cały dom przed Dzieckiem stoi!
    Samodzielność – to podstawa,
    Wolność – równie ważna sprawa.

    Rewolucja się zaczęła –
    Cały dom się DLA NAS zmienia!
    Najpierw z Grupą na fejsbuku
    Dalej, podczas Kursu Kuku!

    Odgracanie już skończone,
    Wywaliłam śmieci tonę!
    Teraz trwa projektowanie
    To dopiero jest wyzwanie!

    Więc musiałam zejść na ziemię,
    Żeby zebrać doświadczenie,
    Jak wygląda świat z podłogi
    Gdy się ma tak krótkie nogi.

    Bo po domu na czworaka,
    Od rana do nocy lata.
    A w zasięgu rączek małych
    Nie ma tego co by chciały!

    Przestrzeń trzeba dostosować,
    Cały dom uporządkować,
    Żeby wszyscy korzystali
    I ci duzi i ci mali!

    Dużo pracy jeszcze mamy,
    Ale razem się staramy,
    Aby w Montessori stylu
    Się urządzić jak w Azylu

  • Marta Pepe
  • Edka Kredka

    https://uploads.disquscdn.com/images/e749773ffae3a29aca5890c5b65d5a5e225eda114cd56f42a270701ff74b7d7e.jpg

    Moja obecność
    na grupie zmieniła całą filozofie wychowania. Zaczęło się od pokoju dzieci,
    dobór odpowiednich zabawek, pozbycie grającego i świecącego „szajsu”,
    odpowiednie meble. Dopiero wtedy zrozumiałam, że pokój ma podobać się dzieciom
    a nie mi. Następnie sięgnęłam do źródła, wczytuję się w twórczość Marii
    Montessori i odmienia mi się podejście do całego świata. Przede mną jeszcze
    długa droga, aczkolwiek wiem, że to dobra droga.

    A dzisiaj…? Dzisiaj dzieci
    przebywają z przyjemnością w swoim pokoju i ja również chętnie tam spędzam
    czas. Jednak tu nie chodzi jedynie o pokój, a o nasze relacje. Po prostu lubimy
    każdą minutę spędzoną razem, bo WIEMY jak bardzo jest WAŻNA.

    J
    Tutaj nasuwa mi się kilka skojarzeń dotyczących zmian jakie zaszły w naszym
    domu:

  • Ola

    Dla mnie grupa to przed wszystkim ogromna inspiracja na codzienne spędzanie czasu z synem. Każdy dzień jest wypleniony fajnymi tematami, które dodatkowo mobilizują do działania i pracy z dzieckiem. Najgorszy jest piątek 😉 Dzieki Wam nasze zabawki „przerodziły sie” w pomoce. Nie pojawiają sie juz przypadkowe, powtarzalne, niewiele wnoszące rzeczy do rozwoju dziecka. Jest wszystkiego mniej, a lepszej jakości. Tez wspaniale jest to, ze większość obdarzających przynajmniej wie czego nie kupować :). Metoda Montessori jest wspaniała bo jest taka życiowa, korzystając na codzień z jej elementów zdecydowanie łatwiej jest pokazać dziecku otaczający go świat.

    Hej grupo! Dzieki za wszystko 🙂

  • Ola

    Tak dużo się zmieniło, ze nie wiem od czego zacząć! Przede wszystkim od momentu kiedy dołączyłam do grupy mamy porządek w całym domu, a zwłaszcza w salonie, gdzie czas spędzamy wszyscy: Tosia 2 lata, mąż, ja i od 2 tygodni Kostek. Zlikwidowaliśmy kosz na zabawki i większą jego zawartość 😉 to zmiana widoczna gołym okiem, ale są też zmiany w naszym postrzeganiu świata, zwłaszcza dziecka.
    Dobrym przykładem jest
    zdziwienie rodziny i przyjaciół gdy jesteśmy z córka w restauracji i każde z nas je posiłek samodzielnie ze swojego talerza! Nie biegamy za dzieckiem z widelcem, Tosia umie sama zjeść i wypić. Potrafi bo jej to umożliwiliśmy, a umożliwiliśmy bo ja pewnego dnia dołączyłam do grupy!
    Samodzielne dziecko, nakrywa do stołu, pomaga w kuchni. kitchen helper, który zrobił dziadek Jacek na podstawie opisów z grupy jest niezastąpiony w kuchni! Wszystko w kuchni robimy razem, pozwala to nie tylko szybko zrobić obiad, ale przede wszystkim wspólnie spędzamy czas. Nie ukrywam, że jestem dumna jak Tosia rozróżnia mąkę od bułki tartej, podaje przyprawy, wie jakie warzywa się dodaje do rosołu i mówi do babci: babciu ty nie masz helpera, gdzie jest podnóżek bo chcę ci pomóc 🙂 Gdyby nie grupa, pewnie nie smażyłabym z tak małym dzieckiem naleśników, ani nie pozwoliłabym jej nakrywać do stołu, bo przecież może zbić talerz.
    Tak samo jest ze sprzątaniem, praniem czy toaletą. Wszystko jesteś pewnego czasu dostępne dla dziecka. Wieszak na ubrania czy podstawka żeby dosięgnąć do umywalki. Nie zapomnę chyba nigdy sytuacji gdy przyszli do nas znajomi i zrobiłam z córka tartę z borówkami, pobrudziła sobie ręce i mówi: mamuciu Tosia ma brudne ręce, trzeba umyć. Ja na to: dobrze to umyj. Ona wstaje idzie do łazienki, odkręca wodę, myje ręce, wyciera i wraca do stołu. Miny znajomych bezcenne.
    czytając posty na grupie z dnia na dzień zmieniłam swoje podejście i na efekty nie trzeba było długo czekać!
    mamy od niedawna polecany futon! Rewelacja! Tosia śpi w swoim pokoju, jak się obudzi to schodzi z materaca, jest bezpiecznie i wygodnie.
    Dzięki grupie mamy też piękny kącik plastyczny, zrobiłyśmy kącik jesienny z kasztanami, jarzębiną, zdjęciami grzybów, gramy w jesienne memory czy układamy karty!
    A ukochana biblioteczka Tosi z netto też dzięki informacji na grupie!
    Polecane książki, zabawki odpowiednie dla wieku, mniej kiczu i przestrzeń od razu robi się piękniejsza i przyjazna dla wszystkich domowników.
    Teraz tez mamy przestrzeń odpowiednio przygotowaną dla Kostka. Ma swoje miejsce, mobile czekają na swoją kolej.
    Dzięki grupie życie z małymi dziećmi stało się łatwiejsze, ja mam więcej czasu dla siebie, bo Tosia mając porządek i mniej zabawek potrafi się sama bawić. Odkąd pojawił się kostek czytamy książeczki podczas karmienia, a jak śpi to razem sprzątany albo szykujemy posiłek. I jak ktoś by mi powiedział jakiś czas temu, że z dwuletnim dzieckiem i noworodkiem będę miała czas na kąpiel, herbatę i książkę pod kocem czy czas dla męża, nie uwierzyłabym. Dzięki grupie uporządkowaliśmy nasz dom, dostosowaliśmy go do najmłodszych i dzięki temu jesteśmy szczęśliwsi, spokojniejsi i mniej zmęczeni

  • Agnieszka

    Odpowiedź dałam wczoraj na maila ale film wysyłany 2 razy nie doszedł 🙁 udało mi się dzisiaj dopiero na Facebooku go wystawić żeby mieć link. Oto moja odp. na pytanie konkursowe 🙂

    https://web.facebook.com/agnieszka.kupczyk.355/videos/vb.100000487355347/2084244784935080/?type=2&theater&notif_t=video_processed&notif_id=1509531426759793

  • Justyna Kossakowska

    Nasz dom zmienił się z Montessori. Zmieniło się jednak coś więcej. Nasze podejście do życia i szacunek do natury. Dla Laury to już normalność, my cały czas odkrywamy coś z nią, dla niej, dla siebie. Ja – wychowana na fakcie, że jesienna aktywność to tylko ludziki z kasztanów, odkryłam, że można zrobić jesienna matrioszkę. Laura widząc narzędzia, od razu wiedziała o co chodzi. Matrioszka zapakowana w liście trafiła do babci 🙂

    Oto akcja:
    https://www.youtube.com/upload

    Dziękuję, że jesteście.

  • karolaina85

    https://uploads.disquscdn.com/images/22422e91e33c5ac9250c5bc3c4b92a9ab5e2ff87c9bb244418e8dcc7af673f3f.jpg Zalaczam moj komentarz jeszcze raz, gdyz ten z 31,10 sie nie zaladowal chyba – ja go nie widze:(

    W naszym przypadku sprawa jest dosc skomplikowana poniewaz.. w naszym docelowym domu zamieszkamy za kilka miesiecy – i tutaj zrobie wszytsko by skorzystac z wskazowek ktore otrzymuje podczas kursu w ktorym obecnie biore udzal:) – przy okazji dziekuje za inspiracje 🙂 obecnie mieszkamy tymczasowo (bo kilka miesiecy) w wynajmowanym mieszkaniu, a nasze dotychczasowe sprzedalismy, pomieszkujemy do tego u dzadkow i czekamy za remontem w nowym mieszkaniu 🙂 co jak na 13 miesiecy naszego synka daje dosc duzo zmian…
    Wracajac do konkursu – moje zalaczone zdjecia prezentuja to jak sobie radzimy i radzilismy w 3 mieszkaniach: starym, obecnym-wynajmowanym oraz u mojej mamy,a babci Marka:) a mianowicie: w tymczasowym mieszkaniu, w ktorym spedzimy okres 4-5 miesiecy – dokonalismy przemeblowania,
    przenieslismy stol z krzeslami na korzysc maty z zabawkami synka by mogl miec wszytsko w zasiegu reki – sprawdza sie swietnie!, do kuchni wstawlismy kitchen helper – wow! sniadania przygotowujemy razem – juz z usmiechem a nie z grymasem na twarzy wiszac przy maminej nodze – serio – to dla mnie ogoromne odkrycie.. u babci za to – w kuchni szafki sa dostosowane do wnuka – czyli w szafkach w zasiegu jego mozliwosci sa tylko rzeczy ktorymi moze sie bawic, dziadek zrobil tablice edukacyjna, a obecnie tworzy karmnik,a drzemki odbywaja sie na materacu w pokoju mojej siostry pomeidzy jej lozkiem,a komoda – jakie to bylo niewiarygodne odczucie gdy synek obdzil sie i zamiast placzac zwiedzal pokoj 🙂 Podsumowujac- na grupe zagladam niemalze codzienne, notuje pomysly na przyszlosc, a to co moge wykorzystac w tym momencie – staram sie stosowac. Dziekuje ogormnie!!!! :)))))
    Pozdrawiam,
    Karolina – mama 13miesiecznego Marka.