Podróże

Bezglutenowy wypad w góry

12/09/2015

Jedną z najcięższych spraw do zorganizowania podczas wyjazdu jest jedzenie. Nie jem glutenu i to komplikuje każdą podróż, na obiad nie zjem zwyczajnie bułki z kabanosem kupionej „po drodze” w spożywczym. Gdy wyjazd jest krótki po prostu biorę prowiant ze sobą i nie ma żadnego problemu. W tym roku jednak pojechałam do pensjonatu, który  nie serwuje bezglutenowej kuchni, a w pokoju nie było ani kuchni ani lodówki. Musiałam porozmawiać z właścicielem odnośnie mojego bezglutenowego problemu. Po rozmowie  udało odnaleźć się jakieś rozwiązanie „sprawy”. Gdy zupą dnia był żurek ja dostawałam rybę, zamiast naleśników miałam serwowaną jajecznicę. Raz zasugerowałam małą ilość warzyw i pojawiła się brokułowa miska ( niby tylko dla mnie), na którą oczywiście się wszyscy rzucili 🙂 Nie było idealnie, ale też nie przymierałam głodem. Nikt nie przewracał oczami na moje „dziwactwa” ( przynajmniej tego nie widziałam;) ), ale właściciele byli naprawdę wyrozumiali. Zdarzały się sytuacje gdy napadał mnie i Małą A. niespodziewany głód, miałam wtedy w zanadrzu makaron ryżowy ( który tylko zalewa się wrzątkiem i nie trzeba go gotować), dodawałam jogurt, rozgniecionego banana i bezglutenowe żarełko było gotowe. W góry zabierałam przede wszystkim owoce i wafle z mąki gryczanej.Warto na takie wyjazd uzbroić się również w dodatkowe przekąski typu rodzynki i orzechy.

Mam nadzieję, że kiedyś bezglutenowe menu w takich miejscach  ( tak jak to już jest z wegetariańskim) będzie bardziej powszechne. Z roku na rok zwiększa się liczba ludzi przechodzących na dietę bezglutenową. Nie czuję się wyrzutkiem bo znam osoby na bzg, które do hotelowego baru nawet nie zaglądają, wiedząc, że nic tam ciekawego dla nich nie będzie.

1a
2
3
4
5
6
7
8
9
12
 

 

 

 

 

You Might Also Like