Mini kuku Montessori Okiem architekta

Montessori a projektowanie przestrzeni dla dziecka

26/10/2015

Odkąd na świecie pojawiła się Otisówna świat kręci się dosłownie wokół niej. Jeszcze przed jej narodzinami szukałam wiele inspiracji wnętrzarskich do pokoju dziecka. Pościel w takie wzorki, łóżeczko w paski, piżama w słonie i tapeta w żyrafy….Po jakimś czasie zorientowałam się, że ja to chyba wszystko robię dla siebie a nie dla niej. Należało sięgnąć głębiej i zadać sobie parę pytań. Jakie jest dziecko od narodzin? Co widzi? Czy w ogóle coś widzi? 😉 Co słyszy? Jaka przestrzeń będzie na nie oddziaływać pozytywnie? A jaka przestrzeń sprawi, że będzie się czuło niespokojnie i niebezpiecznie. Nie miałam wcześniej zbytnio do czynienia z dziećmi i nie wiedziałam z czym to się wszystko „je”. Natknęłam się wtedy na pedagogikę Marii Montessori.

Kim była Maria Montessorii i na czym polegała jej pedagogika?

Maria Montessori urodziła się w 1870 roku we Włoszech. Jako pierwsza kobieta we Włoszech ( przełamując ówczesne konwenanse ) rozpoczęła studia medyczne i dostała tytuł doktora psychiatrii. Rozpoczęła pracę w Klinice Psychiatrycznej w Rzymie, w której, podczas obserwacji dzieci chorych umysłowo doszła do wielu ciekawych wniosków. Przede wszystkim zwróciła uwagę na to, że sama opieka lekarska nie pomoże dzieciom, ważne jest odpowiednie podejście wychowawcze. Montessori wprowadzając swoje metody sprawiła, że dzieci uczone przez nią w klinice uzyskały lepsze wyniki podczas rekrutacji do szkół podstawowych od tych zdrowych. Później stworzyła świetlicę dla ubogich dzieci (Dom Dziecięcy), którą wyposażyła w meble i „zabawki” według swojego projektu.

Jakie postulaty wpłynęły na fenomen  jej teorii?

Jej koncepcja pedagogiczna opiera się , na tym co przede wszystkim potrzebuje dziecko i na indywidualnym podejściu do każdego malucha. Po pierwsze:

|Absorbująca Psychika– każde dziecko, już od narodzin chłonie to, co widzi i słyszy. Jest to dla niego jedyny znany świat, na którym skupia całą uwagę.

|Wrażliwe Fazy– Montessori zaobserwowała momenty, podczas których dzieci przeżywają wzmożoną wrażliwość. Zapewne każdy rodzic zauważył takie fazy u swoich dzieci kiedy koncentrowało się wyłącznie na jakiś czynnościach czy też potrzebowało doświadczać określonych rzeczy. Na przykład faza, podczas której niemowlę wkłada wszystko do buzi, wszystko dotyka i bada. Trzeba wtedy dostarczyć dziecku jak najwięcej bodźców dotykowych by zaspokoić jego potrzeby sensoryczne.

|Polaryzacja uwagi– pojawia się gdy następuje Wrażliwa Faza, można wtedy zaobserwować jak dziecko nie reagując na otoczenie, w ogromnym skupieniu wykonuje jakaś czynność.

|Niezależność– kolejnym ważnym aspektem jest niezależność. Jak cudownie czuło by się dziecko, które rozpoczyna swoją przygodę z raczkowaniem i może swobodnie wyjść ze swojego łóżeczka ( którego rolę pełni tylko materac na ziemi). Ja uwielbiam te momenty gdy słyszę „tup tup tup” Otisówny, która uśmiechnięta przychodzi do salonu po dziennej drzemce. A w szczególności kocham gdy sama je łyżeczką posiłek, a ja wtedy nie robię samolocika wciskając papkę do jej buzi, ale sama też jem posiłek ( da się! ).

Jak zaprojektować przestrzeń dla dziecka aby wspomóc jego rozwój?

Każdy rodzic wie, że rutyna u niemowlaka to świętość. Jednak jeszcze jeden ważny aspekt – uporządkowana przestrzeń. Gdy myślę o przestrzeni dla dziecka to widzę odwieczny postulat ze studiów „mniej znaczy więcej”. Gdy wszystko ma swoje określone miejsce pozwoli to małemu człowiekowi (dla którego to, co go w danym momencie otacza to cały świat) lepiej się zorientować w swoim otoczeniu. Nadmierna ilość bodźców, nie tylko słuchowych ale i wizualnych może przeszkodzić aby lepiej poznać pokój, w którym się znalazł. Później, gdy dziecko jest starsze należy poprzez odpowiednie meble pomóc mu osiągnąć niezależność. „I pozwól mi to zrobić samemu” – tak kiedyś odezwał się podpieczny do Marii Montessori. Zwraca ona szczególną uwagę na dbanie o samodzielność i nieograniczanie dzieci. Umieszczenie zabawek na wysokości maluchów, materac na podłodze zamiast łóżka ze szczebelkami i wyrzucenie z domu kojców i chodzików ( które ograniczają dzieci) pozwoli w osiągnięciu niezależności. Zadaniem każdego rodzica jest stworzenie takiej przestrzeni aby dziecko osiągało stan polaryzacji uwagi. Zmniejszcie ilość zabawek, a już na pewno tych grających plastikowych dziwolągów. Połóżcie je na półkach w koszyczkach i obserwujcie Wasze dziecko. Trzeba pamiętać, że „ta przestrzeń ” to nie tylko pokój dziecka, ale cały dom.

Wyobraźcie sobie, że idziecie w godzinach szczytu przez najbardziej ruchliwą część miasta i nagle wchodzicie do galerii sztuki. Białe ściany, cisza, spokój. Co wtedy czujecie?

Czy wiecie, że dziecko chłonie wszystkie te bodźce mocniej niż my i bardziej niż potrzebuje wyciszenia i spokoju. Spróbujcie „wyciszyć” Wasze domy dla Waszych dzieci.

You Might Also Like

  • Świetny post. Ludzie się pewnie nie zastanawiają na takimi sprawami. Jestem u Ciebie pierwszy raz i jestem zachwycona 🙂 Ekstra logo 🙂 Nie mam jeszcze dziecka ale Twoje posty są bardzo ciekawe i na pewno kiedyś mi się przydadzą 🙂

    • Bardzo dziękuję Niestety nie zastanawiają się, dlatego planuję więcej tego typu postów aby podzielić się swoją wiedzą.

    • Mogę się dokładnie podpisać pod wszystkim! 🙂

  • Przestrzeń, w której przebywa dziecko jest bardzo ważna. Sama starałam się uczynić ją jak najbardziej bezpieczną i komfortową, gdy mój maluch był jeszcze totalnym maluchem… przy jednoczesnym nie ograniczaniu go w jakikolwiek sposób. To znakomicie wpływa na rozwój dziecka.

  • Moje dzieci były „puszczane wolno” od początku i zawsze uważałam, że podłoga jest najbezpieczniejsza, bo stamtąd się nie da spaść 🙂 i wiele osób się zastanawiało jak szybko te nasze dzieci chodzą i jak są rozwinięte fizycznie. A tu proszę – to Montessori 🙂 Dzięki za uświadomienie 🙂

    • Widzisz, a nie wszyscy rodzice mają taki instynkt montessori jak Ty 😉 hehe

  • W dzisiejszym zwariowanym i pędzącym świecie ważne jest to żeby dziecko miało swoją oazę spokoju 🙂 Sama tego poszukuję i dzięki Twojemu porównaniu do galerii sztuki , poddałam się refleksji i doceniłam jeszcze bardziej swoje starania o Nasza spokojną domową przestrzeń 🙂 Dziękuje !

  • Anka

    O pedagogice Marii Montessori usłyszałam po raz pierwszy na studiach, ale dopiero jak zostałam mamą dwójki szkrabów w pełni ją doceniłam. Wiem jak ważna jest samodzielność dziecka i jego nieustający pęd do poznawania przestrzeni, która ich otacza. Rodzice bardzo często o tym zapominają. Pozdrawiam

    • Dokładnie rodzice też pędzą i nie zauważają pewnych rzeczy, idę na „gotowce” zamiast chwilę pomyśleć i zrobić coś dla dziecka.

  • Magdalena Mrzygłód

    Dziękuję za ten wpis! Zasady Montessori są nam bliskie, ały cas zastanawiam się, jak przełożyć je na wygląd i funkcjonalość pokoju dziecięcego:)

    • Nie ma za co! Wkrótce postaram się stworzyć więcej postów opisujących konkretne działania 🙂 Pozdrawiam:)

  • Niedługo się wyprowadzam i w końcu przestrzeń w mieszkaniu będzie dopasowana do potrzeb dziecka tak, aby nie ograniczać synka ciągłymi zakazami dotykania, ściągania i pomóc mu w rozwoju. Ciężko jest obecnie wychowywać dziecko bez miliona niepotrzebnych zabawek i niby udogodnień. Same próby tłumaczenia dlaczego synek nie korzysta z chodzika zajęły mi jakieś 3 miesiące, ale zanim to do kogoś dotarło umiał już chodzić 🙂

  • Świetne porady. Zainspirowałaś mnie do zmian w pokoju naszych dzieci. Pisałaś może o tym, jakie zabawki polecasz?

    • Jeszcze nie pisałam. Generalnie polecam zabawki, które są wykonane z naturalnych materiałów i nie dają gotowych rozwiązań, dziecko musi mieć chwilę aby dojść do tego jak „to działa” . Fajne są również „nie-zabawki” czyli takie rzeczy,które potencjalnie zabawką nie są, a dziecko samo nadaje im jakieś znaczenie. U nas świetnie sprawdzają się chusty, chusteczki, drewniany dziadek do orzechów,patyczki, kamyczki itp